Wybuch I wojny światowej spowodował, że rozbity został sojusz trzech zaborców Polski trwający nieprzerwanie od trzeciego rozbioru Polski. Ich solidarność w sprawie polskiej wielokrotnie uniemożliwiała Polakom wybicie się na niepodległość i paraliżowała wszystkie polskie powstania. Sytuacja, w której wszystkie trzy państwa zaborcze brały udział w wojnie, i to w dodatku w przeciwstawnych, wrogich sobie blokach, była dla Polaków wręcz wymarzoną i z dawna oczekiwaną okolicznością. Żadne z trzech państw zaborczych nie przewidywało odbudowy państwa polskiego i nie miało zamiaru oddawać swych ziem traktowanych jako własna część integralna. Jednak fakt, iż wschodnia linia frontu przebiegała przez ziemie polskie i że ziemie polskie stały się jednym z głównych terenów działań wojennych zmusił państwa walczące na tych ziemiach - Austro-Węgry, Niemcy oraz Rosję do pewnych gestów na rzecz społeczeństwa polskiego. Pozyskanie sympatii i przychylności tego społeczeństwa było bowiem dla zaborców poważnym atutem w walce z przeciwnikiem, tym bardziej, że w armiach zaborczych znalazło się wielu Polaków, wcielonych do nich przymusowo. Dlatego od samego początku wojny dowództwa wojskowe walczących państw wydawały odezwy, apele i manifesty do ludności polskiej, przekonując ją o swych dobrych intencjach oraz snując zwykle nieokreśloną do końca wizję niepodległej Polski. Obie strony - państwa centralne (Niemcy i Austro-Węgry) i Ententa (Rosja) kreowały się na "wyzwolicieli" narodu polskiego.

W społeczeństwie polskim ukształtowały się przed wojną główne orientacje polityczne przewidujące jak powinien wyglądać udział Polaków w zbliżającym się konflikcie. Ponieważ wojna miała toczyć się między dwoma blokami politycznymi największą rolę odgrywały dwie orientacje: proaustriacka oraz prorosyjska.

Orientacja proaustriacka miała swój ośrodek oczywiście w Galicji, gdzie popierały ją prawie wszystkie partie galicyjskie. Poza Galicją zwolennikami tej koncepcji byli działacze PPS - Frakcji Rewolucyjnej w Królestwie Polskim. Koncepcja to była w konsekwencji orientacją na państwa centralne, a więc także na sojusznika Austro-Węgier, czyli Niemcy. Popierające tę koncepcję ugrupowania polityczne liczyły, iż zwycięskie Austro-Węgry przyłączą do Galicji ziemie Królestwa Polskiego i monarchia habsburska z dualistycznej przekształci się w trialistyczną. Jednak sojusznicy - Niemcy i Austro-Węgry - nie byli zgodni, co do przyszłości ziem polskich. Niemcy były niechętne jednoczeniu ziem polskich i nie miały zamiaru przekazywać monarchii habsburskiej ziem zdobytych na Rosji. Obawiały się bowiem, że jednoczenie ziem polskich zwróciłoby uwagę na ziemie zaboru pruskiego, a te Niemcy traktowały jako integralną część swojego państwa. Koncepcja trializmu nie znajdowała też oparcia u polityków węgierskich. Austro-Węgry, które wraz z przedłużaniem się wojny coraz bardziej słabły, nie były w stanie przeforsować tej koncepcji, ponieważ stawały się coraz bardziej militarnie i politycznie zależne od Niemiec. Również Polacy nie mogli liczyć na żadne konkrety ze strony rządu austriackiego, ponieważ ten chciał drażnić sojuszniczych Niemiec. Niemcy mieli wobec ziem polskich inne plany. Zamierzali z części ziem Królestwa i Galicji utworzyć satelickie państewko zależne od państw centralnych; państwem tym rządziłby monarcha narzucony przez te państwa. Nie mogło być natomiast mowy o przyłączeniu do tego państewka takich ziem jak Wielkopolska, Pomorze i Śląsk. Niemcy planowali nawet wcielić do swego państwa pas ziem Królestwa (ziemię kaliską, Zagłębie Dąbrowskie).

