Podczas spotkania z wiceprezesem ogólnopolskiej organizacji jednego ze sportów siłowych, prof. Roman Kurzbauer, chirurg i kierownik Zakładu Medycyny Sportowej AWF w Katowicach dowiedział się, że w przypadku sportów siłowych takich jak zapasy czy boks odpowiednie odżywianie i trening nie wystarcza by dostać się do krajowej czołówki. Usłyszał wprost, że kto nie bierze środków dopingowych nie ma szans na miejsce w kadrze. Nieco lepsza sytuacja jest w sportach zespołowych a naprawdę wolne od dopingu są jedynie golf, szachy i strzelanie z łuku. Pomysłodawca nowożytnych olimpiad Baron Pierre de Coubertin oraz jego przyjaciel Henri Didon - twórca dewizy igrzysk Citus, Altius, Fortius czyli szybciej, wyżej, silniej pewnie przewracają się w grobie widząc jak zamiast amatorów - którzy we współzawodnictwie mieli pokonywać własne słabości i kształtować ducha oraz ciało - startują nafaszerowani środkami farmakologicznymi, sowicie opłacani zawodowcy..

Koń na dopingu

Mniej więcej w tym samym czasie gdy powstawały szlachetne idee olimpiad nowożytnych, w Warszawie podczas jednego z wyścigów konnych zauważono nienaturalną pianę u zwycięskich koni. Po zbadaniu śliny okazało się że koniom podano nieznaczne ilości strychniny, dzięki czemu lepsze było przewodzenie bodźców nerwowych a ich mięśnie były zdolne do większego wysiłku. Badanie w Warszawie jest pierwszą znaną kontrolą antydopingową w historii. Po kilkudziesięciu latach od tego wydarzenia, poszukiwanie środków dopingujących w organizmach ludzi uprawiających sport jest nieodłącznym elementem większości wydarzeń sportowych.

Inwalida zamiast kulturysty.

W wielu siłowniach ćwiczący nie chcąc zbyt długo czekać na efekty żmudnego treningu, "przyśpieszają" rozwój swoich mięśni biorąc znaczne nieraz ilości środków dopingujących. Środki te stosowane w celu odbudowy mięśni u chorych wyniszczonych nowotworem w ilości np. 2 tabletek Metanabolu dziennie bywają zażywane przez co bardziej spragnionych szybkich efektów "pseudo kulturystów" w ilości 15, 20 a nawet 30 dziennie. Przy takim podejściu szybko zamiast stać się umięśnionym muskularnym mężczyzną młodzi chłopcy zostają inwalidami. Środek ten zawiera hormony kory nadnerczy zwane sterydami przez co powoduje szybki przyrost wagi mięśni ale jednocześnie hamuje wzrost bo w równie szybkim tempie kostnieją tzw. nasady kostne. Niektórzy stosują hormon wzrostu - dotychczas nie udało się opracować sposobu wykrywania go w organizmie a jedyna wpadka jaka przydarzyła się chińskim pływaczkom i ich trenerom nastąpiła w wyniku przeszukania bagaży - w Polsce pochodzący głównie z Rosji gdzie wytwarzany jest z ciał padłych zwierząt. Możliwe jest więc że razem z nim wstrzykniemy sobie choroby wirusowe, gruźlicę czy nawet AIDS. Jego zażywanie przez dorosłych powoduje powiększenie wszystkich chrząstek np. uszu i nosa.

Pompki po nocnym alarmie

EPO - to erytropoetyna, jest hormonem wytwarzanym przez nerki. Gdy do organizmu dostanie się z zewnątrz EPO, jego szpik zostaje pobudzony do produkcji czerwonych krwinek które przenoszą tlen umożliwiając - im ich więcej tym bardziej - większy wysiłek fizyczny. W 1977 roku w Norwegi głośna stała się sprawa 3 czołowych biegaczy na orientację którzy zmarli podczas snu w krótkim odstępie czasu. Sekcja wykazała, że przyczyną było zażywanie EPO które co prawda zwiększa ilość tlenu będącego do dyspozycji organizmu podczas wysiłku ale nie przestaje działać w czasie gdy taka duża ilość nie jest już potrzebna np. w czasie odpoczynku. W efekcie następuje zwolnienie pracy serca, zmniejszenie szybkości przepływu krwi w żyłach która zaczyna krzepnąć w drobniejszych naczyniach krwionośnych. Mimo tych zagrożeń wielu sportowców nadal stosuje EPO skazując się na konieczność stałego podłączania do kardiomonitorów. Gdy tętno spada do 30 uderzeń na minutę, włącza się alarm, sportowiec zrywa się, biega, robi pompki...itp. po czym kładzie się spać do kolejnego alarmu. O popularności tego środka świadczy fakt, że za stosowanie EPO zdyskwalifikowano kiedyś jedną czwartą zawodników biorących udział w wyścigu kolarskim "Tour de France" Jak stwierdził jeden z nich Bez EPO nie ma mowy o wygraniu nawet 1 etapu w tym wyścigu nie mówiąc o całym wyścigu.

