Próba to słowo, które bardziej kojarzy mi się raczej z teatrem a nie codziennym życiem. Jednakże każdy człowiek kiedyś będzie musiał stanąć w obliczu takiej życiowej próby. Zupełnie inaczej niż w teatrze - nie będzie gotowych ról i scenariusza. Dopiero po podjęciu decyzji przekonamy się, czy była ona słuszna. Z takimi sytuacjami mamy do czynienia stosunkowo często. Każda decyzja wydaje się nieskomplikowana. Ale gdy dochodzimy do wniosku, że jeden wybór może wpływać na nasze całe życie, zaczynamy się nad nim zastanawiać. Czasami możliwości są niezwykle różnorodne i trudne, na dodatek bywa, że trzeba działać pod presją czasu. Już po podjęciu decyzji może się okazać, że nie wybraliśmy dobrze, że zachowaliśmy się inaczej niż planowaliśmy. Analizy zachowania też nie przynoszą wtedy poprawy samopoczucia. Mogą pojawić się wyrzuty sumienia, choć przecież wiadomo, że nauczka na przyszłość pozostanie - w końcu ludzie uczą się na swoich błędach. Warto się przyjrzeć, jak w takich skrajnych sytuacjach radzili sobie ludzie przełomu stuleci, aby uniknąć powtórek z ich błędów.

Pierwszym bohaterem, który kojarzy mi się z sytuacja wielkiej próby, jest główny bohater "Lorda Jima" Josepha Conrada. Jim pochodził z dobrej rodziny, był uczciwy i prostolinijny. Zawsze marzył o tym, żeby zostać marynarzem i to marzenie się ziściło. Pierwszy raz został poddany próbie, gdy statek, którego był oficerem, uległ katastrofie. Pod wpływem impulsu Jim ucieka ze statku, pozostawiając na pastwę żywiołu resztę załogi i pasażerów. Po ochłonięciu Jim rozumie swoje tchórzostwo, ale uważa, że najlepszym lekarstwem na wyrzuty sumienia będzie zapomnienie o zdarzeniu. Aby mieć pewność, że nic mu nie przypomni o katastrofie, bohater przenosi się na malajską wyspę Patusan. Powoli uzyskuje aprobatę i przychylność Malajów. I kiedy jego życie wydaje się ustabilizowane, Jim musi znowu podejmować poważne decyzje, bowiem na wyspę przypływają jego rodacy, a Malajowie uznają ich za bandytów i chcą ich zabić. Jim chce odkupić zbrodnię zaniedbania i dlatego wstawia się za rozbitkami, którym tak naprawdę ratuje życia. Niestety, ci ludzie okazali się prawdziwymi zbrodniarzami - po oswobodzeniu zabili syna wodza. Jim zostaje obwiniony o całą sytuację, wyrzuty sumienia nie pozwalają mu dłużej milczeć. Dlatego podczas trzeciej życiowej próby może wybierać między śmiercią i ucieczką. Po raz pierwszy podejmuje odpowiedzialną i dojrzałą decyzję - wybiera śmierć, bo nie chce uciekać do końca życia.

Postacią tragiczna okazał się bohater opowiadania Stefana Żeromskiego "Rozdziobią nas kruki, wrony…" - Szymon Winnych. Choć osobiście nie walczył w powstaniu styczniowym, pomagał innym dowożąc im broń. Mimo upadku zrywu ciągle działa, ponieważ ciągle walczy jeden z oddziałów. Podczas przewożenia broni zostaje zatrzymany przez Moskali, którzy zabijają konia i śmiertelnie ranią Winrycha pozostawiając go na niechybną śmierć. Rosjanie nie rabują partyzanta - robi to przechodzący chłop, który uważał, że to, co jest na jego ziemi, jest jego własnością. Dlatego ograbia ciało umierającego Winrycha i dziękuje Bogu za zdobyte ubranie i końską skórę. Winnych jest postacią, która mimo grożącego niebezpieczeństwa i niesprzyjających warunków zdecydowała się na pomoc walczącym o słuszna sprawę - wolną ojczyznę.

Również Stefan Żeromski stworzył kolejną postać zasługującą na uwagę - jest nią Tomasz Judym, bohater powieści "Ludzie bezdomni". Mimo że wywodził się z biedoty miejskiej, udało mu się zdobyć wymarzony zawód lekarza. Spełnieniem jego pragnień była możliwość niesienia pomocy innym ludziom. Miał świadomość, że jemu się udało wyrwać z nizin społecznych, dlatego chciał pomagać podobnym do siebie. Pomoc niesiona najbardziej potrzebującym była dla niego sprawą priorytetową. Dlatego twierdzi, że musi zrezygnować z osobistego szczęścia, aby cały swój czas poświęcić innym. Nic nie wskazuje na to, że jego decyzja jest słuszna, ale Judym odrzuca ofiarowaną przez Joasię pomoc i jej uczucie, ponieważ uważa, że rodzina byłaby przeszkodą w pełnieniu życiowej misji. Wybór podjęty przez Judyma dość pochopnie okazał się niesłuszny. Okazało się, że sam nie może sprostać ciężkiej pracy, szukał wsparcia u lekarzy, ale nikt nie chciał go wesprzeć. Mimo rozpoczęcia prywatnej praktyki nie czuł się szczęśliwy - pacjentów ciągle brakowało…

W sytuacjach, kiedy trzeba podejmować decyzje, widać prawdziwe wnętrze człowieka. Nawet próba cofnięcia raz zdecydowanego wyboru nie jest w stanie niczego zmienić. Należy też pamiętać o tym, że zbyt długie rozmyślanie nad słusznością działań może prowadzić do załamania. Jedynie wytrwałe dążenie do celu może pozwolić go osiągnąć.