Przejdź na stronę główną Interia.pl

Folwark zwierzęcy

George Orwell

Streszczenie szczegółowe

Rozdział pierwszy

Tego wieczoru pan Jones wypił - jak zwykle - szklanicę piwa zaczerpniętego z beczki stojącej w sieni jego domu i poszedł spać. Niedługo potem wszystkie zwierzęta (świnie, psy, owce, krowy, kury, gołębie, konie, kaczęta, kot) zgromadziły się w stodole, gdyż w ciągu dnia dowiedziały się, iż Major chce wszystkim opowiedzieć swój dziwny sen. Senior zaczyna swoją przemowę od stwierdzenia, iż jego słowa będą efektem długich przemyśleń, których owocami pragnie się przed śmiercią podzielić z innymi, mniej doświadczonymi zwierzętami. Następnie zastanawia się nad losem zwierząt żyjących w gospodarstwach całej Anglii: wszystkie są wyzyskiwane i wręcz ograbiane z plonów wyhodowanych wielkim nakładem ich wysiłków. Wyzyskiwaczem i zarazem największym wrogiem zwierząt jest człowiek. Oprócz tego człowiek jest wobec zwierząt niewdzięczny, gdyż wydziela im głodowe racje żywnościowe, a pod koniec ich życia nie opiekuje się nimi tak, jak należałoby im się to za wieloletnią pracę i wyrzeczenia, ale prowadzi do rzeźnika lub sam uśmierca. Major wzywa wszystkie zwierzęta do wzięcia udziału w powstaniu, które miałoby uwolnić je od ludzkiej tyranii. Nawołuje też, aby zachowały między sobą jedność i sprzymierzyły się przeciw człowiekowi. Pojawienie się w kącie stodoły szczurów prowokuje krótką dyskusję i głosowanie dotyczące zagadnienia czy szczury i króliki również można uważać za przyjaciół zwierząt domowych. Głosowanie zadecydowało, że tak. Major przestrzega też, aby po wypędzeniu człowieka żadne ze zwierząt nie naśladowało ludzkich obyczajów: picia alkoholu, spania w łóżku, handlu, tyranizowania innych zwierząt oraz zabijania. Na zakończenie sędziwy wieprz opowiada swój sen o ziemi, z której zniknął człowiek i przypomina znaną z dzieciństwa piosenkę mówiącą o równości wszystkich zwierząt oraz o zrzuceniu przez nie ucisku. Piosenka zostaje szybko podchwycona przez całe zgromadzenie i powtórzona pięć razy, gdyż wszystkim bardzo się podoba. Hałas jednakże budzi pana Jonesa, który - myśląc, że do zagrody dostał się lis - strzela przez okno na oślep z dubeltówki, co powoduje, iż wszystkie zwierzęta rozbiegają się w popłochu do legowisk.

Rozdział drugi

Trzy dni później Major zakończył swe życie. Był początek marca. Zwierzęta znajdujące się wciąż pod silnym wpływem słów swego nieżyjącego przywódcy zaczęły potajemnie przygotowywać powstanie. Świnie - uważane za najmądrzejsze - otrzymały zadanie uczenia i kierowania innymi. Wśród świń wyróżniały się dwa knury: Snowball i Napoleon, które wraz z Squealerem uporządkowały nauki Majora, tworząc system zwany Animalizmem. Na tajnych nocnych wiecach trzy knury wykładały innym zwierzętom zasady Animalizmu:

Wybijały też im z głowy istnienie „Krainy Mlekiem i Miodem Płynącej”, do której zwierzęta rzekomo udają się po śmierci. O krainie tej opowiadał często ulubieniec gospodarza - kruk Mojżesz. Spośród wszystkich zwierząt Boxer i Clover najszybciej uznały przewagę intelektualną oraz zwierzchnictwo świń i pomagały im, przekazując innym zwierzętom przystępnym językiem przyswojone przez siebie nauki. Zwierzęta od bardzo długiego czasu przymierały głodem, gdyż pan Jones od momentu, gdy przegrał jakiś proces, rozpił się i przestał się nimi zajmować, co doprowadziło do nieprzewidzianego wybuchu powstania. W sobotę, w wigilię świętego Jana, pojechał do Willingdon i upił się tak, iż wrócił dopiero następnego popołudnia. Jego parobcy wybrali się na polowanie, nie nakarmiwszy zwierząt.