Silikon i inne "wynalazki"

Człowiek wymyślił na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich latach wiele sposobów niedozwolonego dopingu, mniej rujnującego zdrowie. Kulturyści wstrzykują sobie silikon w te mięśnie które nie rosną wystarczająco szybko, bokserzy walczą po zażyciu środków przeciwbólowych lub narkotyków aby nie czuć bólu, pływakom ich trenerzy pompują powietrze do odbytnicy dzięki czemu są w wodzie lżejsi i szybciej płyną a strzelcy dla zmniejszenia drżenia rąk wypijają przed zawodami "pięćdziesiątkę". Chociaż trenerzy drużyn w grach zespołowych raczej nie wywierają presji aby zawodnicy zażywali środki dopingujące, wielu z nich robi to na własną rękę. W efekcie - jak np. piłkarze - mają bardzo rozbudowany aparat mięśniowy i w niczym nie przypominają zwyczajnych ludzi ani nawet zawodników z lat 30, 40-tych, którzy jak wynika z fotografii byli znacznie niżsi i słabiej zbudowani fizycznie. Doskonaleniu ulegają metody wykrywania środków dopingowych których szuka się głównie w moczu. Z uwagi na dokonywanie oszust - których skrajnym przykładem może być fakt, że niektórzy trenerzy cewnikowali zawodników przed badaniem i wpuszczali im do pęcherza własny mocz - obecnie bezpośrednio po ukończonej konkurencji, sędziowie odprowadzają zwycięskich zawodników do laboratorium badawczego. Aby nakryć tę grupę zawodników która bierze niedozwolone środki z wyprzedzeniem tak aby po zawodach nie było po nich śladu, zorganizowano tzw. lotne brygady antydopingowe które śledzą zawodników po całym świecie i często zdarza się że - tak jak w przypadku niemieckiej sprinterki Katrin Krabbe złapanej w Namibii, podczas przygotowań do olimpiady w Barcelonie - z dobrym skutkiem. Wobec niektórych - np. zawodników trójboju siłowego - są jednak bezsilne - gdy po przyjeździe do zawodnika żona mówi że męża nie ma w domu a on w rzeczywistości ćwiczy w piwnicy wychodząc stamtąd tylko na posiłki.

Przyszłość to genetyka

Szybko przybywa zwolenników zalegalizowania dopingu; wielu z nich twierdzi że współczesny sport to praca jak każda inna, gdzie czasem ryzykuje się zdrowie i życie aby zarobić na utrzymanie rodziny więc czemu prawo do ryzyka ma mieć np. górnik a nie ciężarowiec ? Co gorsze uważa tak coraz więcej ludzi nie związanych ze sportem i wydaje się że kiedyś nastąpi zalegalizowanie środków dopingujących. Argumenty że to oszukiwanie swoich przeciwników i kibiców nie okażą się ważniejsze od chęci oglądania wykrwawiających się na arenie gladiatorów bo w gruncie rzeczy nasza mentalność jest taka sama jak w starożytności. To dlatego tam gdzie może dojść do wypadku przychodzi o wiele więcej widzów niż na np. lekkoatletykę. Zawodnicy wiedzą, że kibice oczekują niecodziennych wrażeń i dlatego stosują doping. Przyszłość w której genetyka pozwoli wyhodować np. 3 metrowe giganty albo osobnika o wyjątkowo silnych mięśniach nóg po czym jeżeli będzie wyjątkowo udany sklonować go raz albo kilka razy, wydaje się nieuchronna. Pracują nad tym sztaby naukowców, głosy sprzeciwu są zbyt słabe i dlatego coraz bliższy jest dzień w którym to nie zawodnik świadomie podejmie ryzyko sięgnięcia po niebezpieczne środki ale zdecydują o tym jego rodzice lub trenerzy. Dzisiejsze praktyki w sporcie zawodowym mogą okazać się wkrótce niewinną igraszką w porównaniu z tym co nas czeka w przyszłości i co niestety wydaje się nieuniknione.

.