Spis treści
- Motyw społecznych oczekiwań w „Barbie" i „Lalce" Bolesława Prusa
- Forma, gęba i przemoc etykiet – „Barbie" wobec „Ferdydurke" Witolda Gombrowicza
- Zbiorowe iluzje i mit lepszego świata – „Barbie" i „Wesele" Stanisława Wyspiańskiego
- Dlaczego warto sięgnąć po „Barbie" na maturze?
Film Grety Gerwig zaczyna się w świecie, który wygląda jak spełnienie dziecięcej fantazji. Wszystko jest kolorowe, gładkie, symetryczne i podporządkowane zasadzie wiecznej zabawy. Barbie żyją w Barbielandzie, gdzie każdy dzień przypomina idealnie wyreżyserowany spektakl szczęścia. Domy nie mają ścian, uśmiechy nie mają pęknięć, a życie toczy się według prostego scenariusza – być piękną, lubianą, pewną siebie i przekonaną, że wszystko jest na swoim miejscu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy do tego perfekcyjnego świata wkrada się doświadczenie, którego nie da się przykryć brokatem: lęk, niepewność, myśl o śmierci, poczucie obcości wobec samej siebie. Barbie odkrywa, że idealna forma może stać się więzieniem, a gotowa rola nie wystarcza, kiedy człowiek – albo lalka udająca człowieka – zaczyna zadawać pytania o sens własnego istnienia.
Równolegle film pokazuje Kena, który również nie potrafi odnaleźć siebie poza narzuconym układem relacji i zależności. Jego dramat jest inny niż dramat Barbie, ale wyrasta z podobnego źródła. Ken istnieje przede wszystkim jako ktoś „od Barbie" – dodatek do jej świata, bohater pozbawiony osobnej narracji. Kiedy odkrywa możliwość zbudowania własnej pozycji, bardzo szybko myli podmiotowość z dominacją, a samodzielność z przejęciem cudzych schematów władzy. Dzięki temu film nie sprowadza problemu ról płciowych do prostego przeciwstawienia kobiet i mężczyzn, lecz ukazuje, że kultura potrafi krzywdzić wszystkich, którzy próbują żyć według gotowych instrukcji.
Motyw społecznych oczekiwań w „Barbie" i „Lalce" Bolesława Prusa
Barbie początkowo istnieje jako idea. Nie jest po prostu bohaterką, lecz obrazem kobiecości zaprojektowanym przez kulturę. Ma wyglądać, uśmiechać się, zachwycać i potwierdzać fantazję o świecie bez braku. Film Gerwig pokazuje jednak moment pęknięcia tej konstrukcji. Główna bohaterka zaczyna rozumieć, że bycie „idealną" nie oznacza bycia wolną, a spełnianie oczekiwań innych może oddalać od prawdziwego doświadczenia siebie.
W „Lalce" Bolesława Prusa podobne napięcie widać w świecie salonów, konwenansów i klasowych wyobrażeń. Izabela Łęcka również funkcjonuje jako pewien obraz – arystokratyczny ideał kobiety, obiekt marzeń, figura piękna i niedostępności. Wokulski nie kocha jej wyłącznie jako realnej osoby. W dużej mierze zakochuje się w wyobrażeniu, które sam współtworzy. Prus pokazuje, jak łatwo człowiek może stać się projekcją cudzych pragnień, zwłaszcza wtedy, gdy społeczeństwo podsuwa gotowe wzorce: damy, kupca, arystokraty, idealnej kandydatki na żonę, człowieka sukcesu.
Zestawienie „Barbie" z „Lalką" pozwala ciekawie pisać o tym, że kultura często zamienia ludzi w role. Barbie ma być idealną kobietą z plastiku, Izabela – idealną arystokratką z wyobraźni Wokulskiego i własnej klasy społecznej. Obie postacie można czytać jako figury świata, w którym wygląd, pozycja i społeczny scenariusz bywają ważniejsze niż prawda o człowieku.