W niedzielę wieczór, gdy Jones odsypiał jeszcze pijatykę, wygłodniałe zwierzęta włamały się do spichlerza i rzuciły się na skrzynie z ziarnem i obrokiem. Przebudzony Jones wraz z parobkami próbował batami przywrócić porządek, ale rozwścieczone zwierzęta zaatakowały nagle swych prześladowców, kopiąc i gryząc. Zaskoczeni ludzie zaczęli uciekać i zostali przegnani poza obręb folwarku. Dla zwierząt była to nagła i nieoczekiwana radość. Zniszczyły natychmiast wszystko, co przypominało im byłego właściciela i znoszone udręki. Tego wieczora po sutej uczcie i siedmiokrotnym odśpiewaniu hymnu Zwierzęta Anglii, którego nauczył je na pamiętnym zebraniu stary Major, nowi właściciele folwarku udali się na spoczynek. Następnego ranka po zwiedzeniu domu pana Jonesa, który oglądały z nabożnym prawie lękiem, zwierzęta postanowiły zachować tę siedzibę jako muzeum. Ponieważ okazało się, że świnie nauczyły się czytać i pisać, Snowball wymalował na bramie napis: Folwark Zwierzęcy”, na pokrytej smołą ścianie wielkiej stodoły wypisał zaś siedem przykazań, które były skrótem zasad Animalizmu:

  1. Wszystko, co chodzi na dwóch nogach jest wrogiem.
  2. Wszystko, co chodzi na czterech nogach lub ma skrzydła jest przyjacielem.
  3. Żadne zwierzę nie będzie nosić ubrania.
  4. Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku.
  5. Żadne zwierzę nie będzie pić alkoholu.
  6. Żadne zwierzę nie będzie zabijać innego.
  7. Wszystkie zwierzęta są równe.

Po odczytaniu na głos nowych praw Snowball rzucił hasło wzywające do podjęcia pracy przy sianokosach. W tym momencie okazało się, że ktoś musi wydoić krowy. Świnie szybko uporały się z zadaniem, jednak pojawił się problem, co stanie się z mlekiem. Rozwiązał go Napoleon, który stwierdził, że ważniejsze są w tym momencie sianokosy. Zwierzęta ruszyły do pracy, zaś po ich powrocie mleka już nie było.

Rozdział trzeci

Praca przy sianokosach była bardzo ciężka, ponieważ zwierzęta nie mogły korzystać ze wszystkich narzędzi, jednak zbiór siana zakończyły o dwa dni szybciej niż zwykle dokonywali tego Jones i jego parobcy. Świnie - uznane za najmądrzejsze - objęły kierownictwo wszystkich prac. Przez całe lato zwierzęta ciężko pracowały, jednak teraz - kiedy były wolne i zarabiały same na siebie - trud stawał się radością. Najciężej ze wszystkich pracował Boxer, który był wszędzie tam, gdzie były najtrudniejsze zadania. Wstawał on nawet o pół godziny wcześniej niż inni i szybko zabierał się do pracy. Jego hasłem stało się zdanie: „Będę ciężej pracował”. Oprócz Mollie i kota, które raczej unikały pracy, wszystkie zwierzęta uczciwie pracowały i nie kłóciły się, jak miało to miejsce za rządów pana Jonesa.

Niedziela była świętem o ustalonym rytuale. Wstawano godzinę później niż zwykle, a po śniadaniu zwierzęta spotykały się na wiecu, który rozpoczynało wywieszenie flagi (wymalowane na zielonym tle róg i kopyto - po wytępieniu wszystkich ludzi - miały stać się symbolem Republiki Zwierzęcej). Potem planowano prace na przyszły tydzień. Wnioski jednak zgłaszały jedynie świnie, inne zwierzęta tylko głosowały. Okazało się, że najbardziej czynni działacze - Snowball i Napoleon - zawsze mieli odmienne zdanie. Popołudnie było wolne.

Wieczorami świnie uczyły się stolarstwa, kowalstwa i innych rzemiosł, korzystając z książek odziedziczonych po Jonesie. Snowball organizował „Komitety Zwierzęce” - „Komitet Produkowania Jaj” (kury), „Komitet Schludnych Ogonów” (krowy), „Reedukacyjny Komitet Dzikich Towarzyszy” (dla oswojenia szczurów i królików), jednak jego działania były w większości bezowocne. Zorganizował też kursy czytania i pisania, cieszące się dużą popularnością, ale większość zwierząt - poza psami, kozą Muriel i osłem Beniaminem - nie okazywała w tych dziedzinach żadnych zdolności. Oprócz tego okazało się, że owce, kury i kaczki nie są w stanie nauczyć się na pamięć Siedmiu Przykazań. Dla nich więc Snowball sformułował maksymę „Cztery nogi dobre, dwie nogi złe” (tłumacząc równocześnie zaniepokojonym ptakom, że skrzydła traktuje się jako nogi, gdyż jedynie ręka człowieka jest narzędziem służącym do czynienia zła). Napoleon tymczasem realizował swoje plany. Przede wszystkim zabrał 9 szczeniąt Jessie i Bluebell. Umieścił szczenięta w odosobnieniu - na strychu siodlarni będącej sztabem świń - tłumacząc, że przejmuje nad nimi opiekę i odpowiedzialność za wychowanie. O wydarzeniu tym szybko zapomniano.

