28 marca 2006r.na naszą lekcje wychowawczą przyszła pani wicedyrektor i oznajmiła, że jest możliwość pójścia do kina na film Romana Polańskiego pt. "OLIVER TWIST" już następnego dnia do Domu Kultury w Ozimku o godz. 11:40. Wszyscy się ucieszyliśmy, ponieważ rzadko chodzimy do kina i ominą nas dwa języki polskiego i fizyka.

W środę trzy pierwsze lekcje odbyły się normalnie natomiast na czwartej -jaką była religia - wszyscy siedzieli jak na szpilkach, wyczekując z niecierpliwością końca lekcji. Gdy się skończyła (11:30) udaliśmy się całą klasą z polonistką do D. Kultury. Kiedy przyszliśmy to sala była jeszcze pusta, jednak po upływie 3 minut pojawiło się 5 innych klas. W pewnym momencie światła zgasły na Sali zrobiła się cisza, a na ekranie pojawił się film niskiej jakości. Przez pierwsze pół godziny było słychać szelest papierków po słodyczach i chipsach. Akcja filmu rozgrywała się w Londynie 1873r. Głównego bohatera grał Barney Clark. "Oliver Twist" opowiadał o chłopcu, który został ciężko doświadczony przez los, wpadł w złe towarzystwo, został niewinnie oskarżony. Mimo tego jego historia zakończyła się dobrze. Film ukazał to, co w życiu jest bardzo, bardzo ważne, a mianowicie wybór drogi życiowej i skutki obrania tej niewłaściwej. W połowie repertuaru duża część osób przestała się interesować tym, co się dzieje na ekranie i zaczęła prowadzić między sobą rozmowy i grac na telefonach. Po zakończeniu filmu wszyscy odetchnęli z ulgą, gdyż mogli pójść do domu. Jednak nasza klasa musiała posprzątać salę kinową, po niekulturalnym zachowaniu się uczniów innej szkoły.

Trudno mi określić czy ten film spodobał się, ponieważ już go kiedyś widziałem. Może nie był interesujący, lecz miał bardzo pouczające przesłanie i ominęły nas trzy godziny lekcyjne.