Ignacy Krasicki jest nadwornym poetą króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a jednocześnie członkiem senatu oraz duchownym. W związku z tymi godnościami ma on możliwości obserwacji polskiej szlachty, która w sposób absurdalny piętnuje króla, lub też innych poetów wychwalających go w sposób nazbyt panegiryczny.

Pisząc satyrę „Do króla” Krasicki przeciwstawia się panującym ówcześnie zwyczajom. Swój utwór rozpoczyna od uzasadnienia dlaczego za cel swojej oceny wybrał właśnie króla. Podkreśla również, iż jego ocena sprowadza się do osoby, a nie urzędu, czy godności. Po tych słowach bez ogródek przechodzi do  piętnowania wad Stanisława Augusta.

Jako pierwszą wadę wytyka mu brak korzeni królewskich. Podkreśla, że osoba urodzona w pałacu od początku posiada wrodzoną godność i pewne umiejętności, które to Poniatowski musiał zdobywać. Po tych słowach Ignacy przedstawia rolę poety na dworze królewskim. Po chwili znów powraca do piętnowania swego mecenasa. Jego słowa krytyki zaostrzają się kieruje do króla poprzez apostrofę pytanie dlaczego to on jest królem, a nie podmiot liryczny, który również może się poszczycić licznymi zaletami. Zarzuca Poniatowskiemu, że awansował zbyt szybko na króla. Powoduje to fałszywy szacunek u poddanych, którzy tylko i wyłącznie czczą go słowem, a nie sercem. Podkreśla tu również zazdrość jaką wywołuje w niektórych, to iż nie oni są królem lecz Poniatowski. Ignacy Krasicki snuje tu również aluzję do wolnej elekcji na której wybrano Stanisława Augusta, która jak wiemy z historii nie była tak do końca wolna, gdyż nie mały udział miała w niej strona rosyjska.

Drugą wadą jaką wytyka prosto w oczy królowi Krasicki jest jego Polskie pochodzenie. Odwołuje się do starożytnych mocarstw, takich jak Grecja, czy Rzym, które nigdy nie szukał u siebie władcy, lecz zawsze u państw obcych. Jest to zabieg celowy gdyż w oświeceniu za autorytet uważano starożytną kulturę oraz politykę.

Kolejną wadą wypowiedzianą przez nadwornego poetę króla jest jego młody wiek. Podkreśla iż człowiek wraz z wiekiem zdobywa swoją mądrość a on miał zaledwie trzydzieści lat gdy wstępował na tron. Za chwilę mówi jednak, iż Poniatowski w tym względzie nieco się poprawił i jeszcze trochę czasu upłynie a szlachta polska zacznie wołać, że król jest za stary.

Czwartą i ostatnią wadą jaką wymienia poeta w swej satyrze jest dobroć Stanisława Augusta Poniatowskiego. Krasicki zarzuca królowi, jakoby ten gorszył przez to całe społeczeństwo. Podkreśla również, że taką postawą żaden władca nie uzyska należnego szacunku u swoich poddanych i doprowadzi do ich bezkarności i swawoli. Radzi Poniatowskiemu aby również wyzbył się wszelkich przyjaciół i stał się twardym, nieugiętym mężem, a zjedna sobie tym należną mu cześć.

Swoją satyrę zakańcza apostrofą do króla, iż jeżeli wyzbędzie się tych wszystkich pozytywnych cech(zgorszy się) wówczas on rozważy jego nowe cnoty i odpowiednio je wychwali. Zwłaszcza w tym fragmencie ukazuje się ironia jaką przez cały ten czas Krasicki stosował. Tak naprawdę jest to pochwała króla i wychwalenie jego zalet, a krytyka głupoty i bezmyślności polskiej szlachty ówczesnego okresu. Wszystkie bowiem rzekome wady są tak naprawdę wspaniałymi zaletami.

Przeanalizujmy wszystko od początku, jednak patrząc na to przez pryzmat ironii. Wada pierwsza nie jest z rodu królewskiego. Możemy uznać to za dużą zaletę, gdyż władca nie ma o sobie zbyt wysokiego zdania i nie oczekuje pochwał na każde skinienie paluszkiem. Nie potrzebuje wyszukanych wygód i drogich rozrywek przez co nie marnuje państwowych pieniędzy. Wada druga jest polakiem.  To kolejna zaleta, gdyż nikt nie dba tak o twoje interesy jak ty sam. Powróćmy do czasów Henryka Walezego. On to nie był polakiem, a sprawował w Polsce rządy i jak wiemy gdy tylko nadarzyła się okazja uciekł do rodzinnej Francji. Chyba nie trzeba już więcej dodawać w tym względzie. Idźmy dalej. Wada trzecia jest zbyt młody. Tu nie jest to ani wada ani zaleta, gdyż z jednej strony faktyczny brak doświadczenia, ale także z drugiej nowe, świeże pomysły. I na koniec wada ostatnia – dobroć. Jest to niewątpliwa zaleta, gdyż dobrocią można sobie wiele zjednać. Strach nie budzi szczerego szacunku, a tylko udawany, natomiast, gdy lud kocha władcę i mu ufa państwo kwitnie. W tym wypadku również najlepszą nauczycielką historia, która przypomina nam króla Jadwigę i jej dobre i sprawiedliwe rządy. Tak więc teraz mając pełny obraz i wnikliwą analizę satyry możemy powiedzieć, iż piętnuje ona tak naprawdę nie króla, lecz zaślepienie i głupotę polskiej szlachty, której nikt nie potrafiłby dogodzić.

Na koniec aby dopełnić dzieła powiemy sobie kilka słów o budowie gramatycznej wiersza. Satyra napisana została tradycyjnym trzynastozgłoskowcem ze średniówką po siódmej sylabie. Występują rymy parzyste, dokładne, żeńskie. Zgodnie z formą tytułu mamy tu do czynienia z liryką zwrotu do adresata. Zawiera różne środki stylistyczne w tym apostrofy, ironię oraz co najważniejsze persyflaż.