Wyszło na jaw, że mleko dolewano do pokarmu świń, kiedy indziej zaś zdziwienie wywołała decyzja, aby również wszystkie opadłe jabłka oddać świniom. Wysłały one jednak Squealera, który szybko przekonał zwierzęta, że świnie - jak większość - nie przepadają za mlekiem i jabłkami, ale produkty te zawierają ważne dla podtrzymania ich kondycji intelektualnej składniki. Ponieważ zaś gdyby świnie nie zarządzały folwarkiem, Jones szybko by tu powrócił, zwierzęta przyjęły podział pożywienia bez dalszych sprzeciwów.

Rozdział czwarty

Przez całe lato stada gołębi, wypuszczanych przez Snowballa i Napoleona, roznosiły po innych folwarkach wieść o wydarzeniach mających miejsce na Folwarku Zwierzęcym. Właściciele innych folwarków - szczególnie Pilkington i Frederick - początkowo nie zwracali na to uwagi, jednak narastająca krnąbrność zwierząt spowodowała, iż zaczęli wyszydzać możliwość istnienia gospodarstwa prowadzonego bez nadzoru człowieka. Rozpuszczali też pogłoski, że mieszkańcy Folwarku Zwierzęcego zdychają z głodu, nawzajem się mordują i torturują. W tym czasie Jones przesiadywał w barze Gospody pod Czerwonym Lwem w Willingdon i skarżył się wszystkim na swą niedolę i bunt zwierząt, który spowodował jego wygnanie. Pewnego październikowego dnia wyruszył w towarzystwie uzbrojonych w kije parobków, aby odbić swą farmę. Ostrzeżony przez gołębie o zbliżaniu się nieprzyjaciela Snowball, który „przestudiował starą książkę o kampaniach Juliusza Cezara”, szybko wydał zwierzętom odpowiednie rozkazy i przygotował folwark do obrony. Najpierw ludzie zostali zaatakowani z powietrza i obrzuceni gołębimi odchodami. W tym samym momencie zaczęły ich szczypać po nogach gęsi. Po ich odwrocie Snowball poprowadził do ataku owce, Muriel i Beniamina. Zwierzęta te uderzyły na wroga bodąc, popychając i kopiąc. Odpędzone kijami zaczęły uciekać w stronę zabudowań, gdzie przygotowano zasadzkę. Na podwórzu odcięto ludziom drogę odwrotu, do ataku zaś - prowadzeni znów przez Snowballa - ruszyli Boxer i krowy, a chwilę później przyłączyły się wszystkie pozostałe zwierzęta. Snowball został raniony z dubeltówki przez Jonesa. Ten sam wystrzał zabił jedną z owiec. Boxer podkutym kopytem uderzył w głowę jednego z młodych parobków, pozbawiając go przytomności. Gryzieni, kopani, dziobani i drapani ludzie wpadli w panikę i szybko uciekli. Boxer miał wyrzuty sumienia, że zabił niechcący żywą istotę, lecz jego żale przerwało hasło do poszukiwania Mollie. Okazało się, że klacz nie brała udziału w bitwie i pozostała w stajni, trzymając łeb ukryty w żłobie z sianem. W tym czasie parobek odzyskał przytomność i uciekł. Po uroczystym pogrzebie wyprawionym owcy, ustanowiono wojskowy order „Zwierzę Bohater, Pierwsza Klasa”, którym odznaczono Snowballa i Boxera, zaś order „Zwierzę Bohater, Druga Klasa” przyznano pośmiertnie zastrzelonej owcy. Nadano też bitwie po długich dyskusjach nazwę - „Bitwa pod Oborą” oraz ustanowiono dwie rocznice: 12 października na pamiątkę bitwy oraz 23 czerwca na pamiątkę wybuchu Powstania.

Rozdział piąty

Zimą Mollie coraz częściej unikała pracy i dużo czasu spędzała samotnie. Pewnego razu Clover zapytała ją na osobności, czy przypadkiem nie rozmawiała tego ranka z parobkiem z gospodarstwa Lisigaj. Mollie żywo zaprzeczyła i uciekła. Clover zaś znalazła w jej żłobie kilka kawałków cukru i nieco kolorowych wstążek. Trzy dni później Mollie zniknęła, gołębie zaś doniosły, że widziały ją w Willingdon zaprzęgniętą do eleganckiego powozu człowieka o wyglądzie szynkarza. Ptaki twierdziły też, że klacz wyglądała na zadowoloną. Zwierzęta przestały o Mollie wspominać.

