Przeważnie za porażkę drużyny wini się jednego konkretnego zawodnika, najczęściej tego, który grał najgorzej. Dobrym przykładem do przeanalizowania takiego zachowania będzie mecz piłki nożnej.

Winę powinna wziąć na siebie cała drużyna, a nie tylko najsłabszy jej członek, bo przecież stanowią zespół. Takie postępowanie jest bardzo nie fair. Ja sam staram się walczyć z taką niesprawiedliwością, ale niestety nie zawsze mi się to udaje. Mam nadzieję, że napastnicy kiedyś zrozumieją, że oni też robią błędy, tylko że gdy oni zrobią coś źle, to po prostu nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak wtedy gdy błąd popełni obrońca. Przyczyną konfliktów nie są zbyt małe umiejętności graczy albo nierówne zdolności, ale brak obiektywizmu w spojrzeniu na własną grę. Bardzo bym chciał, żeby moi rówieśnicy wyrośli kiedyś z takiego błędnego patrzenia na kolegów. Nie można w ten sposób oceniać, kto jest winny przegranej, kto zawalił cały mecz, bo zwycięstwo jest wygraną całej drużyny i tak samo jest z porażką.

A wszystko byłoby lepiej, gdyby ludzie mieli więcej odwagi. Trzeba ją mieć, żeby umieć przyznać się do własnych błędów, zobaczyć, że nie tylko inni je popełniają. Nie wolno szukać kozła ofiarnego, na którego zrzuci się całą winę. Apeluję więc o odrobinę odwagi. Bo dopiero gdy znajdziemy własne błędy, będziemy mieli prawo szukać ich u innych.