Pomimo niewielkich szans na realizację koncepcji trialistycznej Polacy z Galicji najaktywniej zareagowali na wybuch wojny. Szansę na ożywioną działalność dawała szeroka autonomia Galicji oraz zgoda władz austriackich na tworzenie organizacji paramilitarnych przez Polaków. Oddziały te oraz powstałe na ich bazie formacje wojskowe miały wziąć udział w walce z Rosją. W Galicji powstał Związek Strzelecki, na czele którego stanął Józef Piłsudski. Ta organizacja wojskowa była dziełem działaczy PPS-Frakcji Rewolucyjnej, którzy po upadku rewolucji 1905-1907 przenieśli się z Królestwa do Galicji. Po wybuchu wojny celem strzelców stało się wywołanie w Królestwie Polskim antyrosyjskiego powstania.

W nocy z 5 na 6 sierpnia 1914 r. oddziały strzelców wyruszyły z Krakowa w kierunku granicy austriacko-rosyjskiej i wkroczyły na ziemie Królestwa. Polskie oddziały pojawiły się w Kielcach. Jednak agitacja strzelców i nawoływanie do wstępowania w szeregi wojska polskiego nie dały rezultatu. Społeczeństwo Królestwa było nieufne i nie wierzyło sukces powstania. Nie chciało walczyć u boku dwóch polskich zaborców.

Klęska Piłsudskiego postawiła pod znakiem zapytania dalsze losy oddziałów strzeleckich. Dzięki akcji polityków galicyjskich oddziałów tych nie zlikwidowano, lecz władze austriackie zgodziły się na utworzenie polskich formacji wojskowych - Legionów Polskich. Politycznym i finansowym oparciem dla Legionów miał być Naczelny Komitet Narodowy (NKN), na którego powstanie władze austriackie także wyraziły zgodę. Z początku powstały dwa Legiony - Wschodni i Zachodni, a werbunek do nich odbywał się wśród ochotników. Kiedy jednak żołnierze Legionu Wschodniego pod wpływem agitacji endeckiej odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Franciszkowi Józefowi, Legion ten został rozwiązany. Legiony zostały przemianowane na brygady. Dowódcą I Brygady został J. Piłsudski. Zaciągnęła się do nich głównie młodzież inteligencka (przede wszystkim akademicka) oraz rzemieślnicza, a także uciekinierzy z Królestwa. Brygady toczyły walki w Galicji, Karpatach i na Wołyniu.

Przestawną koncepcję walki o niepodległość prezentował obóz prorosyjski. Orientacja prorosyjska miała swych zwolenników w Narodowej Demokracji (endecja). Zwolennicy tej koncepcji stawiali na Rosję, uważając, iż jedynie ona może zapewnić zjednoczenie ziem polskich. Krytykowali zwolenników oparcia się na państwach centralnych i za głównego wroga polskości i niepodległej Polski uważali Niemcy, wskazując na ich antypolską politykę w zaborze pruskim. Działacze tej koncepcji liczyli, iż Rosja poczyni na rzecz zjednoczonych ziem polskich poważne ustępstwa, dzięki czemu możliwa stanie się szeroka ich autonomia.

Rosja zdawała sobie sprawę z tych nastrojów w społeczeństwie polskim i już na samym początku wojny zajęła w sprawie polskiej stanowisko. Była to zresztą odpowiedź na wcześniejsze odezwy, jakie do ludności polskiej skierowały dowództwa wojskowe państw centralnych. 14 sierpnia 1914 r. wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, naczelny dowódca wojsk rosyjskich wydał odezwę, w której zapowiedział zjednoczenie wszystkich ziem polskich pod berłem cara Rosji. Nie było tu jednak mowy o niepodległości ziem polskich, lecz tylko o wchłonięciu tych ziem przez Rosję. Polska znalazłaby się zatem w przypadku zwycięstwa Rosji pod panowaniem jednego tylko zaborcy. Tymczasem działacze Narodowej Demokracji przyjęli ten manifest z entuzjazmem i wiązali z nim wielkie nadzieje. Określili go nawet jako "akt pierwszorzędnej wagi historycznej". Politycy endeccy i innych ugrupowań prorosyjskich zaczęli także występować z adresami do cara, w których między innymi zapewniali go o swej lojalności i wsparciu. Niewiele jednak udało się uzyskać od Mikołaja II. Próbowano tworzyć polskie oddziały wojskowe, ale Rosjanie sparaliżowali tę inicjatywę. Powstał jedynie niewielki oddział nazwany od miejsca swego formowania (Puławy) Legionem Puławskim. Do klęski tej akcji przyczyniło się także to, że Polacy nie byli chętni do walki u boku carskiej Rosji.

Manifest Mikołajewicza był jedynie manifestem dowódcy wojskowego i nie był zobowiązujący dla oficjalnych czynników rządowych w Rosji. Carat nie podjął żadnej inicjatywy w kierunku spełniania obietnic zawartych w tym akcie. Sytuacja ludności polskiej w Królestwie nie poprawiła się, podobnie jak i w okupowanej przez jakiś czas przez Rosjan Galicji. W tej sytuacji orientacja na Rosję zaczęła słabnąć. Liczono również na sojuszników Rosji - Francję i Anglię, ale państwa te na razie traktowały sprawę polską jako wewnętrzną sprawę Rosji.

Te dwie główne orientacje, jakie ukształtowały się wśród aktywnych politycznie Polaków i w społeczeństwie polskim w obliczu wojny uzupełniała jeszcze jedna koncepcja, którą reprezentowało środowisko rewolucyjnej lewicy, czyli ruch robotniczy. W ruchu tym na pierwszy plan wysuwały się dwie partie polityczne - Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL) oraz Polska Partia Socjalistyczna - Lewica (PPS-Lewica). Ugrupowania te stanęły na zupełnie odrębnym stanowisku niż dwa wcześniej wspomniane obozy. Zdaniem ich działaczy nie należy popierać żadnego z dwóch walczących bloków państw imperialistycznych, lecz starać się wykorzystać wielki konflikt zbrojny do wywołania światowej rewolucji. Rewolucja ta miałaby obalić dotychczasowy polityczny i ustrojowy porządek w Europie. W nowym porządku nie byłoby już mowy o narodach. Tak więc stawianie przez tych działaczy interesu klasowego proletariatu nad interesami narodowymi poszczególnych państw prowadziło ich do negacji konieczności odbudowy niepodległej Polski. Działacze tych partii wysuwali hasła antywojenne i rewolucyjne, wskazując na imperialistyczny charakter wojny.

Działacze SDKPiL przypominali antypolską politykę Niemców w zaborze pruskim: "Od rządu niemieckiego obiecują wam niepodległość Polski. A czy nie ten rząd katował we Wrześni dzieci polskie za pacierz w języku ojczystym, czy nie on chłopom polskim we własnej ich ziemi zabraniał budować, czy nie on u ciebie w domu kagańcem policyjnym dławił każde słowo polskie?..."

Odezwa PPS-Lewicy snuła wizję wolnego narodu polskiego, oswobodzonego dzięki rewolucji. Kiedy w Rosji wybuchła Rewolucja Październikowa, która obaliła carat, zarówno SDKPiL jak i PPS-Lewica głosiły konieczność współpracy z Rosją Radziecką, uznając ją za jedyną drogę do wyzwolenia narodu polskiego.

Rok 1915 r. okazał się być bardzo ważny dla dalszego rozwoju sprawy polskiej. Ofensywa państw centralnych przeciw Rosji zakończyła ich sukcesem i zajęciem niemal całości ziem Królestwa Polskiego. Wojska niemieckie wkroczyły w sierpniu tego roku do Warszawy. Zajęte ziemie zostały podzielone na dwie strefy okupacyjne: austriacką z siedzibą w Lublinie oraz niemiecką z siedzibą w Warszawie. Obiema strefami zarządzali austriacki i niemiecki generał-gubernator. Rozpoczęła się okupacja ziem polskich, które zwycięskie państwa centralne potraktowały jako ziemie podbite. Okupanci rozpoczęli swoją rabunkową politykę, wywożąc z ziem polskich fabryki, maszyny, urządzenia przemysłowe, a nawet rekwirując żywność, bydło i wycinając lasy. Działania takie podejmowali szczególnie Niemcy, a ich powodem były nie tylko rosnące potrzeby wojenne Niemiec, ale również chęć zniszczenia przemysłu Królestwa Polskiego, który mógłby w przyszłości stać się groźnym konkurentem dla przemysłu niemieckiego. Doprowadziło to do ogromnych zniszczeń i dewastacji gospodarki Królestwa, tym bardziej, że niszczące były także działania wojenne. Nie można też zapomnieć, że wiele fabryk wraz z załogami zabrały ze sobą w głąb Rosji wycofujące się wojska rosyjskie. Wszystko to spowodowało znaczny spadek produkcji, a co za tym idzie także zatrudnienia. Źle wyglądała także produkcja rolna. Wpłynęło to znacząco na pogorszenie się warunków życia społeczeństwa polskiego. Dzięki dużemu bezrobociu okupantom łatwiej było werbować spośród ludności polskiej robotników do pracy w Niemczech i Austrii. Ogólnie na roboty do Niemiec zostało wywiezionych około 180 tys. robotników. Większość z nich została zwerbowana przez okupanta przymusem. Zła sytuacja gospodarcza okupowanych ziem polskich, szerzące się obszary nędzy, rosnąca śmiertelność dzieci i epidemie, a także terror wojenny spowodowały szerzenie się nastrojów rewolucyjnych wśród ludności Królestwa. W 1916 r. miały miejsce liczne strajki i antywojenne demonstracje organizowane przez partie robotnicze. Opór mas robotniczych przeciw okupantom stawał się coraz silniejszy.

W 1916 r. państwa centralne zmieniły nieco swoją politykę wobec Polaków. Powodem tej zmiany była pogarszająca się sytuacja militarna i materialna tych państw. Wobec przedłużającej się wojny na zachodzie zasoby materialne i ludzkie zarówno Austrio-Węgier, jak i Niemiec poważnie się wyczerpały. Sytuacja ta zmusiła oba państwa do szukania nowych rezerw. Celem stało się pozyskanie polskiego rekruta. Taka była główna przyczyna, dla której państwa centralne zdecydowały się 5.XI.1916 r. wydać manifest podpisany przez dwóch cesarzy - Wilhelma II i Franciszka Józefa. Manifest ten określa się także jako akt 5 listopada.

Akt ten zapowiadał powstanie państwa polskiego, złożonego z ziem wydartych Rosji. Jednak kwestię granic tego państwa pominięto, stwierdzając tylko, iż zostaną one określone w późniejszym czasie. Jednak oczywiste było, że nie znalazłyby się w tym państwie polskim ziemie zaboru pruskiego. Poza tym Niemcy planowały nawet włączenie do swego terytorium pasa ziem w zachodniej części Królestwa. W grudniu 1916 r. manifest wydał cesarz Franciszek Józef. Zapowiedział w nim większą autonomię dla Galicji, ale była to tylko autonomia. Tak więc i w statusie Galicji nie przewidywano żadnych poważnych zmian; nadal miała ona być częścią monarchii habsburskiej.

W manifeście z 5.XI.1916 r. po raz pierwszy na temat sprawy polskiej wypowiedziały się oficjalne czynniki rządowe. To nowe stanowisko państw centralnych zostało różnie przyjęte przez działaczy dotychczasowych orientacji politycznych. Zwolennicy współpracy z Rosją odnieśli się do obietnic państw centralnych bardzo krytycznie i odrzucili z nimi wszelką współpracę. Nazywano ich pasywistami. Natomiast działacze orientacji na państwa centralne przyjęli manifest dwóch cesarzy dość przychylnie i uznali, że należy prowadzić bardziej aktywna politykę u boku Niemiec i Austro-Węgier. Stąd też nazywano ich aktywistami.

Jednak większość społeczeństwa polskiego była nieufnie nastawiona do państw centralnych i nie wierzyła w ich szczere intencje. Zdawano sobie też zresztą sprawę, że pozycja państw centralnych jest coraz słabsza i wobec przewagi państw Ententy ich klęska jest niemal nieuchronna.

Ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju spray polskiej miała rewolucja rosyjska w 1917 r. Najpierw rewolucja lutowa obaliła ustrój caratu, a następnie Rewolucja Październikowa doprowadziła do kolejnych politycznych i ustrojowych zmian w tym kraju, oddając władzę w ręce bolszewików. Nowe czynniki polityczne w Rosji musiały zająć stanowisko także w kwestii polskiej. Już w marcu Rząd Tymczasowy wydał deklarację, w której uznał prawo Polaków do niepodległości w granicach etnograficznych (tzn. na ziemiach, na których zamieszkiwała większość polska). Jednak deklaracja ta stwierdzała, że przyszłe państwo polskie będzie związane z Rosją sojuszem wojskowym. W innym tonie na temat przyszłości Polski wypowiedzieli się bolszewicy, którzy w październiku przejęli władzę w Rosji. Uznali ono pełne prawo narodu polskiego do samostanowienia i niepodległości, nie stawiając żadnych dodatkowych warunków.

Nowe stanowisko Rosji, wyrażone, - co ważne - przez oficjalne jej władze przyczyniło się do jeszcze większego umiędzynarodowienia sprawy polskiej. Ośmieliło także pozostałych członków Ententy do zabrania głosu w tej kwestii. Dotąd bowiem sojusznicy Rosji - Francja i Anglia - nie wypowiadały się samodzielnie w tej dziedzinie. Dla nich najważniejszą rzeczą było utrzymanie rosyjskiego sojusznika, dlatego traktowały sprawę niepodległości Polski jako wewnętrzną sprawę imperium rosyjskiego, pozostawiając w tej dziedzinie Rosji wolną rękę. Zwracały co prawda uwagę Rosjanom na potrzebę udzielenia większego wsparcia Polakom, a także na zagwarantowanie im swobód i pewnej autonomii, ale nie wypowiadały się w tej kwestii samodzielnie.

Zwycięstwo rewolucji w Rosji i tak otwarte stanowisko nowych władz rosyjskich wobec odbudowy Polski spowodowały, że także państwa zachodnie opowiedziały się za powstaniem niezawisłego państwa polskiego.

Najważniejszym z tych głosów było niewątpliwie orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa Woodrow Wilsona8 stycznia 1918 r. Było to tzw. 14 punktów, z których punkt 13 odnosił się do Polski. Wilson stwierdził w nim, iż w Europie powinna powstać wolna i zjednoczona Polska z dostępem do morza. Uznał niepodległą Polskę za jeden z warunków trwałego pokoju w Europie. Był to bardzo ważny głos w sprawie polskiej, tym bardziej, że USA przystąpiły już do wojny po stronie Ententy.

