Po oglądnięciu dwóch serialu "Z Archiwum X" oraz pouczającego programu "Nie do wiary" usiadłem w fotelu i zastanowiłem się, co by było, gdyby Ziemię odwiedził mały zielony ludzik z kosmosu. W tym samym momencie rozległ się stukot i tuż koło mojej stopy wylądował latający spodek. Po chwili z jego wnętrza wynurzyło się najwyraźniej oszołomione zielone stworzonko ze śmiesznym ryjkiem. Po krótkiej rozmowie okazało się, że jest to kosmita przybyły na ziemię z odległej galaktyki. Zapragnął poznać Ziemię i uprzejmie poprosił mnie, żebym został jego przewodnikiem. Po chwili zastanowienia uznałem, że zaczniemy zwiedzanie od szkoły, środowiska najlepiej mi znanego.

Akurat była przerwa. Uczniowie wymieniali się ściągniętymi nielegalnie z internetu płytami, wchłaniali drugie śniadania oraz bluzgali na nauczycieli. Z ubikacji wydobywały się kłęby dymu oraz jęki dręczonych pierwszoklasistów, oba zjawiska taktownie ignorowane przez przechodzących nauczycieli.

Zielone stworzonko wyglądało na raczej przestraszone, ale dzielnie wskazało na chowającego się za filarem nauczyciela i zapytało, kto to jest.

- To właśnie nauczyciel - odparłem. - Wymaga od nas około stu tysięcy nieprzydatnych informacji, na przykład schematu budowy układu oddechowego ślimaka winniczka i testuje naszą umiejętność ściągania podczas przeróżnych klasówek, testów, kartkóweczek i sprawdzianików.

Zielony ludzik aż złapał się za głowę. W tym momencie przemaszerowała koło nas w obłoczku różowych perfum chichocząca grupka w spódniczkach tak krótkich, że moim zdaniem nie było tak żadnych spódniczek,

- Kto to, co to? - zielony ludzik nie mógł złapać tchu.

- To dziewczęta. Zajmują się głównie oglądaniem brazylijskich telenowel, w których zabójczo przystojny Leoncjo zabiega o względy pięknej Juanity, nie wiedząc niestety, ze ta jest jego dawno zaginioną córką, która zakochana jest po uszy w Manuelu, ale tylko dlatego, że nie wie, że to jej uznany za zmarłego brat bliźniak. W przerwach między telenowelami dziewczęta nakładają na siebie tony różnorakich chemikaliów, a również dyskutują na temat kto z kim i dlaczego, kto już nie z kim i dlaczego nie, a kto ewentualnie mógłby z kim i jak do tego doprowadzić. Czasem przeglądają też prasę, w której obok kolorowych zdjęć można od czasu do czasu natknąć się na kawałek pouczającego tekstu.

Podniosłem walający się po podłodze tygodnik.

- O, popatrz tutaj. List do redakcji. Renata lat 16 "Spałam dopiero z pięcioma chłopakami, czy to normalne w moim wieku?". Jest też odpowiedź: "Droga Renatko, cierpisz prawdopodobnie na zaawansowany kompleks Elektry". Jest tu również informacja o kłopotach jelitowych ulubionego pudla Jennifer Lopez…

Ale stworzonko już mnie nie słuchało. Wybałuszało zielone oczka na porykującą i bekającą grupkę stojącą pod ścianą. Pospieszyłem z wyjaśnieniami.

- To są chłopcy. Spędzają czas na gadaniu o dziewczynach, przechwalaniu się, kto więcej wypił na ostatniej imprezie oraz siedzeniu przed komputerem, na którego ekranie można z czystym sumieniem pozabijać paru wrogów. W weekendy tworzą grupy, które biegają za piłką i wykrzykują bardzo nieparlamentarne słówka. Inni zamykają się w dusznych pomieszczeniach i jednostajnie kołyszą to nogami, to rękami, w przerwach naoliwiając swoje umięśnione ciała oliwka dla niemowląt. A tak w ogóle, to każdy z nich to świnia.

- O, jakie dziwne spodnie!

- Należą do skejta. Skejci smarują sprejem po ścianach i są święcie przekonani, że tworzą sztukę, turlają się i uważają, że to taniec, słuchają monotonnej paplaniny w rytm jednostajnej melodyjki i sądzą, że to muzyka. Narzekaj, że nikt ich nie rozumie i że wszyscy politycy są beznadziejni. Palą trawkę

Z kolei tamten w sportowym ubranku to dres. Dresy są bywalcami dyskotek, gdzie wykonują dziwne ruchy rękami i głową, łykają tabletki i podrywają dziewczyny. Jeżdżą maluchem.

Ten z długimi włosami to, dla odmiany, metal. Buntuje się przeciwko porządkowi świata, zwalcza komercję i pije piwo. Każdy metal gra na gitarze i czuje się wtedy niepowtarzalny.

Oczy ludzika były coraz większe.

- Czy oni wszyscy mają ze sobą cos wspólnego?

Zastanowiłem się przez chwilę.

- Telefon komórkowy. Czym nowszy i bardziej bajerancki tym lepiej. Służy im głównie do puszczania sygnałów i sms-ów…

Nagle zdałem sobie sprawę, że stoję na szkolnym korytarzu zupełnie sam. Rozglądnąłem się nerwowo - gdzie podział się mój mały zielony przyjaciel? Podszedłem do okna i zobaczyłem znikający w chmurach latający spodek. Ciekawe, co też stworzonko opowie o nas swoim krajanom?

Jedno jest pewne - nasza Generacja X warta jest sportretowania w "Archiwum X", a już na pewno w "Nie do wiary".