Jan Kochanowski, najwybitniejszy poeta polskiego renesansu podejmował wiele treści obywatelskich i patriotycznych w swoich utworach. Przyszło mu żyć w czasach kiedy kształtował się społeczeństwo, złożone już nie tylko z nieświadomych swoich praw i obowiązków ludzi, ale z obywateli odpowiedzialnych za państwo, w sposób nowy.

Jedna z najbardziej znanych jego pieśni, już na wieki będąca jednym z najważniejszych obrazów władcy i sposobu jego rządzenia, jest ta wypowiadana przez chór grecki, w jego tragedii "Odprawa posłów greckich". Cały zresztą utwór mówi o tym, jak źle rządzone państwo chyli się ku upadkowi. Poniższe słowa maja zapobiec temu procesowi, przypominając rządzącym, że nie są tylko nic nieznaczącymi i przypadkowymi pionkami na arenie dziejów. Nieznaczącymi w kontekście religii i wiary chrześcijańskiej. Władca, którego kreuje poeta w utworze zaczynającym się od słów "Wy, który pospolitą rzeczą władacie...", ma do spełnienia niemalże boskie zadanie na ziemi, gdyż właśnie przez władcę niebieskiego jest ustanowiony na jego doczesnego zastępcę na ziemi, w sprawach ludzkich:

"Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono

I zwirzchności nad stadem bożym zwierzono:

Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi,

Zeście miejsce zasiedli boże na ziemi,

Z którego macie nie tak swe własne rzeczy,

Tako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy".

Człowiek rządzący wiec innymi jednocześnie wpisuje się w hierarchię ustanowioną przez Boga i musi pamiętać o tym że tak jak on jest nad mniejszymi od siebie, tak i nad nim jest Bóg, ostateczny władca i pan wszystkiego stworzenia.

"A wam więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana.

Ale i sami macie nad sobą pana".

Poeta chwali władców, mówi o ich wspaniałości, ale tylko w tym wypadku jeżeli kierują się słowami Pisma Świętego i naukami Jezusa w swoich decyzjach. Poeta wspomina o wielkiej odpowiedzialności wszelkich poczynań podejmowanych przez władców. Otóż człowiek nie będący osobą publiczną, jeżeli się pomyli w swoich życiowych wyborach może co najwyżej zaprzepaścić tylko swoje życie. Natomiast nierozwaga władcy, jego nieprzemyślane i pochopne decyzje, podleganie złym wpływom, oddawanie się prywacie i traktowanie państwa jako prywatnego folwarku, mogą zgubić całe rzesze, przez co jego wina i kara, która mu przez Boga kiedyś zostanie wymierzona staja się zatrważające:

"Więc ja podobno z mniejszym niebezpieczeństwem

Grzeszę, bo sam się tracę swym wszeteczeństwem.

Przełożonych występy miasta zgubiły

I szerokie do gruntu carstwa zniszczyły".

W dzisiejszych czasach zagadnienie władzy również nie jest czymś przestarzałym. Patrzymy często na prezydentów uzurpujących sobie władze najwyższa, niemal boską, zapominających, ze maja "nad sobą Pana". Swoimi autorytarnymi rządami przywodzą swoje państwa do upadku, niszcząc równocześnie siebie. Właśnie z rozumienia władzy przez Kochanowskiego, Czesław Miłosz wyprowadził swój wiersz, będący oskarżeniem wszystkich tych rządzących, którzy krzywdzą poddanych, nosi bowiem tytuł "Który skrzywdziłeś...". Skierowany jest wiec do wszystkich tych, którzy maja władzę nad drugim człowiekiem i źle jej używają. W kontekście tego jak wilki grzech popełniają, nie dziwią zamykające ten wiersz, drastyczne słowa poety: "Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy / I sznur, i gałąź pod ciężarem zgięta".