Juliusz Słowacki należy już do drugiego pokolenia romantyków, debiutował znacznie później niż Mickiewicz, bowiem właściwie dopiero w czasie powstania listopadowego. Oficjalny debiut miał miejsce jeszcze przed wybuchem powstania, jednak dopiero poezja zagrzewająca powstańców do walki przyniosła mu sławę i uznanie. Te pierwsze próby, jeszcze z okresu przedpowstaniowego to gównie powieści poetyckie, odwołujące się do motywów orientalnych, tematyki historycznej. Są to swego rodzaju wprawki dla młodego poety, stanowiące tworzenie własnego warsztatu. Są to utwory w pełni romantyczne, wyrosłe z ducha epoki. Bohaterowie tych powieści to ludzi uczuciowi i wrażliwi, wiecznie skłóceni ze świtem, który nie dorasta do ich ideałów. W tym okresie powstało też kolka tragedii pióra Słowackiego, utrzymanych w podobnym tonie, przepełnionych smutkiem i rozczarowaniem światem. Rzeczywistość okazuje się w nich beznadziejna, a wszelkie działania bezcelowe, bohaterom pozostaje przerażając bierność, albo bezsensowne działanie. Warta uwagi jest powieść poetycka pod tytułem "Lambro" osadzona w realiach wojny grecko-tureckiej, czyli podobnie jak w przypadku uznanego wzoru romantyków - "Giaura" lorda Byrona. Tytułowy bohater, Lambro jest pełen poświecenia, oddaje swe życie i, nie dbając o dobre imię, niszczy turecką flotę. W tych pierwszych utworach wyraźna jest fascynacja wzorami epoki (np. "giaurem) oraz antykiem (np. Homerem).

Ważnym etapem w rozwoju drogi artystycznej Słowackiego okazało się powstanie listopadowe. Poeta przebywał wówczas w Warszawie, był więc obecny w centrum wydarzeń, uczestniczył w wypadkach (choć nie brał udziału w walce). Pod wpływem wielkich emocji i nadziei pisze "Bogurodzicę". Jest to wyraźne nawiązanie do średniowiecznej pieśni, towarzyszącej Polakom w chwilach ciężkiej walki, swoisty hymn polskiego rycerstwa. Słowacki zagrzewa do walki, nawołuje, rodaków, ale przede wszystkim Litwinów i rewolucjonistów rosyjskich, by się do niej przyłączyli. Wiersz jest bardo dynamiczny, to apel pełen zapału i entuzjazmu. Poeta nawołuje do czynu zbrojnego, sam jednak pozostaje z dala od walki, został bowiem oddelegowany do wykonywania prac administracyjnych. Zniechęcony swoim zajęciem, może też pełen obaw o losy powstania, udaje się z posłannictwem do rządu emigracyjnego. Opuszcza więc Polskę, by już na zawsze pozostać na emigracji. Po upadku powstania powrót okazał się niemożliwy, z resztą możliwość pisania i wydawania miał tylko za granicą. Dołącza więc do środowiska emigracyjnego, jednak tu jego chwilowe uznanie, jakiem mógł się cieszyć w Warszawie ginie w cieniu mistrza, czyli Mickiewicza, niekwestionowanego pierwszego wieszcza narodu.

TWÓRCZOŚĆ POPOWSTANIOWA - "KORDIAN"

Dramat romantyczny zatytułowany "Kordian" ukazał się w roku 1834, a powstał prawdopodobnie tuż po powstaniu. Utwór jest komentarzem do wydarzeń listopada. Przedstawia przyczyny klęski powstania i wytycza dalsza drogę zniewolonemu narodowi. "Kordian" stanowi bardzo ważną pozycje w dorobku pisarskim Słowackiego, jest wyrazem jego koncepcji dziejów, jest przesłaniem do narodu, jednocześnie zawiera polemikę z Mickiewiczem, tak z jego wizja przyszłości i roli Polski jak i z jego koncepcją poezji. Ponadto dramat jest doskonale dopracowany pod względem formalnym, i jeden z najcenniejszych dramatów polskiego romantyzmu.

