Światopogląd ludzi średniowiecza można ująć w podstawowe twierdzenia: Ludzie średniowiecza wyciągali ze swej sytuacji następujące wnioski:

1. Życie doczesne jest tylko chwilą w wieczności. Świat materialny, w którym przyszło człowiekowi egzystować jest niedoskonały, rządzi nim grzech i cierpienie. Szczęście na ziemi jest krótkotrwałe i ulotne, nigdy nie trwa długo i nigdy nie można być go pewnym. Choroby, śmierć, utrata bliskich, wszystko to czyha na człowieka, dlatego warto skupić się na życiu wiecznym. Zabiegać o zbawienie duszy i zaznać szczęścia w niebie. Takie przekonanie prowadziło często do ascezy, motto zaczerpnięte z Księgi Koholeta: "vanitas vanitatum et omnia vanitas" (marność nad marnościami i wszystko marność) przypominało o znikomości ziemskiego szczęścia w stosunku do zbawienia duszy i życia wiecznego. Wyrzekano się więc dóbr doczesnych, umartwiano ciało, zadawano sobie cierpienie. Oczywiście praktyki takie nie były powszechne. Sławiono świętych ascetów, ale taka postawa życiowa nie była powszechna. J. Le Goff wspomina, że w średniowieczu były szeroko rozpowszechnione różne substancje roślinnego pochodzenia (eliksiry, napary) mające wzmagać podniecenie, wywoływać uczucia, często powodujące halucynacje. Tak więc asceza była ideałem a nie powszechną praktyką.

2. Życie w tych czasach było bardzo niepewne, ludzie mieli poczucie jego ulotności, nieustannie toczone wojny, lokalne najazdy i epidemie dziesiątkowały ludność. Niepewność czasów wymagała jakiegoś porządku. Poczucie bezpieczeństwa dawała przynależność do wspólnoty, większe społeczności miały większe szanse na przetrwanie. Gwarantem zachowania ustalonego porządku, bezpieczeństwa militarnego, ciągłości tradycji i obyczaju a także materialnego zabezpieczenia miał być system feudalny. Feudalizm opierał się na sztywnym podziale ról. Ludzie dzielili się na stany, a każdy stan miał swoje obowiązki. Rycerstwo miało bronić ludność przed najazdami, chłopi dostarczali żywności, rzemieślnicy koniecznych produktów, a duchowni stali na straży moralności. Autorytet kościoła był niepodważalny, stad bezwzględne podporządkowywanie się jego przedstawicielom, z którymi musiał się liczyć nawet stojący u szczytu tej społecznej hierarchii władca.

3. Natura ludzka uważana była za grzeszną, człowiek obciążony był grzechem pierworodnym, wiec jego życie powinno być pokutą.

4. Silnie zakorzeniony był kolektywizm, czyli poczucie wspólnoty. Pogląd o istotności w człowieku tego, co wspólne wszystkim, wywodzi się z filozofii Tomasza z Akwinu. Nie należało podkreślać swojej wyjątkowości, bo ta była oceniana negatywnie (podobnie jak dzisiaj w społeczeństwach kolektywnych, najważniejsze jest dobro ogółu, a najcenniejsze to, co należy do wszystkich). Talent - wyjątkowy dar Boży, szczególna zaleta, również był uważany za wspólną własność, artyści mieli tworzyć na chwalę Bożą i dla krzewienia pobożności, toteż na ogół nie podpisywali swoich dzieł. Sławienie własnego nazwiska mogło być źle odebrane jako pycha.

5. Rzeczywistość ziemska jest niedoskonała, ulotna, marna toteż sztuka skupiała się na rzeczach ostatecznych. We wszystkich dziedzinach twórczości artystycznej dominuje tematyka religijna - na tym właśnie polegał średniowieczny teocentryzm.

6. Mimo iż niedoskonała rzeczywistość jest odbiciem porządku boskiego, tak jak człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Z tego założenia wynika przekonanie, że nic w świecie nie jest przypadkowe, także podział społeczeństwa na stany był sankcjonowany przez prawo Boże. Nieszczęścia takie jak wojny czy zarazy interpretowano w kategoriach kary Bożej za grzechy. Także cała średniowieczna nauka opierała się na przekazach biblijnych, z którymi nie można było polemizować.

Średniowieczny światopogląd skoncentrowany był na tym, co Boskie na życiu wiecznym, zbawieniu duszy, w centrum wszelkiej myśli tak naukowej jak i artystycznej stał Bóg. Cielesność i doczesność w ogóle była uznawana za grzeszną i niską. Tak było do około XV wieku, kiedy zainteresowanie artystów zaczął przyciągać coraz bardziej człowiek. Jego sprawy nie były już uznawane za niskie, nieważne, a natura za ułomną. Tak zaczął rodzić się humanizm. Człowiek został uznany za "miarę wszechrzeczy".