Wilk stepowy - streszczenie szczegółowe
Narrator, siostrzeniec właścicielki domu, wyjaśnia, że publikuje zapiski pozostawione przez postać Harry’ego Hallera, nazywającego siebie wilkiem stepowym. Około pięćdziesięcioletni Haller wynajął u jego ciotki dwa pokoje i mieszkał tam przez dziewięć lub dziesięć miesięcy. Prowadził samotne, nieregularne życie, dużo czytał, palił i pił wino, a jego pokoje wypełniały książki, obrazy i akwarele. Narrator początkowo odnosił się do niego nieufnie, lecz stopniowo dostrzegł jego wybitną inteligencję, wrażliwość oraz ogromną zdolność cierpienia.
Haller czuł się obcy wobec mieszczańskiego świata, a jednocześnie tęsknił za jego ładem i bezpieczeństwem. Narrator uznaje, że źródłem rozpaczy Hallera nie jest wyłącznie pogarda dla świata, lecz przede wszystkim nienawiść do samego siebie, której nauczyło go surowe wychowanie.
Pewnego dnia Haller nagle opuścił miasto, pozostawiając po sobie rękopis. Narrator nie wierzy, że Haller popełnił samobójstwo. Decyduje się opublikować jego zapiski, ponieważ widzi w nich nie tylko świadectwo kryzysu jednostki, lecz także dokument choroby całej epoki i pokolenia żyjącego pomiędzy dwiema kulturami oraz dwoma sposobami życia.
Notatki Harry’ego Hallera. Tylko dla obłąkanych
Harry Haller opisuje jeden ze swoich zwyczajnych dni, wypełniony lekturą, bólem fizycznym, kąpielą i samotnym spacerem. Choć dzień jest spokojny i pozbawiony większego cierpienia, nie daje mu prawdziwego zadowolenia. Haller nie potrafi zaakceptować życia umiarkowanego i bezpiecznego: woli dotkliwy ból lub intensywną rozkosz niż mieszczańską wygodę, przeciętność i dobre samopoczucie.
Bohater mieszka w uporządkowanym mieszczańskim domu, choć uważa się za samotnego przeciwnika takiego środowiska. Podczas wieczornego spaceru Haller wspomina rzadkie chwile, w których muzyka, poezja, sztuka lub miłość pozwalały mu dostrzec „złoty ślad” prowadzący ku Bogu i wieczności. Współczesne rozrywki, polityka, kultura i życie tłumu pozostają mu obce. Uznaje więc, że jeśli ten świat ma rację, on sam musi być szaleńcem i wilkiem stepowym — istotą zagubioną w rzeczywistości, której nie rozumie i w której nie potrafi odnaleźć chęci do życia.
Podczas wieczornego spaceru Haller zauważa na starym murze świetlny napis: „Teatr magiczny. Wstęp nie dla każdego”, a następnie słowa: „Tylko dla obłąkanych!”. Próbuje otworzyć znajdującą się pod napisem furtkę, ale pozostaje ona zamknięta.
Haller udaje się do spokojnej, staromodnej gospody. Pije wino, je posiłek i rozmyśla o obrazach, utworach muzycznych oraz książkach, które zachował w pamięci. Po wyjściu z lokalu słyszy dobiegającą z sali tanecznej muzykę jazzową. Choć uważa ją za prymitywną w porównaniu z muzyką Bacha i Mozarta, dostrzega w niej szczerość, żywiołowość i zmysłowość.
Kiedy wraca pod znajomy mur, nie znajduje już ani furtki, ani napisu. Spotyka jednak człowieka niosącego tablicę z zapowiedzią „wieczorku anarchistycznego” i Teatru Magicznego. Nieznajomy wręcza mu niewielką książeczkę, po czym znika w jednej z bram. Po powrocie do domu Haller odkrywa, że otrzymał broszurę zatytułowaną:
Traktat o wilku stepowym. Nie dla każdego.