1. Treść dramatu

Akt I

Kordian ma piętnaście lat, jest typowym romantykiem - artysta. Postać ta bardzo przypomina bohaterów wczesnej twórczości Słowackiego a także samego poetę w pierwszej fazie twórczej. Młodzieniec cierpi na "chorobę wieku" czyli poczucie beznadziejności. Po głowie krążą mu samobójcze myśli, oddaje się własnym marzeniom, pochłania go świat wyobraźni i wewnętrznych przeżyć. Rzeczywistość zaś wydaje się niegodna, niewarta, by w niej żyć. Ostateczny cios zadaje mu miłosny zawód. Jego miłość przedstawiana zgodnie ze schematem miłości romantycznej, zostaje odrzucona. Kordian ma piętnaście lat i brak mu woli życia. Kiedy wybranka jego serca, nieco starsza i rozsądniejsza, Laura, odrzuca jego uczucie, zarzucając mu miedzy innymi marzycielstwo, Kordian nie widzi już sensu, by dalej męczyć się na tym świecie. Z ust starego sługi, Grzegorza dowiadujemy się, ze panicz popełnił samobójstwo. Tak kończy się pierwszy akt, będący wprowadzeniem do akcji, jego rola polega przede wszystkim na scharakteryzowaniu głównego bohatera, przedstawieniu go jako typowego nieszczęśliwego kochanka romantycznego. To jest punkt wyjścia.

Akt II

W kolejnej odsłownie Kordian jest już znacznie starszy, jak wnioskujemy, samobójstwo się nie udało. We względnej równowadze psychicznej Kordian odbywa podróż po Europie. Motyw podróży symbolizuje tu proces dojrzewania i kształtowania osobowości. Kordianowi nadal doskwiera poczucie bezsensu, pustki egzystencjalnej. Pragnąłby poznać w życiu cel, ideę, której wart byłoby oddać swoja energie. Tymczasem poznaje kolejne miejsca doznaje rozczarowań. Jego obraz rzeczywistości staje się jeszcze bardziej nie do zniesienia. Najpierw w Londynie przekonuje się, ze w życiu liczą się tylko pieniądza, ze we współczesnym świecie można mieć wszystko - za odpowiednia cenę. Przekonuje się też, ze poezja nie oddaje prawdy o świecie. Zaczytuje się w Szekspirze ("Król Lear"), jest pełen zachwytu, ale jednocześnie ma pretensje do poetów, że ich świat jest światem fałszywym, odstającym od rzeczywistości. Zniesmaczony i zawiedziony udaje się do Włoch, by po raz kolejny przekonać się, ze najwyższa wartością, rządzącą całym światem są pieniądze. Po raz kolejny czuje się zawiedziony w miłości, ponieważ przekonuje się, ze jego kochanka Wioletta, jest mu oddana tylko ze względu na pieniądze. Kiedy zaś okazuje się, ze jej kochanek nie jest wcale zamorzy, porzuca go bez skrupułów. Wciąż jednak pozostaje mu wiara. Udaje się więc do Rzymu, by prosić papieża o błogosławieństwo dla Polaków. Chce polecić głowie kościoła ten cierpiący naród, ale i tym razem spotyka go gorzki zawód. Papież nie zamierza wspierać Polaków w ich dążeniach wolnościowych, przeciwnie, nakazuje im raczej posłuszeństwo wobec nowego władcy, nawet jeśli to uzurpator i tyran. Kordian przekonuje się, ze nawet Kościół nie ma litości dla cierpienia narodu Polskiego, ze nawet do Watykanu wdarła się obojętność i dbałość o własne interesy. Nie ulega wątpliwości, ze papież nie zamierza się narażać rosyjskiemu mocarstwu.

