Nazywam milczeniem - problematyka
Wiersz „Nazywam milczeniem” Tadeusza Różewicza podejmuje przede wszystkim problem możliwości i granic języka. Słowa mogą nazwać niemal wszystko (ojczyznę, miłość, rzeczy), ale wobec nienazwanego, najgłębszego wymiaru doświadczenia, bywają niewystarczające. W tle pojawia się też czuły stosunek do ojczyzny i ukochanej, przez co można rozumieć, że to, co najważniejsze, nazywa się po imieniu, choć i tak pozostaje w jakiejś części nienazwane. Pojawia się tu także motyw milczenia jako wartości, ponieważ niekiedy pewnych spraw, rzeczy czy zjawisk nie da się określić, albo wręcz nie można wypowiedzieć. Może się to odnosić, chociażby do nazywania tego, co przyniosła i zostawiła po sobie wojna. Warto w tym miejscu szukać związku ze słowami Theodora W. Adorna o tym, że „po Oświęcimiu nie można już pisać wierszy”. Tu również mowa o pewniej nieumiejętności nazywania zjawisk (np. Holokaustu), które wymykają się z ram świata, jaki do tej pory znaliśmy.