Traktat przedstawia Harry’ego jako człowieka przekonanego, że ma dwie przeciwstawne natury: ludzką i wilczą. Człowiek pragnie wiedzy, kultury, porządku i szlachetności, natomiast tytułowy wilk stepowy dąży do samotności, niezależności oraz życia zgodnego z popędami. Obie strony nieustannie się zwalczają: wilk szydzi z mieszczańskich zachowań człowieka, a człowiek potępia dzikość wilka. Harry doświadcza szczęścia jedynie w rzadkich chwilach, gdy obie natury na krótko godzą się ze sobą.
Choć Haller gardzi mieszczaństwem, pozostaje z nim związany. Wybiera życie pomiędzy skrajnościami, nie potrafiąc całkowicie poświęcić się ani duchowi, ani zmysłowości. Traktat zalicza go także do „samobójców”, czyli ludzi, którzy postrzegają własne istnienie jako szczególnie zagrożone i traktują możliwość śmierci jako wyjście awaryjne. Harry postanowił wcześniej, że odbierze sobie życie w dniu pięćdziesiątych urodzin. Jednocześnie ma zdolność przeżywania rzadkich chwil, w których zbliża się do świata „nieśmiertelnych”.
Traktat wskazuje humor jako możliwość pogodzenia sprzeczności: dzięki niemu człowiek może jednocześnie uznawać wymagania ducha i świata mieszczańskiego, nie podporządkowując się całkowicie żadnemu z nich. Następnie jednak podważa podstawowe przekonanie Hallera: jego osobowość nie składa się wyłącznie z człowieka i wilka, lecz z setek i tysięcy różnych istnień.
Człowiek nie jest trwałą i jednolitą istotą, ale wielością zmiennych możliwości. Dlatego Haller nie powinien próbować powrócić do natury, cech wilka stepowego ani dziecięcej niewinności. Jego droga ma prowadzić naprzód: przez kolejne przemiany, rozszerzanie własnej duszy i przyjęcie jej wewnętrznej różnorodności. Traktat kończy się pożegnaniem z Harrym, który musi dalej samodzielnie podążać swoją drogą.
Po przeczytaniu traktatu Haller odnajduje napisany wcześniej wiersz o wilku stepowym. Uznaje, że oba teksty ukazują jego beznadziejne położenie: powinien umrzeć albo ponownie przejść bolesny proces przemiany. Wspomina utratę majątku i dobrej opinii, rozpad małżeństwa oraz porzucenie dawnych ideałów. Postanawia, że gdy następnym razem będzie potrzebował silnego środka nasennego, zamiast chwilowego odurzenia wybierze pewną śmierć zadaną brzytwą lub kulą.
Haller nadal szuka człowieka z tablicą i wejścia do Teatru Magicznego. Przyłącza się do przypadkowego pogrzebu, podczas którego rozmyśla o własnej samotności. Wśród uczestników dostrzega człowieka przypominającego sprzedawcę broszury. Nieznajomy nie rozpoznaje go, ale poleca mu udać się do „Czarnego Orła”.
Po drodze Harry spotyka znajomego profesora i przyjmuje zaproszenie na kolację. W domu uczonego drażni go mieszczański portret Goethego. Profesor, nie wiedząc, z kim rozmawia, powtarza oskarżenia gazety pod adresem publicysty Hallera, uznanego za zdrajcę ojczyzny z powodu jego poglądów na odpowiedzialność za wojnę. Podczas spotkania Harry obraża ulubiony portret żony gospodarza, ujawnia, że sam jest krytykowanym Hallerem, i zarzuca profesorowi popieranie dążeń prowadzących do kolejnej wojny. Opuszcza dom, traktując ten wieczór jako ostateczne pożegnanie ze światem mieszczaństwa, uczoności i dawnych wartości.
Haller postanawia jeszcze tej nocy poderżnąć sobie gardło. Błąka się jednak po mieście, ponieważ boi się wrócić do pokoju i dokonać samobójstwa. Rozdarty między rozpaczą a silnym lękiem przed śmiercią, odwleka powrót do domu i bez celu odwiedza kolejne lokale.
