Zostałam sama w domu. Co czuję? Lęk. W mieszkaniu cisza. Boję się. Nie cierpię samotności. Ta cisza jest przerażająca. Za oknami zapada mrok. Zapalam światło i włączam muzykę. Od razu robi mi się raźniej. To nie trwa długo. Pomyliłam kasety. Zaczynają się smutne piosenki. Przywołują wspomnienia. Przed oczami przesuwają się obrazy z przeszłości. Wigilia klasowa, wspólne dyskoteki, śpiewy przy biwakowym ognisku... Po policzkach spływają mi łzy. Dlaczego musiałam się z nimi rozstać? Dlaczego nasza klasa musiała się rozpaść? Te pytania nie dają mi spokoju.

Wyłączyli prąd. Wokół mnie - ciemność. Po omacku zapalam świeczkę. Znowu ta cisza. Wpatruję się płomień świeczki. Jej chybotliwy płomień przypomina mi piękne chwile ze starą klasą i przyjaciółką. Moja przyjaciółka... Tak lubiłyśmy razem się śmiać... Mówili o nas: papużki-nierozłączki... Dlaczego się rozstałyśmy? Dlaczego już nie jesteśmy w jednej klasie? Moja klasa... Byliśmy tacy zgrani... Zawsze trzymaliśmy się razem... Nasza wychowawczyni była najlepsza w całej szkole... Nie zamienilibyśmy jej na nikogo innego... A teraz? Przelotne "Cześć!" na korytarzu, rzucone w pośpiechu. Dlaczego tak się stało? Dlaczego? Nie rozumiem tego.

Świeczka gaśnie. Na myśl przychodzi mi moja pierwsza przyjaciółka, Ewelina. Umarła tak wcześnie... Zgasła jak ta świeczka... Miałyśmy wtedy po sześć lat. Dlaczego musiała umrzeć? Dlaczego straciłam przyjaciółkę? To jest ponad moje siły. Nie wytrzymam dłużej tej samotności. Po policzkach płyną łzy. Siedzę w milczeniu w ciemności. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia...

Nagle słyszę, że ktoś wraca. To mama! Już nie będę sama. Smutek i lęk odchodzą w zapomnienie.