Tymczasem konflikt między Snowballem i Napoleonem zaostrzał się. Snowball wiele czasu spędzał na studiowaniu starych numerów czasopisma „Rolnik i hodowca” i wymyślaniu planów unowocześnienia gospodarstwa. Głównym jego projektem była budowa wiatraka, który miał wytwarzać elektryczność i dać w ten sposób siłę napędową dla maszyn, a w przyszłości - oprócz zmniejszenia liczby godzin pracy dla wszystkich zwierząt - miał też zapewnić elektryczne ogrzewanie pomieszczeń i inne luksusy. Napoleon od samego początku manifestował swą niechęć do budowy wiatraka, a raz nawet wszedł do szopy, gdzie na podłodze Snowball kreślił swe skomplikowane plany, i oblał rysunki własnym moczem. Cała sprawa podzieliła zwierzęta na dwa obozy, jedynie osioł Beniamin nie opowiedział się za żadną ze stron. Wreszcie w styczniu, na jednym z niedzielnych wieców, miano przegłosować sprawę wiatraka. Snowball porwał swą mową zwierzęta. Napoleon jednak w pewnej chwili głośno kwiknął. Na ten sygnał pojawiło się 9 potężnych i przerażających psów, które rzuciły się na Snowballa. Snowball kilkakrotnie w ciągu swej ucieczki uniknął w ostatniej chwili straszliwych kłów, aż wreszcie umknął z folwarku, gdzie się już nie pokazał. Po powrocie bestii Napoleon ogłosił zniesienie wieców i wszelkich dyskusji oraz zawiązanie specjalnego komitetu świń, który pod jego własnym przewodnictwem miał podejmować wszelkie decyzje. Zwierzęta od tej pory miały w niedzielny poranek zbierać się, aby odbywać defiladę przed sztandarem i umieszczoną w tym samym miejscu czaszką Majora, wydobytą z grobu, a także odbierać rozkazy dotyczące następnego tygodnia. Żadne ze zwierząt nie potrafiło znaleźć słów, aby wyrazić jakikolwiek sprzeciw lub wątpliwość, zaś cztery wieprzki próbujące oponować szybko zamilkły, słysząc warczenie psów. Później Squealer przeprowadził agitację na temat poświęcenia Napoleona, który - przejmując rządy - bierze na siebie wielką odpowiedzialność i trud. Squealer mówił też, że taka sytuacja jest konieczna, gdyż fałszywa decyzja może doprowadzić do klęski w postaci powrotu Jonesa. Zwierzęta przyjęły to tłumaczenie, Boxer zaś dodał do swego pierwszego hasła drugie: „Napoleon ma zawsze rację”.

Przystąpiono do wiosennej orki, każdej niedzieli zaś spotykano się z rana na defiladzie. Teraz na platformie zajmowali miejsca Napoleon, Squealer oraz Minimus, który miał talent do układania pieśni. W trzy tygodnie po wypędzeniu Snowballa Napoleon oświadczył, że wiatrak zostanie zbudowany, jednak może się z tym wiązać - oprócz ciężkiej pracy - uszczuplenie racji żywnościowych. Wieczorem Squealer poufnie wyjaśniał zdziwionym zwierzętom, że plany budowy wiatraka zostały opracowane przez Napoleona, Snowball zaś jedynie je wykradł, sprzeciw zaś wobec budowy był tylko podstępem, który miał doprowadzić do usunięcia niebezpiecznego osobnika, którym był Snowball. Wywodom tym siły przekonania dodawało warczenie trzech towarzyszących Krzykale psów.

Rozdział szósty

Zwierzęta - wierząc, że pracują dla własnego dobra i dla dobra przyszłych pokoleń - pracowały przez cały rok z wielkim poświęceniem, początkowo 60 godzin tygodniowo. W sierpniu Napoleon zarządził dobrowolną pracę w niedzielne popołudnia, jednak zwierzę, które tej pracy nie podjęło, miało otrzymać połowę dziennej racji żywnościowej. Żniwa poszły gorzej niż poprzedniego roku, mniejsze też były plony. W budowę wiatraka włożony został wielki wysiłek, gdyż rozbijanie wielkich głazów na mniejsze kawałki, mające być podstawowym budulcem, opierało się na wciąganiu głazów na skarpę w kamieniołomie i spuszczaniu ich w dół, aby kruszyły się spadając. Zarówno podczas tej pracy, jak i podczas mozolnego podnoszenia i układania kamieni w mur budowli najwięcej namęczył się Boxer, którego siła równoważyła siłę wszystkich pozostałych zwierząt razem wziętych. Wstawał teraz już o 45 minut wcześniej niż inni, jesienią zaś zaczął pracować po dwie lub trzy godziny nocą, przy świetle księżyca i nie zważał na przestrogi Clover, aby się trochę oszczędzał.