Uciekając przed powrotem do domu i samobójstwem, Haller trafia do gospody „Pod Czarnym Orłem”. Przy stoliku spotyka młodą kobietę, która natychmiast dostrzega jego rozpacz. Nieznajoma przeciera mu okulary, zamawia jedzenie i wino oraz nakazuje, aby jej słuchał. Harry opowiada jej o wizycie u profesora i kłótni wywołanej portretem Goethego. Kobieta wyśmiewa jego reakcję, wskazując, że zamiast potraktować obraz z dystansem, obraził gospodarzy i uciekł. Zarzuca mu także, że przez całe życie uczył się rzeczy trudnych, ale zaniedbał proste umiejętności, takie jak taniec.
Kiedy nieznajoma idzie tańczyć, poleca Harry’emu zasnąć. Haller rzeczywiście zasypia i śni o spotkaniu z Goethem, któremu zarzuca nieszczerość i nadmierną powagę. Po przebudzeniu kobieta wraca, rozmawia z nim i organizuje mu nocleg w gospodzie.
Podczas następnego spotkania Haller odgaduje imię kobiety dzięki jej podobieństwu do jego dawnego przyjaciela Hermana. Nieznajoma przedstawia się jako Hermina i tłumaczy, że jest dla Harry’ego rodzajem zwierciadła, dlatego tak dobrze go rozumie. Zamierza nauczyć go tańczyć, śmiać się i żyć, a także sprawić, aby się w niej zakochał. Sama przyznaje, że również będzie go później potrzebowała. Zapowiada, że jej ostatnim rozkazem będzie polecenie, aby Harry ją zabił.
Hermina postanawia nauczyć Harry’ego tańczyć. Haller początkowo jest sztywny i niezgrabny, lecz przy kolejnym spotkaniu robi postępy. Hermina zabiera go więc na dansing w hotelu „Balances”. Tam przedstawia mu młodego saksofonistę Pabla, z którym jest zaprzyjaźniona. Harry początkowo uważa muzyka za pięknego, lecz pustego i pozbawionego głębszych zainteresowań człowieka.
Za namową Herminy Haller prosi do tańca młodą kobietę. Hermina ujawnia później, że tancerka ma na imię Maria, i zachęca go, aby się do niej zbliżył.
Haller coraz częściej przebywa w lokalach tanecznych i stopniowo oswaja się ze światem, którym wcześniej gardził. Zaczyna dostrzegać fałsz własnego wyobrażenia o sobie jako całkowicie niezależnym idealistycznym samotniku.
Pod wpływem Herminy Harry zmienia również ocenę Pabla. Pablo przeciwstawia rozważaniom Harry’ego prostą zasadę: zadaniem muzyka jest granie, nie zaś wydawanie teoretycznych sądów o muzyce.
Po koncercie muzyki kościelnej Haller wraca do domu pogrążony w smutku i rozmyślaniach o własnym oderwaniu od rzeczywistości. W sypialni zastaje Marię, którą Hermina wpuściła do jego mieszkania. Harry i Maria spędzają razem noc, rozpoczynając zmysłową relację.
Maria opowiada Hallerowi o swoim życiu oraz środowisku młodych kobiet utrzymujących się z dorywczych zajęć, urody i relacji z zamożnymi mężczyznami. Dzięki niej Harry zaczyna poznawać świat lokali tanecznych, barów, hoteli i popularnych piosenek. To, co wcześniej uważał za płytkie i niewarte uwagi, dla Marii oraz Herminy jest zwyczajną przestrzenią życia. Jej szczery zachwyt nad muzyką popularną skłania Hallera do zakwestionowania własnych ocen estetycznych i przypomina mu wcześniejszą rozmowę z Pablem.
