Już w neolicie istniał podział pracy między rolnikami, rybakami, a rzemieślnikami, który narzucał wszystkim konieczność brania udziału w lokalnej wymianie. Uczestniczyli w niej na ogół ludzie znający się wzajemnie, wymieniający w miarę potrzeby i możliwości towar za towar. Jednak dla nas ważny jest handel o szerszym zasięgu, którego przedmiotem były towary wytworzone dla nieznanego odbiorcy, trafiające do niego najczęściej przez pośredników, przewożone na dłuższych dystansach, często będące wytworem innych cywilizacji.

Trud związany z transportem dóbr oraz powolny rytm życia powinny silnie ograniczyć zasięg wymiany, jednak tak się nie działo.

Pewne obszary starożytnego świata musiały handlować. Na przykład Mezopotamia musiała sprowadzać z zewnątrz dużą ilość surowców, a przyczyną tego była jej sytuacja geograficzna. Dolina aluwialna stworzona przez Eufrat i Tygrys nie miała własnego drewna i kamienia do: 

    • Wykonywania narzędzi,
    • Wznoszenia gmachów,
    • Wyrobu posągów, płaskorzeźb.

Pozbawiona była także rud metali, kamieni szlachetnych lub półszlachetnych, potrzebnych do wyrobu ozdób. Egipt natomiast znajdował się w lepszej sytuacji, gdyż na jego terenie wydobywano rozmaitego rodzaju kamienie, ale znów nie rosły tam drzewa dostarczające długich, solidnych belek potrzebnych w budownictwie oraz do wykonywania sarkofagów. W Egipcie nie występowały także rudy metali, trzeba było wyprawiać się po nie do kopalń na pustyni.

Duże miasta położone nad Morzem Śródziemnym potrzebowały żywności, gdyż najbliższe ziemie nie byłyby w stanie ich wyżywić, oraz rozmaitych surowców do produkcji rzemieślniczej. Istnienie tych dużych miast powodowało, że obszar w pobliżu miast udoskonalał się w dostarczaniu towarów trudnych do przewozu: łatwo psujących się owoców i jarzyn, zwierząt hodowlanych, świeżych ryb.

Na swój sposób uzależnieni od handlu byli Fenicjanie. Niezwykła żyzność gleby w kraju o wilgotnym klimacie pozwalała na produkcję dużej ilości pożywienia, a więc na znaczną liczbę mieszkańców. Góry stawiały jednak wyraźnie bariery ekspansji gospodarczej na miejscu.

Istniały tez grupy społeczne skazane na kupowanie wszystkiego, tak jak armia powołana do życia przez cesarstwo rzymskie.

Towarami niezbędnymi do życia, które nabywano tylko dzięki istnieniu dalekosiężnego handlu, były przede wszystkim przedmioty metalowe, a wśród nich żelazo i cyna. Pospolitym towarem była także żywność, znajdująca nabywców nie tylko w dużych skupiskach ludzi, ale i w niewielkich ośrodkach miejskich. Społeczności starożytne rzadko bowiem mogły gromadzić większe zapasy na wypadek głodu, tak więc w latach nieurodzaju musiały kupować to, co normalnie produkowały same.

Lecz i tak obiektem handlu były zwłaszcza przedmioty luksusowe, do których należały m.in. naczynia attyckie, oferowane potencjalnym bogatym nabywcom.

Handel między odległymi ośrodkami w świecie śródziemnomorskim osiągnął swój szczyt w czasie dwóch pierwszych wieków cesarstwa. Wtedy to pokój na tym wielkim obszarze imperium sprzyjał kupcom, a niezwykle gęsta sieć miast wyznaczała szlak podróży. Cesarstwo pokryte było siecią dróg. Władze rzymskie, tworząc je , kierowały się przede wszystkim względami militarnymi: drogami krążyli gońcy i oddziały armii. Służyły one także kupcom oraz podróżnikom, korzystającym z ochrony posterunków żandarmerii pilnującej porządku. Co ciekawe w pobliżu posterunków powstawały liczne oberże i gospody.

Podkreślając jednak znaczne rozmiary handlu w cesarstwie rzymskim w I-II w., bądźmy ostrożni: nawet wtedy mieszkańcy bardzo wielu małych miejscowości lub ubogich wsi rzadko brali w nim udział. W ten sposób współistniały obok siebie tereny zaangażowane w wymianę i tereny rzadko z niej korzystające.