Jesienią Napoleon oznajmił, iż z konieczności (brak nafty, gwoździ, żelaza na podkowy, nasion, narzędzi, nawozów sztucznych) przejmie niewdzięczne zadanie utrzymywania stosunków z sąsiednimi folwarkami. Na razie postanowił sprzedać część siana i owsa, być może trzeba będzie sprzedawać jaja, co ma być ofiarą złożoną przez kury sprawie budowy wiatraka. Zwierzęta nie były pewne, czy przypadkiem nie mówiono niegdyś o zakazie handlu i kontaktów z ludźmi, jednak wieczorem Squealer przekonywał, iż nic podobnego nigdy nie było zapisane, więc jest to wytwór fantazji opartych na kłamstwach, rozsiewanych przez Snowballa. Poza tym podczas poniedziałkowych wizyt Whympera, który miał pośredniczyć w handlu, Napoleon wydawał mu rozkazy, co podnosiło w mniemaniu zwierząt ich status zwierząt i łagodziło sytuację oraz powstałe wątpliwości. Okoliczni właściciele ziemscy nienawidzili co prawda zwierząt z Folwarku Zwierzęcego i czekali na jego bankructwo, jednak z pewnym szacunkiem obserwowali m.in. postępującą budowę wiatraka.

Świnie w tym czasie przeniosły się do domu Jonesa i zaczęły sypiać w łóżkach. Clover chcąc sprawdzić swe wątpliwości, poszła pod ścianę stodoły, aby odczytać widniejące tam zasady. Jednak przy pomocy Muriel przeczytała, że zakaz dotyczy łóżek z prześcieradłami. Dodatkowo rozproszył jej wątpliwości Squealer, twierdząc że to prześcieradło jest ludzkim złym wymysłem, zaś odpoczynek w łóżkach jest konieczny dla świń, aby mogły one normalnie funkcjonować przy całym podejmowanym przez siebie trudzie zarządzania folwarkiem.

Pewnej październikowej nocy rozpętała się gwałtowna burza, która zwaliła na wpół już wybudowany wiatrak. Rankiem Napoleon popędził tam na czele gromady przerażonych zwierząt i stwierdził, że jest to zamach Snowballa. Ogłosił zatem wyrok śmierci na zbiega obiecując zarazem nagrodę za jego schwytanie („order Zwierzęcia Drugiej Klasy” i pół korca jabłek). Postanowił też na nowo podjąć budowę i kontynuować ją w zimie bez względu na pogodę.

