"Wszystko co żyje chce trwać: rośliny garną się do słońca, zwierzyna walczy o pożywienie. Trwanie ma dla człowieka tym większą wartość, im głębszy sens potrafi mu nadać." Słowa te A. Minkowski, umieścił w ze "Dowodzie tożsamości", jednej ze swoich licznych książek. Według Minkowskiego egzystencja ma dla nas takie znaczenie, jakie jej nadajemy. Podobnie jest z rodziną, która jest najistotniejszą sprawą w życiu każdego człowieka.

Uważam także, iż to rodzina odgrywa główną rolę w formowaniu zachowań moralnych i społecznych dzieci, które widzą, jak zachowują się ich rodzice i świadomie lub nie, powielają pewne wzorce zachowań. Dzieci starają się odpowiedzieć sobie na pytanie, jacy są ich rodzice, czy potrafią dostrzec problemy innych ludzi, czy im pomagają? A może przeciwnie, są skupieni tylko na sobie i robieniu kariery?

Jeżeli rodzice nie przekazują dziecku miłości do piękna i szacunku do drugiego człowieka, to ich dzieci same się tego nie nauczą.

Jeśli chodzi o obowiązki rodzinne czy zawodowe, zasada jest taka sama. Istnieją rodziny, gdzie system wartości jest jasny i uporządkowany, rodzice nie mieszają ze sobą życia zawodowego i prywatnego, tylko odnajdują "złoty środek" pomiędzy tymi dwoma sferami. Młodzi ludzie wychowywani w duchu istotnych wartości, w przyszłości na pewno będą dobrymi rodzicami i pracownikami.

Są jednak rodziny, gdzie nie ma tolerancji dla innych przekonań religijnych i społecznych, nie mówiąc już o dobrym wychowaniu. Młodzi ludzie wychowywani w takiej atmosferze szukają ucieczki z zakłamanego świata w świat narkotycznych iluzji, narkomanii, alkoholizmu. Nierzadko zdarzają się i choroby psychiczne, których podstawą stają się rany zadane w dzieciństwie.

Moim zdaniem szczególnie odpowiedzialne zadanie przypada rodzinie, jeśli chodzi kształtowanie sfery w strefy uczuciowej dziecka. Dorosłe życie wyraźnie pokazuje, iż osoba, która pochodzi z rodziny kultywującej dobre tradycje, z rodziny, w której uczono delikatności i wrażliwości w stosunku do świata, a także zwracano uwagę na problemy ojczyzny, sztukę, będzie bardziej wartościowym człowiekiem.

Uważam także, iż rodzina powinna być niczym przystań, do której można powrócić w chwilach największych życiowych kryzysów, porażek, przystań, w której zawsze możemy znaleźć zrozumienie i pocieszenie. Dom, który jest jak port, będzie dawał nadzieję na to, ze wszystko może się jeszcze ułożyć, odmienić na lepsze.

Film "Billy Elliot" został wyreżyserowany przez Stephena Daldry'ego w 2000 roku. Głównym bohaterem obrazu jest 11-letni chłopiec, Billy. Dorasta on w biednej górniczej rodzinie mieszkającej w północnej Anglii. Chłopiec nie ma nadziei i żadnych perspektyw na lepsze życie. W jego rodzinie centralne miejsce zajmuje przemoc, nie tyle fizyczna, co psychiczna. Billy nie posiada wzoru do naśladowania, ani w osobie ojca, ani starszego brata. Billy zaczyna trenować boks, bo tak chce jego ojciec. Jednak jest w tym bardzo kiepski, nie sprawdza się. Jego prawdziwą pasją i powołaniem jest balet. Kiedy ojciec dowiaduje się, ze chłopiec chce porzucić boks, kategorycznie się temu sprzeciwia. Billy nie znajduje także zrozumienia u innych, wszyscy uważają, że balet to zajęcie tylko dla dziewczynek. W domu chłopiec ciągle musi znosić ostre sprzeczki pomiędzy bratem i ojcem. Powodem tego są strajki górników, jakie w owym czasie opanowały cały kraj. Są to niezrozumiałe dla chłopca problemy, które wydają się nie mieć rozwiązania. Wzbudzają one krańcowe emocje tak w politykach jak i zwykłych robotnikach. Istotnie, brak pracy, a co za tym idzie, problemy finansowe powodują, iż ludzie staja się egoistami myślącymi tylko o sobie. Nie inaczej jest w rodzinie Elliotów.

Atmosfera w całym kraju znajduje odzwierciedlenie w domu chłopaka. Przestaje on wierzyć w siebie i swoje marzenia, nie ma nawet z kim porozmawiać. Problemy w rodzinie sprawiają, iż Billy opuszcza się w ćwiczeniach baletowych. Ma problemy z tym, by skupiać uwagę podczas zajęć, idzie mu coraz gorzej. Pod wpływem chwili podejmuje decyzję, by zrezygnować z baletu, który jest przecież jego powołaniem. Billy nie wierzy, iż jest w stanie przebić mur, który wyrósł przed nim. Świat, w którym żyje zdominowany jest przez strajki i kłótnie. Otoczenie, w którym egzystuje odczłowiecza go. Lecz nagle staje się cud, i ojciec chłopca przechodzi nagłą przemianę. Zgadza się na to, by Billy trenował balet, skoro jest w tym tak dobry. Gdyby nie jego decyzja, Billy musiałby skończyć szkołę górniczą i tym samym zmarnowałby swoje życie. Oczywiście, z początku trudno widzowi uwierzyć w "cudowną" przemianę ojca chłopaka, lecz później przekonujemy się, że życzy on swojemu synowi jak najlepiej, i w miarę możliwości będzie się starał mu pomagać w dążeniu do celu. Po wielu trudnościach Billy udaje się na przesłuchania do prestiżowej Royal Ballet School (Królewska Akademia Baletu w Newcastle), w pewnej chwili, w trakcie egzaminu chłopiec traci wiarę i to właśnie ojciec pomaga mu na nowo uwierzyć w swoje możliwości.

Oto właśnie zadanie rodziny, wspieranie i pomaganie w trudnych momentach, załamaniach.

Film "Billy Elliot" uczy, ze zawsze warto walczyć o swoje marzenia i pasje. Porusza także ważny problem akceptacji drugiego człowieka, i nie chodzi tutaj tylko o "inność". Myślę, że powinien go zobaczyć każdy, kto szuka swojej drogi życiowej, ale nie tylko. To również film dla rodziców, którzy nie akceptują swoich dzieci takimi, jakimi są. A wystarczyłaby odrobina ciepła i zrozumienia.