Orwell przedstawia czytelnikowi zagrożenia związane z systemem totalitarnym. W tym celu posługuje się zwierzętami, których zachowanie przywodzi na myśl najgorsze wzorce ludzkich sposobów sprawowania władzy.

Stary knur - Major roztaczał przed mieszkańcami folwarku niejakiego pana Jonesa wspaniałe zdawałoby się perspektywy. Dotyczyły one kwestii rewolucji oraz dalszego post-rewolucyjnego życia. Rewolucja bowiem miała uwolnić biedne i ciemiężone do granic możliwości zwierzęta spod kurateli okrutnego człowieka. Prosiak-wywrotowiec ukazał swoim kompanom wizję, roztoczył wspaniale perspektywy i …umarł.

Gospodarstwo pana Jonesa zaczęło tętnić gorączkowym życiem. Z każdym dniem wzrastały emocje zwierząt, zamieszkujących gospodarstwo. Rosło także ich niezadowolenie i irytacja z powodu człowieczych rządów. Któregoś dnia wybuchła nagle rewolucja. Zwierzęta chodziły dumne, przejęły władzę na folwarku. Były przekonane, że oto teraz każde z nich będzie panem dla samego siebie. Perspektywa błogiej wolności zmąciła im rozum.

Nawet ciężko pracując - były zadowolone gdyż wiedziały, iż pracują dla siebie samych, a nie dla znienawidzonego człowieka. Nie musiały teraz harować na utrzymanie obcego. Szybko też postanowiły zniszczyć ślady człowieka na farmie. Era animalizmu nie potrzebowała już ludzi. Wymyślono także siedem najważniejszych reguł nowego porządku. Zawierały m.in. zakaz zabijania zwierząt, spania w łóżkach czy spożywania alkoholu.

Folwark Zwierzęcy miał zapewnić bezpieczeństwo oraz spokój każdemu mieszkańcowi. Szybko jednak dokonał się podziału na równych i równiejszych. Lepszymi i godniejszymi stały się nagle świnie z powodów zalet swego intelektu i szerokiej wiedzy. Z czasem otrzymały dodatkowe przywileje oraz zamieszkały w człowieczym domu. Dyktatorską właściwie władzę przejął pewien knur - Napoleon. Rozbudował terror dla zapewnienia sobie posłuchu wśród poddanych. Zwierzęta były zastraszane przy pomocy wyszkolonych psów. Nierzadkie stały się procesy i egzekucje. Minister propagandy Squarell szerzył kult jednostki. Był to zręczny demagog i populista. Zwierzęta zrozumiały, iż świnie zastąpiły po prostu pana Jonesa. Rewolucja znów wisiała w powietrzu… .

George Orwell uzmysłowił ludziom, że nie ma systemów idealnych, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zapewni wszystkim szczęście. Rewolucje przychodzą i odchodzą, zmieniają się tylko kierownicy państw, natomiast dola prostych, zwyczajnych ludzi nie ulega poprawie. "Folwark Zwierzęcy" można traktować jako swego rodzaju antyutopijny manifest.