Rozdział siódmy

Zima była ostra. W styczniu skończyły się zapasy i zwierzęta - ciężko pracujące przy odbudowie wiatraka - przymierały głodem. Okazało się dodatkowo, że ziemniaki były źle zakopcowane i duża ich część nie nadawała się do jedzenia. Zdając sobie sprawę z konsekwencji przedostania się poza folwark informacji o rzeczywistej sytuacji, Napoleon kazał skrzynie wypełnić piaskiem, który przykryto z wierzchu resztką ziarna. Skrzynie te - niby przypadkiem - mógł dostrzec Whymper podczas swoich wizyt. Pewnej niedzieli Squealer oznajmił, że zawarto kontrakt na dostawę 400 jaj kurzych tygodniowo. Wywołało to ferment: kury rozbijały zniesione jajka, aby nie oddać ich Napoleonowi. Ten jednak zabronił dawać im pokarm. Po pięciu dniach kury skapitulowały. Dziewięć z nich zdechło, jednak prawdziwą przyczynę ich zgonu zatajono. Napoleon zaczął się też zastanawiać nad możliwością sprzedania składowanego od kilku lat w folwarku drewna bukowego. Wahał się tylko nad wyborem nabywcy. Ilekroć przychylał się do osoby Pilkingtona, rozpuszczano pogłoski, że Snowball ukrywa się w majątku Fredericka, kiedy zaś przychylał się do Fredericka - krążyły wieści, że Snowball przebywa na folwarku Pilkingtona. Wreszcie Squealer ogłosił oficjalnie, że Snowball „zaprzedał się” Frederickowi, któremu ma służyć podczas ataku na Folwark Zwierzęcy jako przewodnik. Zwierzętom wieść ta nie chciała się pomieścić w głowach. Squealer jednak poparł ten fakt istniejącymi rzekomo tajnymi dokumentami dowodzącymi, iż Snowball był powiązany z Jonesem oraz opowieścią, że podczas „Bitwy pod Oborą” miał on w odpowiednim momencie dać zwierzętom sygnał do odwrotu i w ten sposób oddać folwark w ręce ludzi. Przeszkodził temu jednak Napoleon, który w tym samym momencie rzucił się bohatersko na Jonesa. Barwna opowieść nie wszystkich przekonała. Nie uwierzył w nią też Boxer. Dopiero słysząc, że Napoleon osobiście uznał Snowballa za zdrajcę, zrezygnował z wątpliwości. Cztery dni później Napoleon zgromadził wszystkich na podwórzu, gdzie sam pojawił się w towarzystwie swoich 9 strażników. Na dany sygnał psy wywlekły na środek cztery młode wieprzki, które kilkakrotnie w przeszłości próbowały zgłaszać sprzeciw wobec opinii i poleceń Wodza (tak zwano Napoleona od pewnego czasu). Psy rzuciły się też na Boxera, jednak ten kopnął i przygwoździł jednego z nich kopytem do ziemi. Na jego skomlenie inne uciekły, zaś Boxer dopiero na przyzwolenie, dane przez niezadowolonego Napoleona, wypuścił napastnika. Odbył się sąd. Czterech przestępców przyznało się do konszachtów z Snowballem. Natychmiast psy przegryzły im gardła. Wódz wezwał też innych, aby przyznali się dobrowolnie do popełnionych przestępstw. Wystąpiły trzy kury, które przewodziły buntowi, gęś (w poprzednim roku ukradła i wydziobała sześć kłosów) i dwie owce. Wszyscy przestępcy zostali pozbawieni życia, zaś zwierzęta - poza psami i świniami - udały się przerażone na wzgórze koło wiatraka, gdzie ułożyły się na ziemi, przytulone do siebie, rozmyślając o tym, jak bardzo rzeczywistość ich ojczyzny różni się od wyobrażeń o folwarku pozbawionym egzekucji i śmierci. Najwyraźniej dostrzegała tę sprzeczność Clover, jednak ona też nie znajdowała słów, aby swe myśli wypowiedzieć. Ona również za jedyne i największe zło uważała powrót Jonesa. Boxer doszedł do wniosku, że błąd popełniły same zwierzęta i jedynym środkiem prowadzącym do lepszej przyszłości jest jeszcze bardziej wydajna praca. Natychmiast też udał się do kamieniołomu, gdzie zabrał się do zwożenia kamieni. Clover zaintonowała hymn Zwierzęta Anglii, ale natychmiast pojawił się Squealer z wiadomością, iż pieśń ta jest już niepotrzebna, gdyż okres Powstania już minął i wymarzona społeczność już istnieje, zatem hymn jest zakazany, zaś jego miejsce zajmie nowa pieśń ułożona przez Minimusa, zaczynająca się od słów „Folwarku, Folwarku zwierzęcy, przeze mnie krzywda żadna cię nie spotka”. Pieśń ta jednak nie przypadła zwierzętom do gustu.

Rozdział ósmy

Kilka dni później Clover - znów przy pomocy Muriel - ze zdziwieniem dowiedziała się, że jedno z przykazań zapisanych na stodole brzmi: „Żadne zwierzę nie będzie zabijało innego zwierzęcia bez powodu”. Uznała, iż zapomniała dwóch ostatnich słów tego zakazu i przeszła nad tym do porządku dziennego.

Zwierzęta pracowały ciężej i dłużej niż za Jonesa, jednak Squealer odczytywał im co niedzielę sprawozdania mówiące, że produkcja poszczególnych artykułów wzrosła. Nie pamiętając, jak było przed Powstaniem wierzyły, ale równocześnie myślały, że „wolałyby mniej słów a więcej paszy”.

Napoleon stawał się bożyszczem. Wszystkie świnie prześcigały się w wymyślaniu dla niego wspaniałych tytułów („Dobrodziej Owczarni”, „Przyjaciel Kacząt”, itp.). Minimus napisał też pełen uwielbienia poemat na jego cześć. Utwór został wypisany na ścianie stodoły, na której widniały już przykazania. Łóżka Wodza strzegły nocą cztery psy, zaś pokarmy, które przyjmował próbował najpierw Różuś, jedna z młodych świń. W tym czasie Napoleon prowadził negocjacje z Pilkingtonem na temat sprzedaży drewna, rozpuszczając równocześnie nadal wieści o szykowanym przez Fredericka ataku na folwark. Wódz informował też, że Frederick okropnie znęca się nad zwierzętami żyjącymi w jego majątku. Squealer zaś ku zdziwieniu zwierząt oświadczał, iż Snowball za Bitwę pod Oborą otrzymał nie medal za odwagę, ale naganę za tchórzostwo.

