Podczas wesela Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny doszło do spotkania reprezentantów dwóch warstw społecznych: inteligencji i chłopów. Dla miastowych impreza weselna w bronowickiej chacie jest jedynie modną w ówczesnym czasie rozrywką (ściśle związaną z popularną ludomanią). Panowie nie czują potrzeby nawiązania bliższego kontaktu z mieszkańcami podkrakowskiej wioski. Nawet nie próbują zrozumieć ich problemów, mentalności.

W trakcie wesela pary (na przykład: Młode Państwo, Haneczka z Jaśkiem, Zosia i Kasper) porywane są rytmem granej przez kapelę muzyki. Tańce te nie stanowią tylko przykładu podtrzymywania wiekowej tradycji, nie są też wyłącznie przejawem zabawy. Są również obrazem, przedstawiającym pewną grę pozorów. Bo oto widzimy wirujące w tańcu pary, które wydawać by się mogło, iż stanowią jedność. Tymczasem w rzeczywistości owi tancerze pochodzą z innych światów i między nimi nie istnieje żadna nić porozumienia i zrozumienia.

Najważniejszym jednak tańcem okazał się być magiczny, somnambuliczny taniec bohaterów w rytm muzyki chochoła. Jest on zarazem ostatnim, symbolicznym gestem ,,Wesela", wskazującym na marazm, bierność, apatię i ogólną niemoc polskiego narodu, który pogrążył się w letargu, tańcząc niewoli taniec. Widzimy więc polskie społeczeństwo jeszcze śpiące, nieprzygotowane do podjęcia walki o wolność ojczyzny. Tańczą mechanicznie w zamkniętym kręgu, wciąż drepcząc w miejscu (,,raz do koła, raz dokoła"). Reżyserem owej sceny jest tajemnicza postać - krzak róży zawinięty w słomę - chochoł. Jego konstrukcja daje jednak promyk nadziei, kiedyś bowiem nadejdzie wiosna, a wówczas słoma zostanie zdjęta i róża obudzi się ze snu. Zatem, według Stanisława Wyspiańskiego Polska musi czekać na swoją wiosnę, bo tylko wtedy zakwitnie z wielką siłą idea wyzwolenia.