Zasadnicza przemiana bohatera dokonuje się dopiero na szczycie Monte Blanc, tu w lirycznym monologu wyraża swoje uczucia, najpierw oskarża świat o okrucieństwo, czuje do niego tylko rozczarowanie i zniechęcenie. Znów dręczą go myśli samobójcze. Jednak z tych rozważań w końcu wyłania się cel. Największe pragnienie Kordiana przybiera realna postać, nagle, w chwili objawienia dostrzega ideę, której warto poświęci życie. Nagle jego egzystencja nabiera sensu. Kordian wie, ze musi działać na rzecz swojego kraju, czuje , ze jest gotów poświecić mu wszystko, pragnie oddać się sprawie wolności bez reszty. Z równą siłą jak niegdyś kieruje się uczuciem, lecz tym razem to uczucie patriotycznej miłości.

Akt III

Ze szczytu góry Kordian przeniesiony przez chmurę pojawia się w Warszawie. Tu właśnie trwają przygotowania do uroczystości koronacyjnej, car Mikołaj I ma zostać oficjalnie uznany królem Polski. Na Placu Zamkowym ustawione rusztowania i rozwinięto czerwone sukno. Pod katedrą, gdzie ma się dopełnić rytuał gromadzi się tłum mieszkańców. W tym samym czasie w podziemiach katedry św. Jana obradują spiskowcy, ich twarze są zamaskowane a głosy przyciszone. Dopuszczają się bowiem zdrady wobec legalnego władcy, planują zamach na życie znienawidzonego cara. Koronacja zostaje dokonana, car, teraz też król Polski przedziera się przez tłum, w jego orszaku podąża tez książę Konstanty, jego brat. Kiedy orszak opuszcza plac, wśród tłumu dochodzi do zamieszek. Rozgorączkowani i przejęci obywatele zaczynają niszczyć rusztowanie i drzeć sukno. Sytuacja staje się niebezpieczna, jednak zostaje zażegnana przez tajemniczego Nieznajomego, który uspokaja nastroje tłumu swoja muzyką. Wśród spiskowców również panuje niezgoda. Prezes sprzeciwia się zabójstwu króla, na cara może by się i porwał, ale teraz car jest koronowanym władcą Polski, a królobójstwo to straszna zbrodnia, której Polacy nigdy się nie dopuścili. Zgromadzeni spiskowcy dają się przekonać tej argumentacji. Tylko Podchorąży z zapałem agituje na rzecz czynu, podkreśla zbrodnie cara i domaga się wykonania planu. Ostatecznie przesadza głosowanie, tylko jednaka osoba jest za, oczywiście ów Podchorąży, który po zerwaniu maski, okazuje się Kordianem. Spiskowcy wycofują się z realizacji planu, ale Kordian jest zdecydowany.

Wykorzystuje pierwszą nadarzającą się okazje, jako wojskowy podległy księciu Konstantemu, zostaje przydzielony do nocnej służby w pałacu. Wtedy też postanawia zabić cara we śnie. Zmierza więc do jego sypialni, ale po drodze ogarniają go wątpliwości, toczy się walka ze Strachem i Imaginacją. Ostatecznie zmęczony, wycieńczony bohater pada bez czucia pod drzwiami komnaty. Tam znajdują go żołnierze. Kordian trafia do szpitala wariatów, tu przezywa kuszenie. Szatan pod postacią Doktora próbuje mu wykazać bezsensowność jego idei. W końcu wyrokiem cara, Kordian zostaje skazany na śmierć. Kiedy już stoi przed plutonem egzekucyjnym, car zmuszony przez księcia Konstantego, odwołuje decyzję. Czy to odwołanie dotrze do Kordiana, nim padnie pierwszy strzał? Tego już w dramacie nie ma, akcja urywa się nim posłaniec z ułaskawieniem dotrze na miejsce egzekucji.

