Podróże – dla jednych to tylko dobra zabawa – czas na oderwanie się od problemów, rzeczywistości, a dla drugich okno na świat, który dziś stwarza nam nieskończenie wiele możliwości. Dzięki nim możemy się rozwijać. A więc faktem jest, że podróże kształcą.

Argumentem potwierdzającym tezę jest to, że wybierając się na wyprawę zagraniczną, można poznać inne kultury, religie, często bardzo różnice się od naszych. Pozytywną stroną tego może być również nauka języka obcego lub jego dokształcenie, co w dzisiejszych czasach pełni bardzo ważną rolę.

Drugim argumentem za potwierdzeniem tezy może być to, iż wybierając podróż do krajów, gdzie przyrost naturalny jest bardzo duży, społeczeństwo mało rozwinięte, gdzie nie ma należytych warunków do życia i panuje problem głodu, można wspomóc tamtejszych mieszkańców. A jestem przekonana, że każdy to zrobi, gdy spojrzy na krzywdę ludzką, jaka się tam dzieje. Nabierze nowych doświadczeń, stanie się wrażliwszy.

Podróże ukształtowały osobowość znanej podróżniczki – Beaty Pawlikowskiej, która przyznała to w jednym z wywiadów. Opowiadała w nim, że zmieniła się po pierwszej wyprawie do Afryki, gdzie naprawdę zrozumiała, jak tam jest. Od tamtej pory zaczęła wspomagać tamtejszą ludność i także zachęcać do tego innych. Zrobiła to, o czym wspominałam w poprzednim akapicie. Ale oprócz tego, zwiedziła mnóstwo krajów. Wiedzą, jaką w nich zdobyła, dzieli się z innymi. Mnie Beata Pawlikowska bardzo imponuje swoją postawą.

  Innym bardzo znanym podróżnikiem jest Wojciech Cejrowski. Realizuje on program telewizyjny własnego autorstwa pod tytułem „Boso przez świat”. Zdaje on w nim relacje ze swoich wypraw. Opowiada o nich z humorem, dzięki czemu jest chętnie oglądany. Dzięki podróżom poznał wiele języków, kultur, obyczajów, nawet mało znanych plemion afrykańskich, żyjących w dżungli.

  Jeśli chodzi o wycieczki, odwołam się także do literatury. Przykładem może być seria powieści przygodowych Alfreda Szklarskiego, która ukazuje losy niezwykłego chłopca – Tomka Wilkowskiego, podróżującego wraz ze swoim ojcem. Razem przeżywają cudowne, niezapomniane przygody. Na każdym kontynencie zawierają nowe przyjaźnie i zdobywają doświadczenie, które okazuje się przydatne podczas kolejnych wypraw.

  Kolejnym przykładem lektury może być książka Daniela Defoe „Przypadki Robinsona Kruzoe”. Tytułowy bohater pewnego dnia trafił na bezludną wyspę. Sam musiał wszystko sobie urządzić, co nie było łatwe, wszystkiego się nauczyć, wszystko zrobić. Zastał tylko dżunglę, plażę oraz oczywiście wodę. Ta jego przygoda była niesamowitą szkołą życia. Jednak Robinson dał sobie radę w tak ekstremalnych warunkach. Zaczął doceniać to, co miał w cywilizowanym świecie.

  Poprzez wyprawy, zarówno bliskie, jak i dalekie, można rozwijać swoje zmysły: wzrok – dzięki podziwianiu piękna zabytków czy natury, smak – przez degustację kuchni świata, węch – poprzez poznawanie zapachów kwiatów, przypraw, potraw, słuch – dzięki obcowaniu z odgłosami, Np. egzotycznych zwierząt oraz dotyk – przez badanie dłońmi tego, co staje przed nami.

Jednak nie każdego stać na zwiedzanie świata czy choćby nawet własnego kraju. Często wszelkie wycieczki sporo kosztują.

Mam nadzieję, że w świetle przedstawionych argumentów, wszyscy się zgodzą, co do stwierdzenia, że podróże kształcą. Ja również jestem tego zdania. Wyprawy nie tylko uczą, ale także sprawiają radość i pozwalają choćby na chwilę oderwać się od rutyny dnia codziennego, więc zachęcam gorąco do tego wszystkich.