Satyra, o której mowa w temacie, pochodzi z roku 1773. Jej autor to człowiek duchowny, tłumacz, historyk i pisarz. Interesował się Polską i jej historią, był redaktorem "Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych". Jednym z najbardziej znanych utworów tego człowieka jest właśnie satyra, wymieniona w temacie.

Mamy tu do czynienia z dialogiem. Sytuacja opisywana jest związana z pracami autora w KEN-ie. Autor przeprowadza atak na brak nauki szlachty, brak zainteresowania książkami. Jest to utwór pełen dynamizmu, ponieważ o problemach artystów dowiadujemy się z ust jednego nich, więc informacje, jakich nam udziela, pochodzą z pierwszej ręki. Podsłuchujemy także rozmowę szlachcica w księgarni, wtedy możemy przekonać się, jak bardzo człowiek ten jest zacofany i naiwnie podchodzi do świata. Jest niestety typowym przedstawicielem swej grupy społecznej. Stąd biorą się słowa poety, który z kolei krytykuje taką postawę wśród ludzi. Nie rozumie, jak można nie chcieć powiększać swej własnej wiedzy, nie interesować się niczym.