PORTRET PSYCHOLOGICZNY TYTUŁOWEGO BOHATERA

Zasadnicza cecha Kordiana jako bohatera literackiego jest jego wewnętrzna przemiana, metamorfoza, która dokonuje się powoli w czasie podróży po Europie, a której punkt kulminacyjny następuje na szczycie Mont Blanc. Słowacki przedstawia Kordiana jako młodzieńca, który jest niezdolny do życia, zbyt wrażliwy i słaby, skupia się tylko na osobistym nieszczęściu, miłosny zawód prowadzi go do samobójczej próby. To krytyka powstańców, niedojrzałych i niezdecydowanych.

Ale Kordian ewoluuje, zmienia się pod wpływem doświadczeń i w końcu odkrywa cel. Jego cel jest słuszny, AK ale sposób realizacji, jaki obiera, zostaje skompromitowany. Po pierwsze Kordian przecenia swoje siły, porywa się na zbrodnie, do której nie jest zdolny, przegrywa stracie z własnym Strachem i Imaginacją. Drugi zasadniczy błąd to chęć samotnej walki, Kordian pragnie własną mocą wyzwolić naród który sam musi stanąć do walki o swoja wolność. Wreszcie plan Kordiana zostaje skompromitowany jako krótkowzroczny i negatywny. Kordian jest opętany myślą o zabiciu cara, uwolnienia świata od tyrana, jednak nie zastanawia się nad konsekwencjami swojego czynu. Nie wie, co należy czynić dalej, nie ma planu politycznego.

Charakterystyczne dla bohatera cechy romantyczne, które posiada także Kordian, to przede wszystkim ów słynny indywidualizm, który staje się przyczyną jego klęski. Kordian jest wyalienowany, nie potrafi działać wraz z innymi, jest samotnikiem, zbuntowanym przeciwko całemu światu. Typowo romantyczne są też motywy

poczucie odpowiedzialności za zło świata

WYMOWA POLITYCZNA UTWORU

"Kordian" jest wyrazem poglądów poety na przyczyny powstania. Podstawową wina obarcza on przywódców powstania, którzy nie stanęli na wysokości zadania. Taka wymowa wypływa z Prologu, została tam ujęta w sposób bardzo dosadny. Autor ukazuje tam scenę, w której to sam Szatan powołuje owych przywódców, wyjmując ich z czarciego kotła. I tak kolejno wydobywa tych, których autor oskarża o upadek zrywu, miedzy innymi generała Chłopickiego, Lelewela czy Juliana Ursyna Niemcewicza, znanego poety, cieszącego się dużym autorytetem, który nie chciał wesprzeć powstania, z góry zakładał jego niepowodzenie i hamował przygotowania.

Argumenty stronnictwa niechętnego powstaniu i zbrojnej walce o wolność przytacza potem w argumentach prezesa, który powołuje się na polskie tradycje, przestrzega przed negatywnymi konsekwencjami, nazywa te działania grzechem, odwołuje się do sumień i moralności spiskowców. Przywódcy, stojący na czele zrywu hamowali zapał młodzieży, ograniczali jej działania, straszyli konsekwencjami. Nie spełniła też oczekiwań kadra oficerska, gnuśna i źle przygotowana. Sami powstańcy też nie są bez winy, ich także Słowacki nie oszczędza, choć ta krytyka jest znacznie łagodniejsza. Powstańcy okazali się niedojrzali, kierowała nimi szlachetna idea, ale nie umieli jej wprowadzić w życie, brakło dobrego planu.

POLEMIKA Z MICKIEWICZEM W UTWORZE

Polemika z programem Mickiewicza ma też podłoże osobiste, bowiem Mickiewicz był uznanym wieszczem emigracji, Słowacki mógł zająć najwyżej drugie miejsce, jednak jego poezja, mimo kunsztu poetyckiego, nie spotykała się z aprobatą tamtejszej publiczności. Słowacki miał tendencje do krytyki, bo takąż obrał drogę. We wstępie do "Kordiana" przedstawia trzy wiję poezji, pierwsza z nich odnosi się właśnie do Mickiewicza i głoszonego przez niego mesjanizmu. Trzecia zaś jest wyrazem przekonań samego Słowackiego, który uważa, ze rolą wieszcza jest wskazywać narodowi na jego wady i pobudzać do działania.

