Utwór o przytłaczającym składnią tytule, zadziwia tych, którzy próbują szybko zbyć jego treść formułkami o wielkim bohaterze narodowym. I wtedy okazuje się, że w tym tytule wyjaśnienie zagadki: Bema pamięci żałobny rapsod. Dokładne odczytanie tej dedykacji uzmysłowi pilnemu badaczowi tekstu, że nie na samego generała artylerii Norwid chciał zwrócić uwagę.

 Bema pamięci żałobny rapsod a tradycja gatunkowa rapsodu

Norwid nie sprawił czytelnikowi trudności z przynależnością gatunkową swego dzieła. Tytułując je słowem rapsodsam zasugerował jego przynależność do rodzaju poematu narodzonego w starożytnej Grecji, gdzie właśnie na okoliczność śmierci wielkich bohaterów tworzono utwory służące uczczeniu ich pamięci i opromienienia blaskiem sławy. 

Z czasem rapsodu zaczęto używać na określenie fragmentu dłuższego utworu (np. epopei) lub samodzielnego poematu lirycznego poświęconego wybranej, wybijającej się ponad przeciętność, osobie lub bohaterskim czynom. Ten typ utworu wyróżnia podniosły, smutny, a momentami wręcz żałobny nastrój i odpowiednie metrum.

Utwór Norwida zbudowany jest z piętnastozgłoskowcao rytmice naśladującej pochód konduktu żałobnego. Wydobywa ją niezwykle kunsztowny wiersz, tzw. heksametr polski. Błędem jednak byłoby oczekiwanie w rapsodzie Norwida opisu czynów bohatera narodowego, generała Bema. Treść odnosi się do zupełnie czego innego.

Bema pamięci żałobny rapsod - treść - część pierwsza utworu

Poprzedzając utwór cytatem z jednego z największych bohaterów starożytnych, Hannibala, Norwid sugeruje, że będzie pisał o człowieku wiernym złożonym obietnicom i pełnym honoru. Pierwsza część utworu, obejmująca cztery strofy, jest poetyckim opisem misterium pogrzebowego.

Ceremonia ta nie ma nic wspólnego z prawdziwym pogrzebem generała. Daleka jest w ogóle od obrządków XIX-wiecznych. Bohater jest chowany wedle obrządku, w jakim grzebani byli dawni wodzowie słowiańscy. Pojawiają się zatem typowe dla rycerskiego pogrzebu rekwizyty, takie jak miecz, zbroja, koń czy sokół, które odchodziły wraz z będącym ich właścicielem za życia człowiekiem. 

Zwraca uwagę zachowanie zwierząt, które rwą się jeszcze do lotu i biegu, zbyt wcześnie zatrzymane śmiercią utraconego bohatera. Czemu, cieniu, odjeżdżasz? - pada zresztą na wstępie utworu pytanie. Opis pogrzebu jest niesłychanie dokładny, zostaje w nim wyeksponowany taki szereg doznań, że odbiorca może mieć wrażenie, jakby sam był obecny na uroczystości. Norwid wykazuje zresztą znakomite znawstwo tematu, przywołując takie szczegóły, jak np. sobowtór zmarłego bohatera, który podąża w orszaku, czy też opisując wygląd proporców albo zachowanie płaczek. 

W czwartej strofie, finalizującej tę część utworu, dochodzi do pierwszej antynomii w stosunku do tego, jak zwykle przebiegały pogrzeby. Długi, żałobny orszak nie przystaje na miejscu przeznaczenia, nie zatrzymuje go dół w ziemi, przeznaczony na złożenie zwłok. Cały korowód wstępuje w wąwóz, w którym znika. Do tej pory całość uroczystości relacjonował trzecioosobowy narrator-świadek. Teraz głos przejmie kto inny.

Bema pamięci żałobny rapsod - treść - część druga

Głos zabiera teraz narrator-uczestnik zdarzenia, mówiący w pierwszej osobie liczby mnogiej, identyfikujący się z obecnymi uczestnikami korowodu. Zmienia się też czas, w którym przekazywana jest opowieść o zdarzeniu. Do tej pory był to czas teraźniejszy, czyniący wrażenie relacji reporterskiej z pogrzebu. Teraz narrator mówi w czasie przyszłym. 

Grób opisuje jako rzecz nieuchronną w życiu każdego człowieka - czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,/Które aby przesadzić, ludzkość nie znajdzie sposobu. Ale teraz jeszcze się uda - z pomocą przyjdzie to, co należało do zmarłego: Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą.

To dzięki tej pomocy pochód może ruszyć dalej, kontynuować drogę wytyczoną przez Cień, czyli wspomnienie o zmarłym Bemie. Żałobność konduktu staje się coraz bardziej umowna - to już jest przerodzenie się w pochód całej ludzkości, która od grobu odchodzi ku zastygłym we śnie miastom. 

W ich zamknięte bramy i wielkie mury uczestnicy pochodu zaczynają uderzać niesionymi w czasie pogrzebu rekwizytami - tak długo Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,/Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody... Norwid nawiązuje do biblijnej opowieści o niepokonanych murach Jerycha, które zostaną zwalone dzięki ogromnej sile, jaka emanuje z uczestników pogrzebu. 

Zaczerpnięta jest ona z poczucia bycia spadkobiercami wzniosłych marzeń zmarłego i płynącej z tego inspiracji dziedzictwem tak wielkiego bohatera. Wyposażenie w tak wielkie przymioty daje pewność pokonania ospałości, w której pogrążone są pozamykane miasta.

Bema pamięci żałobny rapsod - przesłanie utworu

To, co jest w stanie uczynić pochód, który przekroczył grób, jest meritum przesłania utworu; pamięć o wielkim bohaterze umożliwia dokonanie zmian w uśpionym świecie, pobudzenie ludzi do czynu. Przyszłość czerpie z Przeszłości - dzięki spadkowi zostawionemu przez wielkiego człowieka, można inspirować się nim i starać się dorównać randze jego dokonań. 

Wszystko to będzie możliwe tak długo, jak długo żywotna będzie pamięć o wielkim bohaterze. Stąd poświęcenie tego utworu nie samemu generałowi, a pamięci po nim, co podkreślone jest niesztampową składnią tytułu zawierającą inwersję. 

Utwór kończy się charakterystycznym dla poetyki Norwida niedopowiedzeniem i urwaniem, zawieszeniem w półsłowie niemal. Co ma nastąpić po Dalej - dalej - - ? Odpowiedź należy do czytelnika, również spadkobiercy pamięci.