Podczas wspólnej nocy Harry powraca pamięcią do matki, przyjaciół, dawnych ukochanych, żony oraz Eriki. Uświadamia sobie, że przeżycia te nie zostały zniszczone, lecz nadal stanowią trwałą część jego życia. Po raz pierwszy od załamania dostrzega w swojej przeszłości nie tylko cierpienie, ale również bogactwo i wartość. Następnego dnia wynajmuje osobny pokój przeznaczony na spotkania z Marią. Hermina natomiast kontynuuje lekcje tańca i rozpoczyna naukę bostona, przygotowując Harry’ego do balu maskowego.
Przez trzy tygodnie poprzedzające bal Haller przeżywa okres szczęścia. Regularnie spotyka się z Marią, która staje się dla niego pierwszą prawdziwą kochanką. Harry nie jest jej jedynym partnerem, ale nie próbuje jej zatrzymać ani podporządkować sobie. Dzięki niej poznaje znaczenie mody, perfum, strojów i drobnych przedmiotów służących uwodzeniu.
Haller zaprzyjaźnia się z Pablem i korzysta z dostarczanych przez niego środków. Odrzuca jednak propozycję wspólnego zbliżenia z Pablem i Marią. Później przekonuje się o troskliwości muzyka, gdy ten zdobywa pieniądze dla chorego skrzypka Agostina, zanosi mu lekarstwa i osobiście się nim opiekuje. Harry stopniowo rewiduje swój wcześniejszy, lekceważący sąd o Pablu.
Hermina wyjaśnia Hallerowi, że ludzie tacy jak oni nie znajdują miejsca w świecie zadowalającym się pieniędzmi, wygodą i powierzchownymi rozrywkami. Ich prawdziwą ojczyzną jest wieczność, do której należą wielkie dzieła, prawdziwe uczucia i czyny. Harry przyjmuje tę myśl i zapisuje wiersz zatytułowany Nieśmiertelni. Mimo odnalezionego szczęścia nadal uważa, że nie jest ono jego ostatecznym przeznaczeniem. Pragnie cierpienia, które przygotuje go do śmierci, a Hermina potwierdza, że ich droga prowadzi poza zwyczajne życie.
Ostatnią noc przed balem Harry spędza z Marią. Oboje przeczuwają, że może to być ich pożegnanie. Następnego dnia Haller przygotowuje się do balu, lecz najpierw odwiedza dawną gospodę „Pod Stalowym Hełmem”. Jedząc i pijąc w znajomym miejscu, żegna się ze scenerią swojego wcześniejszego, samotnego życia, po czym wyrusza w stronę sal „Globusu”.
Harry długo zwleka z wejściem do lokalu „Globus” i najpierw udaje się do kina na monumentalny film o Mojżeszu. Widowisko drażni go sposobem, w jaki święta historia zostaje zamieniona w rozrywkę. Na bal dociera późno. Wśród tłumu masek, muzyki i tańczących ludzi bezskutecznie szuka Herminy oraz Marii. Czuje się obco i staro, dlatego postanawia odejść, lecz w szatni odkrywa, że zgubił numerek. Człowiek przebrany za diabła wręcza mu inny żeton z napisem: „Teatr magiczny – tylko dla obłąkanych – Wejście kosztuje rozum” oraz wiadomością, że Hermina jest w piekle.
Harry wraca na salę, odnajduje pomieszczenie zwane piekłem i spotyka Marię. Tańczy z nią i całuje ją, a ona żegna się z nim, zapewniając, że zachowa o nim dobre wspomnienie. Następnie Harry dostrzega eleganckiego młodzieńca, w którym rozpoznaje dawnego przyjaciela Hermana. Okazuje się, że jest to Hermina przebrana za mężczyznę. Oboje piją szampana, przemieszczają się między salami i rywalizują o względy kobiet.
Stopniowo Harry całkowicie poddaje się atmosferze zabawy. Tańczy z wieloma partnerkami, zapomina o swojej samotności i po raz pierwszy doświadcza wspólnotowej, niemal ekstatycznej radości tłumu. Gdy Hermina wraca w kobiecym stroju czarnego pierrota, Harry rozpoznaje ją, tańczy z nią i całuje ją, uświadamiając sobie, że jest w niej zakochany. Nadchodzi świt, muzyka milknie, a uczestnicy opuszczają sale. Hermina pyta Harry’ego, czy jest gotowy, a on odpowiada skinieniem głowy.
