Bardzo trudno udzielić odpowiedzi na pytanie o sens życia. Moim zdaniem najlepiej wyrażają to słowa, które śpiewa Stanisław Sojka: "Życie nie po to jest, by bezczynnie stać/ I aby żyć siebie samego trzeba dać". Postawa altruistyczna jest godna pochwały, jednak niewielu ludzi na nią stać. Codzienność bywa żmudna i ciężka, a kłębiące się w głowie liczne pytania wcale nie ułatwiają życia. Pytania męczą nas wszystkich. Nie możemy przewidzieć przyszłości, a lękamy się nieznanego. Drodze życia możemy jedynie nadać właściwy kierunek.

Wiele wątpliwości dręczy ludzi, a niestety, nie wszyscy potrafią sobie z nimi poradzić. Wpadają wtedy w różne depresje, miewają lęki, tracą sens życia. Gdy byłam młodsza, to często miewałam chwile, gdy chciałam jedynie uciec od tego, co mnie otaczało. Chciałam w samotności radzić sobie z problemami. Nie mogę zapomnieć tego, jak w dzieciństwie moja siostra złamała nogę właściwie przeze mnie. Byłam zazdrosna. Urządziłyśmy konkurs, w którym wygraną miała zostać ta, która jak najszybciej przebiegnie pięćdziesiąt metrów po lodzie. Tak bardzo chciałam wygrać, że mogłam zrobić wszystko, by osiągnąć cel. Biegałam szybciej niż siostra, ale w pewnej chwili poślizgnęłam się i upadłam. Ogarnięta złością, podstawiłam biegnącej obok siostrze nogę. Wtedy ona upadła i nie mogła się podnieść. Poczuła ogromny strach. Siostra powiedziała mi, że to zdarzyło się przez przypadek. Miałam jednak wyrzuty sumienia, było mi wstyd za samą siebie. Przestałam się uczyć, jednak postawa siostry, która nie gniewała się na mnie, pomogła mi zrozumieć, że życie nie polega na braniu wszystkiego dla siebie. Od tego momentu staram się pomagać ludziom i daje mi to dużą radość.

Bohater powieści "Opowieść wigilijna" Karola Dickensa przypomina się zawsze, gdy myślę o tym zdarzeniu. Ebenezer Scrooge był nieprzyjemnym, starszym panem, okropnym egoistą, który nie miał nikogo bliskiego. Przez swoje skąpstwo nie lubił nikogo, a dla wszystkich był zgryźliwy i okrutny. Pomógł mu zmarły współpracownik. Przybyły do grzesznika trzy duchy, aby pokazać mu, co go czeka po śmierci. Dzięki nim Scrooge zrozumiał, jak wiele błędów popełnił i czego nie może robić. Postanowił zmienić swoje postępowanie. Stał się osobą radosną, pogodną, otwartą i serdeczną. Czy ktoś z nas, młodzieży, potrafiłby aż tak bardzo się przemienić?

Jan Paweł II był osobą, która odmieniała serca ludzkie. Dzięki przykładowi, jaki dawał ludziom na całej kuli ziemskiej, wielu przestawało podążać grzeszną drogą i rozpoczynało nową wędrówkę z Bogiem. Mimo wielu chorób, zamachu na swoje życie i ogromnego cierpienia, nadal stanowił przykład wiary, wytrwałości, siły moralnej i konsekwencji, a dla wielu stał się wzorem do naśladowania. Walczył ze swoimi słabościami, by pokazać, że nie jest ważna uroda ani zdrowie, lecz to, czy jest się dobrym człowiekiem. Miał odwagę sprzeciwić się "cywilizacji śmierci". Nawoływał do pojednania między poszczególnymi kościołami, religiami oraz państwami. Poczuciem humoru zjednywał sobie młodzież, która chętnie przyjeżdżała wszędzie, gdzie przybywał mówić o Bogu. Postawa Papieża-Polaka w wielu kwestiach świadczy o niezłomnej ufności, jaką darzył Boga i Maryję, Matkę Chrystusa. Czy jesteśmy w stanie pójść śladem nieżyjącego już Papieża?

Czy udało mi się odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie? Nie wiem, czy istnieje jednoznaczna odpowiedź. Myślę, że każdy z nas musi samodzielnie określić, co dla niego jest sensem życia. Starajmy się postępować tak, aby nikogo nie urazić ani nie skrzywdzić, bo za każde zadane komuś cierpienie będziemy musieli odpowiedzieć przed Bogiem.