Kupiliśmy Wojtka w Persji, gdy miał tylko trzy miesiące. Był mały, chudy i żal nam go było. Towarzyszył nam cały czas i lubił się przyglądać wszystkiemu, co robimy. Szybko wyrósł i stał się dużym, silnym niedźwiedziem. Pewnego dnia postanowił, że nie będzie więcej się nam przyglądał, tylko się do nas przyłączy! Akurat byliśmy pod Monte Cassino i mieliśmy rozładowywać transporty z pociskami. Wojtek ustawił się w kolejce po skrzynie i nosił je cały dzień razem z nami! To było naprawdę niesamowite, bardzo nam pomógł i dzięki niemu mieliśmy więcej czasu na odpoczynek. Uznaliśmy Wojtka za bohatera obozu.