Pablo zaprasza Harry’ego i Herminę na spektakl przeznaczony „tylko dla obłąkanych”, w którym za wstęp płaci się rozumem. Prowadzi ich do niewielkiego, niebiesko oświetlonego pokoju. Podaje im żółte papierosy oraz cierpko-słodki napój, po którym Harry odczuwa lekkość i radość. Pablo wyjaśnia, że teatr pozwoli Harry’emu zobaczyć świat ukryty w jego własnej duszy. W lusterku pokazuje mu dotychczasowy obraz samego siebie: Harry’ego i tkwiącego w nim wilka stepowego, walczących ze sobą i pragnących zachować odrębność.
Następnie Pablo prowadzi gości do półkolistego korytarza z niezliczonymi drzwiami. Za każdymi z nich czekają inne obrazy, lecz aby je zobaczyć, Harry musi porzucić swoją dotychczasową osobowość. Hermina odchodzi do prawej części teatru, a Harry pozostaje z Pablem. Spoglądając w małe lustro, zaczyna śmiać się ze swojego odbicia, które w końcu gaśnie. Pablo oznajmia, że Harry zabił wilka stepowego i rozpoczął naukę śmiechu.
W wielkim zwierciadle Harry widzi najpierw własną roześmianą twarz, a następnie niezliczone wersje samego siebie: ludzi w różnym wieku, od dzieci po starców, poważnych i śmiesznych, eleganckich i obdartych. Postacie rozbiegają się po teatrze, a Harry zostaje sam w korytarzu pełnym drzwi i obietnic. Jego uwagę przyciąga wejście opatrzone napisem: „Hejże na wesołe łowy. Wielkie polowanie na samochody”.
Harry wchodzi przez wybrane drzwi i trafia do świata ogarniętego wojną ludzi z maszynami. Harry przyłącza się do walki. Spotyka dawnego kolegę szkolnego Gustawa, obecnie profesora teologii, który zabija kierowcę ciężarówki i razem z Harrym opuszcza miasto.
W górach mężczyźni zajmują stanowisko na drzewie, gdzie znajdują broń. Strzelają do kierowców przejeżdżających samochodów, powodując kolejne wypadki. Jeden z zabitych ma przy sobie wizytówkę z napisem „Tat twam asi”. Później zatrzymują pojazd prokuratora generalnego Loeringa.
Harry i Gustaw zabierają ze sobą młodą sekretarkę prokuratora, Dorę. Dziewczyna wchodzi z nimi na drzewo i uczy się ładować strzelbę. Cała trójka nadal ostrzeliwuje przejeżdżające pojazdy. Harry przyznaje, że zabijanie sprawia mu przyjemność, choć dawniej sprzeciwiał się wojnie. Gustaw nazywa ich działanie dziecinadą, ale mówi również o przeludnieniu świata i konieczności jego ograniczenia.
Widok spokojnego piechura, który przeszukuje wraki i bez lęku rusza dalej, nagle wywołuje w mężczyznach wstyd oraz odrazę do dokonanej rzezi. Harry pomaga Dorze przejść przez murek, poręcz pęka i oboje spadają w przepaść. W tej samej chwili Harry ponownie znajduje się w korytarzu teatru magicznego.
Po powrocie do korytarza Harry ogląda liczne napisy umieszczone na drzwiach. Wybiera wejście oznaczone słowami: „Wskazówki do odbudowy osobowości. Skutek gwarantowany”. W ciemnym pomieszczeniu spotyka mężczyznę siedzącego przed wielką szachownicą. Nieznajomy przypomina Pabla, lecz przedstawia się jedynie jako szachista i proponuje Harry’emu lekcję odbudowy osobowości.
