17 czerwca 1940 roku marszałek Francji Petain nakazał armii francuskiej zaprzestania walki przeciwko Niemcom. 22 czerwca podpisane zostało zwieszenie broni, które zakończyło kampanię francuską. Trawa ona jedynie 2 dni dłużej niż wojna obronna Polski, mimo że Francuzi mieli trzykrotnie większą armię od polskiej. Upadek Francji oznaczał, że większa część Europy dostała się we władanie Hitlera. Jedynym państwem, które mogło dalej walczyć z Trzecią Rzeszą była Wielka Brytania. Do niej przetransportowana została część sił sojuszników, którzy zostali wcześniej pokonani przez Hitlera, a ich żołnierze nadal prowadzili walkę we Francji.

Niemiecki dyktator wydał swoim sztabowcom rozkaz przygotowania planu inwazji na Wielką Brytanię. Plan "Lew Morski" przewidywał przerzucenie niemieckich dywizji na południe Anglii, tak aby szybko można było odciąć Londyn. Jednak aby mógł się on udać, trzeba było najpierw zniszczyć brytyjskie lotnictwo i zadać cios brytyjskiej flocie.

Miało tego dokonać 1600 samolotów Luftwaffe w tym około 600-700 myśliwców. Rozpoczęły one atakowanie Wielkiej Brytanii już w lipcu 1940 roku, ale później niemieckie bombardowania nasilały się. Przeciwko lotnictwu niemieckiemu Anglicy mogli wystawić trzykrotnie mniejsze siły. Ale RAF radził sobie z nalotami bombowców i zestrzeliwał je, więc Niemcy zaczęli wysyłać wraz z nimi silne eskorty złożone z myśliwców.

Sytuacja Anglików pogorszyła się w sierpniu 1940 roku, kiedy to niemieckie lotnictwo zaczęło akcję atakowania samolotów wroga na lotniskach wokół Londynu. Niemieckie samoloty leciały nisko nad ziemią i wykorzystywały zaskoczenie wroga, niszcząc jego maszyny na płytach lotnisk.

Rosnące straty wymusiły na marszałku Dowdingu, szefie Królewskich Sił Powietrznych, rzucenie do walki pilotów innych narodowości. Wśród nich najwięcej było Polaków. Pomógł mu podjąć tę decyzję porucznik Ludwik Paszkiewicz, który podczas ćwiczeń zestrzelił niemiecki samolot, a wracając do bazy, zrobił efektowną beczkę. W efekcie już następnego dnia Polacy zanotowali sukcesy w postaci kolejnych zestrzeleń.

Wrzesień był najtrudniejszym miesiącem dla lotników walczących o Anglię. Niemcy podjęli próbę zmuszenia Anglików do podjęcia rozmów pokojowych poprzez nasilenie bombardowań brytyjskich miast. Zwiększyli liczbę atakujących samolotów, chcąc wyczerpać lotnictwo nieprzyjaciela. Piloci RAF-u musieli wykazać się nie tylko wysokimi umiejętnościami, ale także wielką wytrzymałością. Dzielnie walczyły polskie dywizjony. Dywizjon 303 zdobywał wielką sławę wśród angielskiego społeczeństwa, bijąc rekordy dziennych zestrzeleń wroga. Były dni, w których polscy piloci strącali po kilkanaście niemieckich maszyn.

27 września lotnictwo III Rzeszy zdobyło się na największy wysiłek - zaatakowało Anglię 850 maszynami w ciągu jednego dnia, a więc dwukrotnie większą siłą niż na początku kampanii. Jednak Niemcy nie zmusili w ten sposób Anglików do poddania się, czy choćby nawet proszenia o zawarcie pokoju, dlatego Hitler zdecydował, że od tej pory nie będzie już tak wielkich nalotów. Niemcy atakowali jedynie w nocy i to małymi eskadrami, co nie miało większego wpływu na przebieg bitwy o Anglię. Zakończyła się ona 31 października 1940 roku. Jednocześnie Hitler odwołał operacje "Lew Morski", ponieważ zaczął szykować się do wojny z ZSRR.

W wyniku bitwy o Anglię siły niemieckiego lotnictwa zostały uszczuplone o połowę. Zginęło wielu doświadczonych pilotów, których nie można było szybko zastąpić młodymi oficerami. Kampania przyniosła wielką sławę Polakom. Zestrzelili 203 samoloty wroga, a oprócz tego 35 kolejnych prawdopodobnie. Do bilansu dochodzi jeszcze 36 poważnych uszkodzeń maszyn Luftwaffe. Znaczenie świetnej postawy Polaków docenił premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, który powiedział o nich: "Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym".