Przyczyn upadku I Rzeczpospolitej Polskiej należy dopatrywać się w niesłusznych decyzjach naszych władców lub innych wysoko postawionych urzędników, odpowiadających za nasze losy. Nie jest to wynik słabości chwili, czy zjawisko polityczne, które wymknęło się spod kontroli na krótki czas. To bardzo długie lata zaniedbań politycznych, społecznych, czy gospodarczych. Cofając się pamięcią sto lat wcześniej, można zauważyć sytuację, która zmierzała właśnie do upadku Polski. Nim dokonano rozbiorów Rzeczpospolitej, ona sama była już nieświadomie podzielona, nie była państwem jednolitym, które dba o losy innych jej obywateli, stanowi ostoję całego społeczeństwa. Państwa ościenne przypatrując się poczynaniom Polaków, postanowiły wykorzystać odpowiedni czas i dokonać rozbiorów. Z perspektywy czasu widać, iż Polska sytuacja była od dawien dawna bardzo ciężka i niełatwa do opanowania, więc Polska brnęła w coraz to inne problemy, a wraz z nią cały naród.

A teraz spróbujmy po kolei zastanowić się, co spowodowało całą tą lawinę nieplanowanych zdarzeń. W którym momencie historii Polski zaczęło się dziać coś nie dobrego, co w przyszłości rzutowało na upadek I Rzeczpospolitej Polski? Gdzie pojawiły się usterki, których nie można było naprawić? Czy nie bez znaczenia były oszustwa i zakłamanie zdarzeń? Zwróćmy więc uwagę na to, co działo się za oligarchii magnackiej, to znaczy po wojnach w XVII wieku. W tym czasie na pierwszym planie pojawiła się magnateria. To ona zaczęła manipulację sprawami Polski, doprowadzając do rozbicia wewnętrznego na tak zwane latyfundia. Były to drobne państewka magnackie, gdzie właściciele ustalali własne reguły postępowania. Taka sytuacja sprawiła, że zaczęto zajmować się sprawami prywatnymi, nie zwracając uwagi na państwo. Szlachta, dotychczas rządząca krajem również zaczęła tracić na znaczeniu. W wyniku wojen magnaci wzbogacili się, a szlachta straciła swój dobytek. Teraz szlachcice byli na utrzymaniu magnatów. Przełomowym momentem był rok 1652, wówczas Władysław Siciński postanowił przerwać obrady sejmowe, wykorzystując "liberum veto". A to wywołało całą lawinę takie postępowania, to znaczy, że jeśli któremuś posłowi nie podobały się obrady mógł je przerwać. W wyniku czego nie można było nic ustalić, ani sprawy podatków, ani cła etc. Taka sytuacja bardzo osłabiła Polskę i doprowadziła do niedowładu skarbowego. To nie był jednak moment szczytowego kryzysu, ponieważ nawet wtedy jeszcze , gdyby Polacy się otrząsnęli, jeszcze była iskierka nadziei, żeby ratować Polskę. Tak się nie stało, dalej brnęliśmy w przepaść, co w konsekwencji doprowadziło do upadku I Rzeczpospolitej Polskiej.

Ponadto, w państwie była wolna elekcja od roku 1573, przez co obce dynastie mogły bez problemu wkroczyć do Polski. Niektórzy z królów elekcyjnych mieli zamiar wzmocnienia kraju, inni natomiast zamierzali jedynie wzmocnić własne wpływy. Wiele w tym względzie popełniono błędów, wiele spraw nie omówiono z należytą powagą, umniejszając ważność sprawy. Na pewno jedną z przyczyn klęski państwa polskiego było wkroczenie dynastii saskiej. A ten kolosalny błąd pociągnął za sobą następne, wpłynął negatywnie na gospodarkę kraju. Polska była bardzo zniszczonym krajem, co powodowane było łakomstwem króla Augusta Mocnego. Poza tym, syn króla August III Sas był bardzo bierny wobec ościennych krajów.

W przypadku Augusta Mocnego kryzys dotyczy wojny Polski ze Szwecją. A, że Szwedzi odpierali atak i popychali wojsko polskie pod same Karpaty. To nie zrujnowało jeszcze Polski, aczkolwiek budziło wśród polskiej społeczności duży opór w stosunku do dynastii saskiej. Wówczas król August II sprowadził wojsko do kraju, które zaczęło niszczyć Polskę. Natomiast August II Sas pozwolił innym państwom prowadzić wojny na terenie naszego kraju, co ewidentnie prowadziło do wyniszczenia Polski. Podam na przykładzie jak to było z tymi wojnami, a mianowicie w tym czasie walki ze sobą toczyły Prusy z Austrią, które leżały po przeciwnych biegunach Polski. Chodziło o to, iż władca pruski Fryderyk Wilhelm II chciał opanować Śląsk, będący wówczas własnością Austrii. Sam władca Prus miał bardzo dobrze wyszkoloną armię, stąd te jego chytre plany. A Austrią rządziła na dodatek młodziutka cesarzowa Maria Teresa. Była ona córką zmarłego już króla Karola VI. Tak, jak wspomniałam wcześniej, Prusacy chcąc zdobyć Śląsk musieli wjechać na teren Polski i tutaj bardzo często na naszych ziemiach dwa obce państwa prowadziły ze sobą wojny. W takiej sytuacji Polska musiała niestety ucierpieć. Wśród wielu państw utarło się powiedzenie, iż: "Polska jest karczmą zajezdną".

W czasie panowania Sasów nie tylko gospodarka kraju była w beznadziejnej sytuacji, ale również sytuacja ogólnospołeczna, polityczna wymykała się spod kontroli. Mam tu na myśli taką przyczynę upadku państwa jak zacofana oświata. Istniały tylko szkoły jezuickie, które niemal od początku stworzenia nie przeszły żadnej reformy oświatowej. Programy nauczania gwarantowały tylko minimum wiedzy potrzebnej do funkcjonowania w społeczeństwie. Programy te nie odpowiadały w ogóle ówczesnym standardom edukacyjnym w Europie. Można śmiało powiedzieć zatem, że Polacy byli niewykształceni, a na dodatek społeczeństwo bardzo się poróżniło. Na przykład innowierców bardzo potępiano i nawet na sejmie konwokacyjnym z 1733 roku pozbawiono ich praw politycznych. Wtedy Katarzyna II zażądała od króla Polski wyrównania różnowierców z katolikami. W wyniku zaistniałej sytuacji powstały dzięki carycy trzy konfederacje: katolicka w Radomiu, protestancka w Toruniu oraz dyzuicka w Sucku. W każdym niemal sporze były zawiązywane konfederacje o dwu najmniej stronnictwach o różnorodnych poglądach. A to doprowadzało do czynności, będące podejmowane prze któreś ze stronnictw, mając na celu likwidację wrogiej konfederacji. Wcześniej już wspominałam o wprowadzeniu wojsk Augusta II Mocnego, co też było wynikiem konfederacji. Albo np. wysyłanie na Sybir Polaków, którzy nie dali się przekupić. Im więcej konfederacji było, tym państwo polskie było coraz bardziej poróżnione. Taką sytuacje wykorzystały państwa ościenne, ingerując w nasze sprawy tak, by wyszło na ich korzyść. Biorąc konfederację za Augusta II, daje się zauważyć fakt, iż to ona właśnie doprowadziła do upadku państwa polskiego. W końcu doszło do podpisania w roku 1720 w Poczdamie układu między Prusami, Rosją i Austrią. Układ przewidywał upadek naszego państwa, do czego miała doprowadzić też postawa państw ościennych. A mianowicie, miały one przypilnować, by w Polsce nie dochodziło do żadnych postępowych akcji, czy reform, zgodnie z hasłem: "będą stać na straży złotej, polskiej wolności szlacheckiej. Ta postawa państw ościennych budzi do dziś niechęć i frustrację wielu z nas, bo to co zrobili było jednym wielkim fałszerstwem wobec upadającej Polski. A ingerencje tych państw, coraz bardziej bezpośrednie miały na celu zniszczyć Polskę.

Postanowiły one też przejąć kontrole nad elekcją, która miała mieć miejsce po śmierci króla Augusta II. W wyniku obłudnych planów państw ościennych, powstał układ Lowenwolda. Co prawda od razu nie udało im się narzucić swej ideologii, ale z czasem i tak zrealizowali swe zamierzenia. Zaczęły przy pomocy wojska osiągać to, co chciały. Polacy byli wówczas zastraszeni przez swych sąsiadów i uwierzyć w potęgę tych państw. Uwierzył naród polski też w to, iż tylko dzięki takim mocarstwom będzie można przeprowadzić w kraju jakiekolwiek reformy. Mimo, iż czasem chcieli się wszystkiemu przeciwstawić (mam tu na myśli Konfederację Barską), to i tak nie przyniosło to żadnych sukcesów. Tak więc, można powiedzieć, iż jedną z przyczyn rozbioru Polski było utracenie wiary w możliwości podniesienia się z ciężkiej sytuacji i oglądanie się na inne państwa, które miałyby pomóc Polsce. Tymi państwami były kraje ościenne, które faktycznie wzbudziły świadomie wiarę, że mogą pomóc, ale miały w tym zupełnie odwrotny cel. Można by mówić, iż to owe zatracenie ducha wiary przegrało w największym stopniu, a później można by mówić o problemach natury politycznej, czy gospodarczej. Oczywiście to nie jest tak, że wszyscy Polacy "ślepo" oglądali się na pomoc ze strony państw ościennych, wielu z nich, jak na przykład Rejtan przeczuwało podstęp sąsiadów. Obok Konfederacji Barskiej zawiązał się spór z osobą posła Rejtana w roli głównej. Zorganizował on sejm rozbiorowy, który składał się przede wszystkim z wielu przekupionych już ludzi, takich jak marszałek oraz wielu posłów. Ludzie ci zamierzali podpisać traktat rozbiorowy, podczas, gdy Rejtan bronił się przed tym do ostatniej chwili, krzycząc, iż dopiero po jego śmierci niech sobie podpiszą taki dokument. W końcu przejęty całą ta sprawą upadł na zdrowiu psychicznym i zmarł.

Niestety spora część Polaków miała odmienne zdanie niż opisany wcześniej poseł i była przede wszystkim bierna. To pokazuje nam jaką mieliśmy postawę w tak ważnej chwili. Postawa ta może być wytłumaczona, ale tylko po części, ponieważ chodziło tu o ich ojczyznę i powinni bronić się przed rozbiorami do końca. Zrozumiałe jest , iż było im bardzo ciężko, byli zmęczeni trudną sytuacja materialną, ale ich naiwność też nie zna granic. Bo przecież wielu z Polaków było przekonanych, że teraz po rozbiorach będą bogaci, tak samo jak obywatele państw ościennych. Innym natomiast brakowało odwagi takiej, jaką miał Rejtan. A jeszcze inni byli już tak zobojętnieni na wszystko, że przestało im na czymkolwiek zależeć. W końcu nikt nie znalazł się taki, kto przeciwstawiłby się rozbiorom Polski , no i do nich doszło.

Istnieje jeszcze jedna przyczyna, należąca i do przyczyn wewnętrznych upadku I Rzeczpospolitej, i zewnętrznych. Chodzi mi tutaj o nieodwzajemnioną miłość króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w stosunku do carycy Katarzyny II. Nie byli oni w związku, aczkolwiek wszyscy wiedzieli o sympatii króla do rosyjskiej władczyni. Caryca postanowiła wykorzystać ten fakt dla polityki swego kraju, nie licząc się kompletnie z uczuciem Poniatowskiego. Dla niej król Polski był jedynie jednym z wielu konkubentów (miała ich ponoć czterdziestu). Natomiast Katarzyna II była dla niego pierwszą miłością. I tak np., kiedy caryca zadecydowała rozwiązać problem dycydentów w Polsce, nasz król od razu się do tego przychylił, starając się o jednolitość praw katolickich z innowiercami. Inna sytuacja związana ze słabością tegoż króla do carycy to podpisanie bez najmniejszych oporów sejmu rozbiorowego w roku 1773. Wówczas Poniatowski nie widział nic złego w tym, że państwa ościenne zagarnął część terenów Polski.

Tak, jak widać z powyższych rozważań na przyczyny rozbiorów Polski złożyło się wiele elementów. Wszystkie z tych przyczyn pokrywają się ze sobą. Zazębia się ciężka sytuacja społeczna z gospodarczą, czy polityczną. Nie da się powiedzieć, która z nich najbardziej zadecydowała o upadku kraju, bo wszystkie mają tu swój udział. Mam tu na myśli zarówno sprawę Stanisława Augusta z carycą (miłość nieodwzajemniona), oligarchię magnacką z XVII wieku, postawę innych królów, jak i niesłuszne decyzje, wolne elekcje, dynastię saską, bierność Polaków, latyfundia, obłudną postawę państw ościennych, liberum veto (w wyniku, którego przerywano obrady sejmu, nic nie ustaliwszy), wojny innych państw prowadzone na naszych ziemiach (walki Prusaków z Austriakami o Śląsk należący do Austrii), naiwność Polaków (bo niektórzy wierzyli w bogactwo po rozbiorach), zacofanie, brak wykształconych ludzi (spowodowane brakiem reform oświatowych), konfederacje i wiele, wiele innych czynników. Był to wynik wielkiego kryzysu, który powoli zmierzał do rozbiorów. Przyczyny te nie zrodziły się więc, chwilę przed podpisaniem dokumentów, dotyczących rozbiorów, ale dużo wcześniej, bo sto lat przed upadkiem. Niektórzy dopatrują się tych przyczyn jeszcze nawet wcześniej, sięgając do całokształtu działalności państwa polskiego.