W podanym lustrze Harry ponownie widzi siebie rozszczepionego na wiele drobnych postaci. Szachista wybiera kilkadziesiąt z nich i wyjaśnia, że człowiek nie jest trwałą jednością, lecz składa się z wielu dusz i licznych jaźni. Błędem jest przekonanie, że można ustalić jeden niezmienny układ tych elementów na całe życie.
Szachista ustawia figurki Harry’ego na planszy. Następnie mężczyzna rozbija ten porządek i z tych samych postaci buduje kolejne, zupełnie odmienne kombinacje. Nazywa to sztuką życia. Radzi Harry’emu, aby sam nauczył się zmieniać znaczenie poszczególnych części swojej jaźni. Harry z wdzięcznością zabiera figurki i wraca do korytarza, gdzie jego uwagę przyciąga napis: „Cud tresury wilka stepowego”.
Harry wchodzi do jarmarcznej budy, w której widzów od sceny oddziela żelazna krata. Widzi pogromcę zwierząt przypominającego jego samego oraz prowadzonego na smyczy, wychudzonego wilka. Zwierzę zostało całkowicie ujarzmione: wykonuje rozkazy, pada na kolana, udaje martwe, nosi w pysku przedmioty i posłusznie przeskakuje nad królikiem oraz jagnięciem. Harry z odrazą obserwuje, jak wilk został zmuszony do zaprzeczenia własnej naturze.
W drugiej części przedstawienia role się odwracają. Pogromca oddaje wilkowi pejcz i sam zaczyna wykonywać jego polecenia. Chodzi na czworakach, zrywa z siebie ubranie, odrzuca czekoladę i grozi zębami zbliżającej się dziewczynie. Na końcu człowiek rzuca się na królika i jagnię, rozszarpuje je, pożera ich mięso oraz pije krew.
Przerażony Harry ucieka z pomieszczenia. Rozumie, że teatr magiczny nie jest wyłącznie miejscem zachwycających wizji, ponieważ pod jego fasadą kryją się również okrutne obrazy. Czuje w ustach smak krwi i czekolady, a oba budzą w nim jednakowy wstręt.
Harry uświadamia sobie, że okrucieństwo widziane w teatrze istnieje również w nim. Chcąc uciec od wilczego świata, odnajduje drzwi z napisem „Wszystkie dziewczęta są twoje”. Po ich przekroczeniu znów staje się piętnasto- lub szesnastoletnim chłopcem i wraca do pierwszych doświadczeń miłosnych.
Harry ponownie spotyka Różę Kreisler, w której przed laty zakochał się podczas wiosennego spaceru. Tym razem nie pozwala jej odejść, lecz wyznaje jej miłość. Róża odwzajemnia jego uczucia. W kolejnych spotkaniach stopniowo uczą się bliskości, a kiedy kwitną bzy, wymieniają pierwszy nieśmiały pocałunek.
Następnie Harry raz jeszcze przeżywa całe swoje życie miłosne, ale inaczej niż w rzeczywistości. Spotyka Irmgardę, Annę, Idę, Laurę, Emmę oraz inne kobiety, które kiedyś kochał albo tylko przelotnie widział. Nie odrzuca już nadarzających się możliwości, lecz przyjmuje uczucia i sam potrafi obdarzać nimi kobiety.
Harry odkrywa, że jego pozornie ubogie życie zawierało wiele niewykorzystanych okazji do miłości. Przeżywa je teraz wszystkie, również niezwykłe gry erotyczne. Z tego doświadczenia wychodzi dojrzały i przygotowany na spotkanie z Herminą. To ona pojawia się jako ostatnia postać jego miłosnej historii, lecz Harry nie chce spotkać jej w tej wizji, ponieważ pragnie oddać jej całego siebie. Powraca więc do korytarza teatru magicznego.