Jesienią ukończono wiatrak, który ochrzczono nazwą „Wiatrak Napoleona”. Dwa dni później dowiedziano się ze zdziwieniem, że drewno zostanie sprzedane Frederickowi, Snowball nigdy nie pojawił się w Sobkowie, zaś pogłoski o znęcaniu się nad zwierzętami w tym majątku są przesadzone i rozpuszczał je z pewnością Snowball. Trzy dni po odbiorze drewna, za które Frederick zapłacił nie czekiem, ale banknotami pięciofuntowymi, Whymper przyniósł wiadomość, że banknoty te były fałszywe. Następnego ranka Frederick ze swoimi parobkami uzbrojonymi w dubeltówki ładowane śrutem zaatakował folwark. Zwierzęta nie mogąc znieść huku i bólu wbijającego się w ciało śrutu schroniły się w zabudowaniach patrząc bezsilnie, jak napastnicy podminowują i wysadzają wiatrak. Wściekłość zwierząt wzięła wówczas górę nad lękiem i wrogowie - mocno poturbowani - zostali przepędzeni. Jednak wiele zwierząt zostało zabitych, wszystkie zaś - oprócz Squealera, który na placu bitwy był nieobecny - odniosły rany. Zaraz po walce pojawił się Squealer z entuzjazmem sławiący odniesione nad wrogiem zwycięstwo. Bitwę nazwano „Bitwą pod Wiatrakiem” i uchwalono order „Zielonego Sztandaru”, którym Napoleon (w bitwie posuwający się na samym końcu szarżujących zwierząt) udekorował sam siebie.

Kilka dni później świnie odnalazły w piwnicy skrzynkę whisky, którą opróżniały do późnej nocy. Następnego ranka kroczący na niepewnych nogach Squealer oznajmił przerażonym zwierzętom, iż ich ukochany Wódz umiera, otruty prawdopodobnie przez Snowballa. Pod wieczór jednak stan Wodza poprawił się, sam Napoleon zaś zaczął czynić przygotowania do produkcji alkoholu. Pewnej nocy zwierzęta zbudził głośny trzask. Na miejscu mieszkańcy folwarku przekonali się, że pękła przystawiona do ściany stodoły drabina, z której spadł Squealer. Znaleziono tam też puszkę z farbą i pędzel. Nikt nie potrafił tego faktu wytłumaczyć, zaś kilka dni później spostrzeżono z pewnym zdziwieniem, że piąte przykazanie brzmi: „Żadne zwierzę nie będzie piło alkoholu bez umiaru”.

Rozdział dziewiąty

Od czasu bitwy Boxer miał pęknięte kopyto, które coraz bardziej mu dolegało, choć starał się tego nie okazywać i następnego dnia pracował nie krócej niż zwykle. Wieczorem jednak przyznał się do bólu. Clover i Beniamin opiekowali się towarzyszem, który zwierzał się, że jego marzeniem było zgromadzenie przed odejściem na emeryturę, przynajmniej odpowiedniej ilości kamieni do budowy nowego wiatraka. Boxer miał odejść na odpoczynek w lecie następnego roku, ukończywszy 12 lat.

Zima tego roku była cięższa niż poprzednie, gdyż dwukrotnie zmniejszano racje żywnościowe wszystkim zwierzętom poza świniami i psami. Squealer tłumaczył, iż Animalizm nie przewidywał równości w rozdziale racji, przytaczał za to znów statystyki udowadniające, że zwierzętom żyje się lepiej niż za czasów Jonesa. Przybyło też jesienią nowe pokolenie świń - 31 małych prosiąt spłodzonych przez Napoleona. Planowano wybudować dla nich szkółkę. Różnica w sposobie życia świń i pozostałych zwierząt rosła. Świnie otrzymały między innymi dzienny przydział 1 litra piwa na głowę. Wprowadzono „Spontaniczną Demonstrację” - raz w tygodniu przerywano pracę i wyruszano na uroczysty pochód wokół folwarku. W pochodzie niesiono zieloną flagę z kopytem i rogiem oraz hasłem: „Niech żyje Towarzysz Napoleon”. Na głos nikt nie wyrażał tego przekonania, ale uważano, że te manifestacje są stratą cennego czasu. Ogólnie jednak były nawet lubiane, gdyż pozwalały na krótki moment zapomnieć o głodzie oraz przypominały, że zwierzęta pracują dla własnego dobra. W kwietniu ogłoszono folwark Republiką i wybrano Napoleona - jako jedynego kandydata - na prezydenta. W lecie powrócił kruk Mojżesz i - jak dawniej - opowiadał o „Krainie Mlekiem i Miodem Płynącej”. Świnie oficjalnie zwalczały te „brednie”, ale pozwalały mu przebywać na folwarku, a nawet dały przydział - kufel piwa dziennie.

