Wizja przyszłego, ponurego świata opartego na technologii przedstawiana jest przez nurt fantastyki naukowej nazywany cyberpunkiem. Przygotowaliśmy dla was porównanie wymienionej dystopii i realnego świata!

Korporacja jest państwem

W uniwersach opierających się na cyberpunkowej wizji przyszłości światem kierują ogromne korporacje – nie tak jak dotychczas, państwa.

Szacunki ekonomisty, profesora Paula H. Dembinskiego wskazują, że korporacje produkują łącznie 50% światowego PKB! Rządy sprawowane przez polityków nadal istnieją, ale jednocześnie władza korporacji jest ogromna. Dodatkowo duże, globalne firmy posiadają rozbudowany system rządzenia bardzo zbliżony do państwowego - istnieje podobna hierarchia kompetencji i wykonywanych zadań.

Czy da się znormatyzować działanie przedsiębiorstw? Tak, zaostrzenie prawa antymonopolowego wydaje się rozsądnym wyjściem, bo za pomocą aktów prawnych zwalczana byłaby nieuczciwa konkurencja i dominacja. Rozwiązanie te zachowuje balans polityczny i ekonomiczny na świecie.

Już dziś istnieją formy wpływu korporacji na władzę. Zjawisko lobbingu w USA jest tego świetnym przykładem – przedstawiciele ogromnych firm realnie uczestniczą w tworzeniu polityki państwa.  

Miejskie mrowisko

Ludność skupiona jest w ogromnych, przeludnionych metropoliach, a życie wiejskie praktycznie nie istnieje – tak przedstawia się świat w dowolnym cyberpunkowym uniwersum.

Liczba ludzi na Ziemi od 1960 do 2010 wzrosła ponad dwukrotnie, z 3 do 6,8 miliarda! Poza tym w podanym okresie wzrost zanotowała również średnia długość życia z 52 do ponad 70 lat. Praca w sektorze usług, o którą zdecydowanie łatwiej w mieście, już teraz przewyższa kilkukrotnie zatrudnienie w rolnictwie. Współcześnie 12 najludniejszych miast na świecie zamieszkuje łącznie ponad miliard ludzi!

Problem niekontrolowanego przyrostu ludności wydaje się poważny, stąd pojawiło się wiele propozycji na temat jego rozwiązania. Dwa, często typowane środki zaradcze, to kolonizacja obszaru pozaziemskiego lub dostosowanie do życia obszarów niezamieszkałych na Ziemi.

Internetowa niewola

W cybernetycznych uniwersach ludzie aż połowę swojego czasu spędzają w wirtualnym świecie.

Badania uniwersytetu w Hong Kongu pokazują, że aż 6% światowej populacji zmaga się z uzależnieniem od Internetu. Firmy produkujące sprzęt wprowadzają nowe rozwiązania, które wykorzystują wirtualną rzeczywistość. Dzięki niej użytkownicy mogą zanurzyć się w świecie gry i poczuć jakby byli uczestnikami realnych wydarzeń. Może się okazać, że dzięki tej technologii, gracze będą poświęcali więcej czasu na  rozrywkę w sieci. Sprzęt tego typu tanieje i niektóre jego funkcje są dostępne nawet w naszych smartfonach. Obecnie rozbudowane urządzenia oferujące taką możliwość są drogie i niewielu posiada je w swojej kolekcji, ale i bez tego gry wideo dające możliwość prowadzenie „drugiego życia” w wirtualnym świecie zabierają ludziom tysiące godzin.

Obecnie globalna sieć internetowa jest na tyle powszechnie używana, że funkcjonują w niej już bez większych problemów kilkuletnie dzieci.

Po co ludziom moralność?

Dystopia przedstawia nam świat wykluczający istnienie moralności w znanej nam formie. Kontrowersją wydaje się w nim sama kontrowersja. Ludzie nie są empatyczni i bazują bardziej na instynktach niż na zdrowych emocjach względem innych ludzi. 

W dobie Internetu wszechobecna jest znieczulica. Materiały internetowe przyjmowane za niemoralne coraz częściej nie są piętnowane, ale są wręcz uznawane za humorystyczne. Domowe awantury, alkohol, negliż… można wymieniać długo ogólnodostępne treści godzące w moralność. Bez wątpienia rozwój technologii przyczynił się do przedefiniowania moralności i zapewne aktualna, nie jest ostateczną definicją. Dążymy do zmiany bazy wyjściowej pod określenie czegoś jako złe lub dobre. Istnieją drastyczne nagrania z monitoringu z Chin, na których kobieta zostaje wielokrotnie potrącona przez jadące samochody, przy czym przechodnie oraz kierowcy nawet nie zwracają na to uwagi. Jeśli chcielibyśmy bardziej sankcjonować treści internetowe, to spotkałoby się to z krytyką – obecny kierunek rozwoju Internetu od strony komercyjnej jest dla wielu bardzo atrakcyjny. Nasz świat jest przepełniony agresją, przez co przeciętny ludzki mózg reaguje na nią niezbyt dobrze - podsycając ją do albo nawet marginalizując.

Moralność ludzi cyberpunku jest nam coraz bliższa, mimo logicznego przeświadczenia, że jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa.

Robotem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce

Świat przyszłości nie może obejść się bez robotów i zaawansowanej sztucznej inteligencji. Dystopia przedstawiana przez cyberpunk bazuje na robotyce – mechaniczne wszczepy poprawiają ludzką wydolność, a maszyny normalnie funkcjonują w społeczeństwie.

W tym momencie ludzkość posiada w dorobku wiele różnych implantów i robotów. Głoszone są idee transhumanizmu, które postulują potrzebę  technologicznego ulepszania człowieka i powstrzymania naturalnych ograniczeń. Zepsute zęby możemy wymienić, utracone w wypadku nogi zastąpić nowymi. Roboty wyposażone w sztuczną inteligencje potrafią chodzić, chwytać przedmioty, a nawet rozmawiać. Sztuczna inteligencja wywołuje niesamowicie wiele kontrowersji, bo nikt nie wie jak w przyszłości działać może niezależny, niekontrolowany intelekt.

Opinia publiczna podzielona jest na dwie części – jedna chce, umotywowanego strachem, zakończenia prac nad sztucznym mózgiem, druga optuje za stworzenia pełnej SI, ale kontrolowanej przez człowieka. Jeśli pozostawimy roboty z niezależnym od nas myśleniem, to musimy liczyć się z nieobliczalnością tych „istot”. 

Czy człowiek staje się bogiem?

Opisywana wizja świata zakłada możliwość tworzenia przez ludzi samodzielnych istot, stąd nasuwa się pytanie - czy istnieje dusza i mistyczna świadomość, skoro roboty nie potrzebują tego do funkcjonowania?

Pierwsze roboty powstawały już w latach 40 XX wieku, ale nie były one samodzielne. Dopiero XXI wiek dał nam możliwość zobaczenia w pewnym stopniu samodzielnych urządzeń, które mogą nawet reagować na bodźce zewnętrzne. Rozwój robotyki  zapewnia pokarm dla zjawiska ateizacji – wykluczenia wiary w istnienie jakiegokolwiek boga.

Spór na temat istnienia bóstw będzie trwał jeszcze długo – obie strony kłótni obecnie nie mogą udowodnić sobie swoich racji przez oparcie wyłącznie na światopoglądzie. Jednocześnie można wywnioskować, że paradygmaty religii będą powoli upadać, bo fundamentalne cechy osób boskich zaczynają być przypisywane wielkim naukowcom.