Tytułowy bohater wiersza „Upiór” Adama Mickiewicza zginął w młodocianym wieku, podobno popełnił samobójstwo. Wiele się o nim mówi, ponieważ żyją jeszcze ci, którzy byli na jego pogrzebie. „Teraz zapewne wieczne cierpi kary,/ Bo smutnie jęczał i płomieniem buchał”.

  Pewnego dnia podsłuchał go stary zakrystian. Usłyszał wtedy skargę upiora, który wstał z mogiły. Skarżył się, że co rok musi przeżywać to samo cierpienie i co rok musi tak samo zakańczać swoje życie. „O sprawiedliwy, lecz straszny wyroku!/ Ujrzeć ją znowu, poznać się, rozłączyć;/ I com ucierpiał, to cierpieć co roku,/ I jakem skończył, zakończyć.”

Opowiada o swojej nieszczęśliwej miłości, której doświadczał za życia. Co dzień spotykał się i rozmawiał z ukochaną, ale nie mógł nic powiedzieć o swoim uczuciu. Jego przyjaciele śmiali się z jego miłości i tęsknoty, uważali, że to dziwactwo i przesada. Inni z kolei radzili mu, co robić. „Ktoś inny” przekonywał, że obraża go swoim zachowaniem. Nigdy jednak nie szydził z niego, tego nie może mu upiór wybaczyć. W przycmentarnej kaplicy szuka swojej ukochanej, z którą chce spędzić choć chwilę. Chciałby, by ona wysłuchała jego skarg.