MESJANIZM KONTRA WINKELRIEDYZM

Na płaszczyźnie ideologicznej to spór mesjanizmu z winkeliriedyzmem. Mickiewicz zawarł w III części "Dziadów" ideę mesjanistyczną, zgodnie z która cierpienia narodu polskiego są elementem planu Bożego. Poeta kreuje je w ścisłej analogii do Męki Pańskiej. Polska jest więc Chrystusem Narodów, jej udręczenie i w końcu śmierć mają moc zbawczą, i w efekcie przyniosą światu zbawieni od tyranii. Z tej perspektywy Polacy cierpią w szczytnym celu, moc ma samo cierpienie, więc nie należy go unikać, trzeba nieść w pokorze wszystko, co Bóg przeznaczy. Słowacki sprzeciwami się takiej koncepcji, bo ona prowadzi tylko do bierności i poniekąd samozadowolenia.

Koncepcja Słowackiego bierze swój ideał z legendy szwajcarskiej o bohaterskiej postawie rycerza Winkelrieda, który poświecił się w imię zwycięstwa swojego narodu. Oddał życie na polu walki, ale to poświecenie przyniosło skutek. Takim właśnie bohaterem pragnie być Kordian, on również jest gotów znieść wszelkie ciosy, spadające na naród. Kordian ponosi klęskę, przyczyną jest samotne działanie.

"BALLADYNA" JAKO ZABAWA KONWENCJAMI LITERACKIMI

w "Balladynie" można odnaleźć sporo różnych konwencji, narzuca się przede wszystkim opowieść ludowa z morałem, ale nie trudno się tu dopatrzyć też stylistyki baśniowej i romantycznych wzorców.

Na planie fabularnym przeplatają się elementy realistyczne i fantastyczne. Do tych drugich należą między innymi fantastyczne postaci (Skierka) i nieprawdopodobne zdarzenia.

Elementy świata przedstawionego: akcja utworu toczy się w czasach średniowiecza, bohaterowie zaś zachowują się jak siedemnastowieczni Sarmaci, są przy tym gorliwymi wyznawcami katolicyzmu, który w tamtych czasach, szczególnie wśród ludu nie był wcale popularny. Jak widać Słowacki nie bardzo dba o realia, czy prawdę historyczną. Tym mniej dziwią tajemnicze postaci ze świata wyobraźni czy ludowych wierzeń.

Ludowość przejawia się tu w samej stylistyce utworu, jest widoczna już na płaszczyźnie języka, który zawiera elementy gwarowe i archaiczne. Ludowe są wierzenia i zwyczaje, ludowa jest też religijność. Przede wszystkim zaś surowa moralność i kara Boska w finale. O charakterze ludowym świadczą:

DEMITOLOGIZACJA ROMANTYCZNYCH PRZEKONAŃ

Słowacki po raz kolejny burzy romantyczne ideały, znów rozprawia się z miłością, która tu nie ma nic wspólnego ze wspólnota dusz, ze szczególnym, duchowym związkiem, dwojga ludzi. Ostatecznie wybór Kirkora sprowadza się do posłania dziewczyn po maliny. Balladyna zaś dopuszcza się zbrodni bynajmniej nie z miłości do Koirkora, lecz z pragnienia władzy i pieniędzy. Obalony zostaje też mit sielskiego życia prostych ludzi. Romantycy fascynowali się prostotą wsi, doszukiwali się w niej ostoi moralności i najlepszych cech ludzkich. Natomiast Słowacki umieszcza a sielskiej wsi straszną zbrodnię.

"BENIOWSKI" JAKO POEMAT DYGRESYJNY

Słowacki jako jeden z najwybitniejszych romantyków nieustannie idzie pod prąd wytycznych epoki i jej oblicza kształtowanego poprzez poezje Mickiewicza. "Beniowski" jest kolejnym utworem, w którym poeta rozprawia się z mitami romantycznymi i wizja Mickiewicza.