Boxer powrócił do pracy, ale był wychudły i osłabł. Pewnego wieczora dowiedziano się, że upadł przy pracy i nie może się podnieść. Natychmiast podniesiono go i odtransportowano do stajni, zawiadamiając jednocześnie o wypadku Squealera. Ten oznajmił, iż Napoleon załatwia przewiezienie chorego do szpitala w Willingdon i oddanie go pod troskliwą opiekę weterynarza. Zwierzęta wyrażały obawę o los wydanego w ręce ludzi towarzysza, jednak zostały przekonane, że tutaj nie będzie miał tak dobrej opieki. Dwa dni później na pole rzepy przygalopował Beniamin i powiadomił o zabraniu Boxera. Zwierzęta rzuciły się w stronę zabudowań, gdzie zaczęły żegnać przyjaciela, ale Beniamin zwrócił im uwagę na napis na wozie, oznajmiający, że należy on do końskiego rzeźnika. W tym momencie zwierzęta podniosły wielki wrzask, zaś Boxer - idąc za ostrzeżeniem Clover - chciał wyłamać drzwi, ale wóz szybko zaczął się oddalać, jemu zaś nie starczyło sił na uwolnienie się z przyczepy. Trzy tygodnie później oznajmiono o śmierci konia w szpitalu w Willingdon. Squealer zaświadczał też ze łzami, że był przy konającym. Powtarzał jego rzekome ostatnie słowa: „Niech żyje Towarzysz Napoleon”. Squealer wyjaśnił, że wóz weterynarza należał wcześniej do rzeźnika i stąd napis na boku skrzyni. Poinformował też o wydatkach poczynionych hojnie przez Napoleona na leczenie i pogrzeb Boxera. W niedzielę Napoleon wygłosił osobiście mowę żałobną, w której przypomniał hasła Boxera: „Będziesz więcej pracował” i „Towarzysz Napoleon ma zawsze rację”, jako przykład postawy godnej polecenia każdemu zwierzęciu. Pewnego dnia ciężarówka kupca kolonialnego dowiozła drewnianą skrzynię. Świnie urządzały bankiet.

Rozdział dziesiąty

Po latach pozostali przy życiu już tylko nieliczni świadkowie Powstania - Clover, Beniamin, kruk Mojżesz i kilka świń. Zwierzęta już dawno przekroczyły wiek emerytalny, ale nikt nie zwalniał ich z pracy. Napoleon doszedł do 150 kilogramów wagi. Roztył się też Squealer. Gospodarstwo rozwijało się, zakupiono nowe zwierzęta, dwa pola od Pilkingtona, wykończono wiatrak. Wiatrak służył jednak do mielenia ziarna, czym przynosił farmie dochody. Zwierzęta zaś ciężko pracowały przy budowie drugiego, który miał służyć do obiecanej dawno elektryfikacji. Jednak Napoleon potępił pomysł dążenia do zbytku i luksusów, jako przeciwnych duchowi Animalizmu oraz nie prowadzących do szczęścia. Mimo, iż ogół żył w nędzy, zwierzęta były dumne, że przynależą do Folwarku Zwierzęcego - jedynego w całej Anglii gospodarstwa zarządzanego przez same zwierzęta.

Na początku kolejnego lata Squealer zabrał wszystkie owce na odosobnione pastwisko i trzymał je tam przez cały tydzień, czegoś je wytrwale ucząc. Niedługo potem zwierzęta przeżyły szok: świnie zaczęły chodzić na dwóch nogach, zaś Napoleon trzymał w racicy bat. W momencie zaś, gdy zwierzęta miały być może zaprotestować, usłyszały bek owiec: „Cztery nogi dobre, dwie nogi lepsze”. Clover poprosiła Beniamina, aby sprawdził czy przykazania na stodole nie uległy zmianie. Było tylko jedno: „Wszystkie zwierzęta są równe. Ale niektóre zwierzęta są równiejsze”. Później nie dziwiono się już niczemu: świnie zaczęły nosić ludzkie ubrania, baty, kupiły sobie radio i zaprenumerowały gazety. Tydzień później z sąsiednich gospodarstw przybyli farmerzy na inspekcję. Wieczorem zwierzęta zaciekawione, co się dzieje w sali bankietowej, zaczęły zaglądać przez okno. Usłyszały m.in. przemowę Pilkingtona, który stwierdził, że na Folwarku Zwierzęcym żywy inwentarz pracuje więcej niż w innych gospodarstwach, a je mniej. Po nim zabrał głos Napoleon, który oświadczył, iż zostaną zniesione zwyczaje tytułowania się „towarzyszu”, niedzielnych defilad przed czaszką wieprza. Zmianie ulega także nazwa majątku (na Folwark Dworski) oraz flaga - ma odtąd być to jedynie zwykła zielona chorągiew. Obie strony zapewniły się też o wzajemnym usunięciu wszelkich nieporozumień i o istnieniu wspólnych interesów. Zaglądające przez okno zwierzęta zauważyły, że coś dziwnego dzieje się z twarzami ludzi i ryjami świń. Po chwili zastanowienia doszły do wniosku, że właściwie nie są w stanie odróżnić jednych od drugich.

Potrzebujesz pomocy?

Współczesność (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.