Forma, gęba i przemoc etykiet – „Barbie" wobec „Ferdydurke" Witolda Gombrowicza
Jednym z najmocniejszych kontekstów do filmu Gerwig jest „Ferdydurke" Witolda Gombrowicza. Barbieland działa jak świat całkowicie podporządkowany formie. Każda lalka ma swoje miejsce, wygląd, funkcję i sposób zachowania. Każdy gest wydaje się częścią większej choreografii. Barbie jest „stereotypową Barbie", Ken jest przede wszystkim Kenem „od Barbie", a tożsamość bohaterów zostaje opisana, zanim oni sami zdążą ją naprawdę rozpoznać.
U Gombrowicza człowiek także nie istnieje w pełni poza formą. Józio zostaje wepchnięty w rolę ucznia, inni przyprawiają mu „gębę", a społeczeństwo nieustannie narzuca jednostce określony kształt. „Ferdydurke" pokazuje, że forma nie jest tylko powierzchowną pozą – to mechanizm kontroli. Inni mówią nam, kim jesteśmy, jak mamy się zachowywać, jak mamy brzmieć, wyglądać i reagować. Człowiek broni się przed jedną formą, ale bardzo szybko wpada w następną.
W „Barbie" podobnie działa system etykiet. Film pokazuje, że role płciowe mogą przypominać Gombrowiczowską „gębę" – są śmieszne, przesadzone, wręcz teatralne, ale jednocześnie realnie wpływają na sposób myślenia o sobie. Barbie musi zmierzyć się z oczekiwaniem wiecznej doskonałości, Ken – z upokarzającym poczuciem bycia dodatkiem do cudzej historii. Ich problem nie polega wyłącznie na tym, że świat jest niesprawiedliwy. Chodzi również o to, że bohaterowie nie mają jeszcze własnego języka, którym mogliby opisać siebie poza narzuconymi schematami.
Zbiorowe iluzje i mit lepszego świata – „Barbie" i „Wesele" Stanisława Wyspiańskiego
Barbieland jest światem mitu. Wszystko wydaje się tam prostsze niż w rzeczywistości. Kobiety sprawują władzę, przyjaźń działa bez konfliktów, codzienność jest niekończącą się celebracją, a problemy wyglądają tak, jakby dało się je rozwiązać zmianą stroju lub piosenką. Greta Gerwig buduje tę przestrzeń z ironią, ale nie tylko po to, by ją wyśmiać. Barbieland jest kuszący, bo oferuje to, czego realny świat często odmawia – poczucie bezpieczeństwa, jasne role i złudzenie, że historia już skończyła się szczęśliwie.
Podobnie w „Weselu" Stanisława Wyspiańskiego ogromną rolę odgrywają wyobrażenia zbiorowe. Na weselu inteligenta z chłopką spotykają się dwa światy, a samo wydarzenie przez chwilę obiecuje coś więcej niż rodzinne święto – staje się fantazją o narodowym pojednaniu ponad podziałami. Szybko jednak okazuje się, że wspólnota istnieje głównie w marzeniu. Inteligencja idealizuje lud, chłopi patrzą na inteligentów z mieszaniną fascynacji i dystansu, a narodowe mity nie prowadzą do realnego działania. Chocholi taniec staje się obrazem zbiorowego uśpienia.
W obu przypadkach iluzja ma podwójny charakter. Daje komfort, ale odbiera zdolność widzenia problemu. Zarówno jednostka, jak i wspólnota muszą w końcu zadać sobie pytanie, co kryje się pod powierzchnią pięknego obrazu.
Dlaczego warto sięgnąć po „Barbie" na maturze?
Różowy film o lalce okazuje się nieoczekiwanie trafnym głosem w rozmowie o formie, iluzji i cenie autentyczności. Prus, Gombrowicz i Wyspiański nie pisali o Barbielandzie – pisali o salonach, szlachcie i weselnych mitach. Ale pytali o to samo: co zostaje z człowieka, gdy odbierzemy mu rolę, którą grał? Gerwig zadaje to pytanie głośniej i w różowym opakowaniu. I właśnie dlatego działa.
Oprac.: Małgorzata Szubra
Zobacz także:
Pytania jawne na maturę ustną 2026 - lista pytań i odpowiedzi
Matura ustna 2026 z języka polskiego. Jak wygląda losowanie pytań?