"Beniowski" jest poematem dygresyjnym, autor rezygnuje więc z dominującej roli fabuły, na rzecz osobistych komentarzy, zawartych w licznych dygresjach. Po raz kolejny odnosi się poeta do spraw politycznych, jeszcze raz negatywnie ocenia powstanie listopadowe. Krytykuje przede wszystkim działalność sejmu i środowisko emigracyjne w ogóle. Emigracja - wsłuchana w swojego wieszcza, czyli Mickiewicza, tylko ucisza swoje sumienie, szuka rozgrzeszenia i wzniosłych słów dla swej postawy, podczas gdy ojczyzna wymaga konkretnych działań.

Słowacki wraca też do sprawy poezji, by po raz kolejny stanąć przeciwko wizji Mickiewicza. Poezji poświęca Słowacki V pieśń: "Chodzi mi o to, aby język giętki,/ pozwiedzał wszystko, co pomyśli głowa/ A czasem był jak piorun, jasny, prędki,/ A czasem smętny jako pieśń stepowa"> forma jest podporządkowana treści, nie sam kunszt poetycki się liczy, ale przede wszystkim to, co poeta ma do powiedzenia. I tu właśnie uderza ostrze krytyki, skierowanej przeciwko Mickiewiczowi, bo Mickiewicz pisze pięknie, tego mu Słowacki nie odmówi, ale jego program jest błędny. Słowacki zarzuca rywalowi, że szuka pomocy w Watykanie, który jest przeciwnikiem sprawy polskiej, ze brata się z Rosjanami, wierząc w rewolucje społeczną na wschodzi, że udaje się w pokorę i mesjanistyczne wizję, kiedy naród potrzebuje stanąć do walki.

SŁOWACKI JAKO POETA LIRYCZNY

"Smutno mi, Boże"

Wyjątkowym przykładem lirycznego wyznania autorstwa Słowackiego jest "Hymn. Smutno mi , Boże". Wiersz jest wyrazem tęsknoty i poczucia smutku z powodu sytuacji ojczyzny. Utwór powstał, kiedy Słowacki odbywał podróż na wschód. Poeta przedstawia piękno otaczającego go krajobrazu, jednak nic nie jest w stanie rozwiać jego ponurych myśli, stad refreniczny zwrot: "smutno mi, Boże". Poeta jest wygnańcem, wiecznym tułaczem, pozbawionym swojej ziemi, nie zna dnia jutrzejszego, jego przyszłość jest niepewna. Wszystko przywodzi mu na myśl los kraju i swój. Lecące bociany też kojarzą się z ziemią ojczysta, one są wolne. Jego wzruszenie budzi modlitwa dziecka, które prosi o jego powrót: "Kazano w kraju niewinnej dziecinie/ Modlić się co dzień…a ja przecie/ Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie, Płynąc po świecie…/ Więc, ze modlitwa dziecka nic nie może,/ Smutno mi Boże".

Zasmuca go też wizja, ze spocznie gdzieś na obcej ziemi, ze nawet jego szczątki nie znajdą miejsca na ojczystej ziemi:

"Ty będziesz widział moje białe kości

W straż nie oddane kolumnowym czołom;

Alem jest jako człowiek, co zazdrości

Mogił popiołom…

Więc, że mieć będę niespokojne łoże

Smutno mi, Boże" .

"Testament mój"

już tytuł wiersza zapowiada, ze będzie on rozliczeniem z doczesnością. Poeta, niczym człowiek przeczuwający nadchodząca śmierć, spisuje swój testament, będący jego przesłaniem do żyjących.

Słowacki podkreśla, e zawsze pisał dla narodu, ze zawsze był przy nim sercem i jemu poświecił swój talent:

"Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie

Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;

A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,

A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę…"

Testament, który ma być pożegnaniem poety z życiem, zawiera najważniejsza myśl jego twórczości, przesłanie, które przyświecało mu cały czas:

,"Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei

I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

A kiedy trzeba na śmierć idą po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!..."