Król Przemysław II był spokrewniony z samym Karolem Wielkim, miał okazały zamek w Poznaniu, gdzie wydawał wspaniałe uczty. Legenda mówi o zdarzeniach, jakie miały miejsce w czasie jednej z uczt na zamku króla. Było to w roku 1295, obchodzono właśnie hucznie rocznicę zawarcia małżeństwa Przemysława II z Ryksą. Związki Przemysława z dynastią Karolingów zapewniały mu wysoką pozycję wśród królewskich rodów. Na zamek przybyło wielu dostojnych gości, by uczcić rocznicę jego zaślubin. Wśród zaproszonych była oczywiście rodzina królewska, książęta okolicznych ziem, także wielkopolski, dostojnicy duchowni i wielu innych gości. Nie zaproszono jednak ciotki Przemysława, Zdzisławy. Król świadomie nie umieścił jej na liście gości, ponieważ znał ją, wiedział, że łatwo wszczyna awantury i nie chciał, by zepsuła radosny nastrój imprezy. Ciotka Zdzisława była uważana za czarownicę, podejrzewano ją o kontakty z diabłem i korzystanie z jego czarciej mocy. ?Niezależnie od tego, czy za sprawą magii czy charakteru, ciotka Króla była osobą swarliwą, która ze złośliwą satysfakcją dokuczała ludziom, nieraz, w czasie uczty celowo doprowadziła do skłócenia gości. Przemysław nie lubił swej ciotki nie chciał, by taka uroczystość jak jego rocznica ślubu została zmącona przez niepotrzebne swary.

Król celowo nie zaprosił ciotki, uważał, że postępuje słusznie, jednak ta myśl nie dawała mu spokoju. Noc poprzedzającą uroczystość spędził bardzo niespokojnie, nie mógł zasnąć, a kiedy wreszcie pogrążył się we śnie dręczyły go koszmary. Rano opowiedział żonie o strasznym śnie, w którym złowieszczy śmiech Zdzisławy wróżył jakieś nieszczęścia. Obawiając się, że nie zaproszona ciotka będzie chciała popsuć imprezę, król zakazał strażom wpuszczać ją na zamek pod jakimkolwiek pozorem.

W końcu zaczęli przybywać goście i zły nastrój króla nieco się rozproszył. Po oficjalnych powitaniach rozpoczęto ucztę. Stoły były suto zastawione, wznoszono toasty za zdrowie królewskiej pary, grała muzyka i , a goście bawili się beztrosko. Po zakończeniu obfitego posiłku przeniesiono się do sali balowej. Tu przy żywszej muzyce rozpoczęto tańce. Radosny nastrój gości udzielił się królowi, który również porwał żonę w obcięcia i ruszył na parkiet.

Humory dopisywały wszystkim, do momentu, gdy doniesiono królowi, że przybyła księżna Zdzisława. Jednak zgodnie z królewskim rozkazem, strażnicy nie wpuścili jej na zamek. Rozwścieczona i upokorzona ciotka, zamieniła wszystkich strażników w świnie, a na Przemysłwa II rzuciła klątwę. Radosny nastrój uroczystości prysł zupełnie, gdy do rąk króla dotarł list, w którym ciotka pisała: "królu obraziłeś mnie, dlatego przeklinam Cię. Od chwili, w której czytasz ten list, spoczywa na tobie i twojej małżonce klątwa. Już nigdy nie wydasz żadnej uczty, do końca życia będziesz umartwiał swoje ciało. Nie wolno ci zażywać kąpieli, jeśli choć raz umyjesz swoje ciało, spotka cię straszne nieszczęście, ty i twoja połowica umrzecie w ciężkiej chorobie i strasznych męczarniach". Król stracił dobry nastrój, ale zachował spokój, nie dał poznać gościom, że coś go martwi, chciał, by dla nich uczta była udana do końca. Tak też było, goście bawili się do rana i dopiero następnego dna opuszczali mury zamku, dziękując władcy za wspaniałą ucztę.

Król pożegnał przybyłych, poczym zwołał wszystkich mieszkańców miasta, by złożyć uroczystą przysięgę. W przemówieniu do swojego ludu, oświadczył, że jest człowiekiem silnie wierzącym, że życie pośmiertne jest dla niego najważniejsze i, pragnąc poświęcić się Bogu, rezygnuje z wszelkich uciech życia doczesnego. To uroczyste postanowienie przypieczętował własną krwią, składając nią podpis pod dokumentem, który zawierał jego śluby. Stało się tak, jak zapowiedział król, przez następne miesiące Przemysław II wiódł życie ascety, nie zaniedbując jednak swoich obowiązków władcy. Mimo to księżna Zdzisława nie była zadowolona. Nie podobało jej się to, że król tak łatwo przyjął przestrogę, a szczególnie fakt, że swoje poświęcenie ofiarował Bogu, co tylko zaskarbiło mu większą miłość poddanych. Zawistna ciotka chciała, by król cierpiał, a on wydawał się pogodzony z losem, jaki wybrał.

Faktem jest, że po kilku miesiącach pobożnego życia, król został podstępnie zgładzony. Co było przyczyną śmierci, nie wiadomo, podania mówią, że to mściwa czarownica zawarła pakt z diabłem, by zgładzić znienawidzonego króla.