Wszystkie te wydarzenia oraz klęski, jakie ponosiły państwa centralne spowodowały, że orientacja proaustriacka straciła istotnie na swej wartości. Stało się także jasne, że prawdziwą przyczyną wydania aktu z 5 listopada było dążenie do pozyskania polskiego rekruta. Państwa centralne niedługo po tym akcie rozpoczęły bowiem pobór do wojska, ale jego efekty były bardzo mizerne. Aby zachęcić Polaków do wstępowania do armii zaborców, jeszcze pod koniec 1916 r. państwa centralne za zajętych ziemiach powołały Tymczasową Radę Stanu jako namiastkę przyszłej polskiej władzy. Okupanci próbowali zorganizować podległe sobie polskie formacje wojskowe, do których chciano wcielić także Legiony. Jednak większość legionistów odmówiła złożenia przysięgi na wierność cesarzowi niemieckiemu i austro-węgierskiemu. Był to tzw. kryzys przysięgowy. Oporni legioniści zostali internowani w obozach. Józef Piłsudski na znak protestu wystąpił z TRS, której wcześniej był członkiem. Ponieważ także odmówił złożenia przysięgi został oskarżony o bunt i wywieziony do Magdeburga i uwięziony w tamtejszej twierdzy. Skompromitowana Rada rozwiązała się, ale okupanci próbowali zstąpić ją Radą Regencyjną, w skład której weszły trzy osoby - książę Zdzisław Lubomirski, hrabia Józef Ostrowski oraz arcybiskup Aleksander Kakowski. Nie uratowało to jednak orientacji proaustriackiej i koncepcji aktywistów od porażki. Zwycięstwo państw Ententy było coraz bliższe i społeczeństwo nie miało zamiaru współpracować z okupantami.

Tymczasem pod koniec wojny znacznie ożywiły się te środowiska, które od samego początku stawiały na wojnę z Rosją. Politycy tej orientacji podjęli aktywną działalność na zachodzie Europy. W 1917 r. postał Komitet Narodowy Polski, a na jego czele stanął R. Dmowski (ideolog i przywódca Narodowej Demokracji). Jego siedziba znajdowała się w Paryżu. W działalność Komitetu zaangażował się także I. Paderewski, wybitny polski pianista, który przypominał na zachodzie Europy oraz w Stanach Zjednoczonych o sprawie polskiej. Komitet Narodowy Polski jeszcze pod koniec 1917 r. uzyskał uznanie rządów zachodnich i stał się dla nich oficjalnym przedstawicielem Polski. Był to duży sukces, ponieważ zyskał on uznanie mocarstw, które już za niedługo miały wygrać wojnę. KNP objął również patronat i zwierzchnictwo nad formowaną od czerwca 1917 r. armią polską we Francji. Do polskich oddziałów wstępowali głównie ochotnicy, nie tylko z Francji, ale również ze Stanów Zjednoczonych. Był to rezultat bardzo aktywnej kampanii, jaką I. Paderewski prowadził wśród Polonii amerykańskiej. Na dowódcę tej armii został w ostatnich miesiącach wojny wyznaczony gen. Józef Haller. Część tej armii Hallera uczestniczyła jeszcze w zmaganiach z Niemcami wraz z wojskami francuskimi.

Im bliżej było końca wojny, tym bardziej stawało się jasne, że koncepcje aktywistów poniosły klęskę. Ostatecznie dowodem tej klęski było wycofanie się Rosji z działań wojennych i zawarcie przez nią pokoju z państwami centralnymi w Brześciu. Pokój ten całkowicie skompromitował koncepcję aktywistów. Liczyli oni bowiem na pomoc Niemiec i Austro-Wegier w odzyskaniu wschodnich ziem polskich, a tymczasem w pokoju brzeskim państwa te oddały Ukrainie całą Chełmszczyznę. Była to katastrofa dla sprawy polskiej. Do ostatnich dni wojny władze niemieckie próbowały utrzymać przy sobie Polaków, zapowiadając między innymi poszerzenie samodzielności przyszłego państwa polskiego.

Jednak losy wojny ułożyły się dla sprawy polskiej bardzo szczęśliwie. Rewolucja w Rosji spowodowała, że wycofała się ona z działań wojennych. Rewolucja wybuchła także w Niemczech, a monarchia habsburska uległa rozkładowi. Państwa centralne przegrały wojnę. Te wydarzenia oraz wola walki narodu polskiego sprawiły, że odbudowa niepodległego państwa polskiego stała się rzeczywistością.