Po powrocie do korytarza Harry zauważa drzwi z napisem „Jak się przez miłość zabija”. Przypomina sobie zapowiedź Herminy, że rozkocha go w sobie, aby następnie zginąć z jego ręki. Chce sięgnąć po otrzymane od szachisty figurki, lecz zamiast nich znajduje w kieszeni nóż. W lustrze widzi najpierw wilka, a potem własną zmęczoną i bladą twarz. Jego odbicie oznajmia, że czeka na śmierć.
Z pustych sal dobiega muzyka z ostatniego aktu Don Giovanniego. Pojawia się Mozart, którego Harry uznaje za bóstwo swojej młodości. Harry rozmawia z nim o muzyce. Widzą Brahmsa i Wagnera, za którymi podążają ogromne zastępy wykonawców zbędnych głosów i nut zawartych w ich utworach.
Mozart wyjaśnia, że obaj kompozytorzy muszą ponosić odpowiedzialność również za błędy swojej epoki. Człowiek nie jest winny wszystkiemu, co go obciąża, lecz mimo to pozostaje odpowiedzialny. Harry wyobraża sobie wtedy własną pokutę za napisane książki, artykuły i felietony. Mozart odpowiada na jego ponure myśli szyderczym śmiechem i żartobliwą tyradą. Rozgniewany Harry chwyta go za warkocz, lecz zostaje uniesiony w lodowatą przestrzeń. Zaczyna odczuwać pragnienie śmiechu podobnego do śmiechu Mozarta, po czym traci przytomność. Ocknąwszy się w korytarzu, rozumie, że nadal pozostaje po stronie cierpienia, konfliktów i wilka stepowego.
Harry rozbija swoje odbicie w lustrze i przemierza korytarz, aż zatrzymuje się przed ostatnimi drzwiami. Za nimi widzi nagich Herminę i Pabla, śpiących obok siebie na dywanie. Pod lewą piersią kobiety dostrzega ślad po ugryzieniu. Wbija w to miejsce nóż aż po rękojeść. Hermina na chwilę otwiera zdziwione oczy, po czym umiera. Pablo budzi się, przykrywa jej ranę dywanem i opuszcza pomieszczenie. Harry pozostaje przy zmarłej, przekonany, że spełnił jej wcześniejsze życzenie, choć nie potrafi ocenić własnego czynu.
Do loży wchodzi ubrany współcześnie Mozart i włącza radio transmitujące utwór Händla. Zniekształcony dźwięk oburza Harry’ego. Mozart nakazuje mu jednak usłyszeć boską muzykę ukrytą za niedoskonałością odbiornika. Wyjaśnia, że podobnie działa życie: rzeczywistość zniekształca idee, lecz nie może całkowicie zniszczyć ich ducha. Człowiek powinien nauczyć się słuchać tego, co wartościowe, a z pozostałej wrzawy się śmiać. Mozart zarzuca Harry’emu, że uczynił ze swojego życia historię choroby, a Herminę zabił z zazdrości, nie zaś wyłącznie dlatego, że o to prosiła.
Harry pragnie ponieść karę i zgadza się na własne stracenie. Zostaje jednak osądzony nie za zabójstwo, lecz za lekkomyślne nadużycie teatru magicznego: potraktował lustrzaną wizję jak rzeczywistość i chciał wykorzystać teatr jako narzędzie samobójstwa. Otrzymuje karę wiecznego życia, dwunastogodzinny zakaz wstępu do teatru oraz jednorazowe publiczne wyśmianie.
Mozart mówi Harry’emu, że ten musi żyć, słuchać „radiowej muzyki życia” i nauczyć się śmiechu. Następnie przemienia się w Pabla. Ten również oskarża Harry’ego o brak humoru i splamienie świata obrazów rzeczywistością, ale zapewnia, że popełniony błąd można naprawić. Zmniejsza Herminę do rozmiarów figurki szachowej i chowa ją do kieszeni.Harry rozumie, że czekają go jeszcze niezliczone układy życiowej gry. Postanawia rozpocząć ją ponownie, jeszcze wiele razy przejść przez cierpienie i absurd własnej duszy. Wierzy, że kiedyś nauczy się lepiej grać figurkami i nauczy się śmiać.
