W swoim poszukiwaniu sposobu na życie twórcy młodopolscy prezentowali różne postawy. Tworzący w tej epoce Jan Kasprowicz wybrał franciszkanizm, szukając ukojenia w Bogu i stworzonym przez Niego świecie. Wybór ten znalazł odbicie w "Modlitwie wędrownego grajka".

Pierwsze strofy wiersza ukazują nam obrazek niemalże sielski. Przy małej przydrożnej kapliczce klęka "wędrowny grajek ubogi" i modli się tak, jak potrafi, grając na skrzypcach. Z opisu możemy wywnioskować, że jest osobą starszą. Mimo to, a może właśnie dlatego, jego modlitwa nie jest wyuczonym pacierzem, a prawdziwą rozmową z Bogiem. Podmiot liryczny, czyli grajek nie wątpi w istnienie żywego Boga, więc bez problemu tworzy się między nimi relacja pozwalająca na szczerość.

Początek modlitwy to wyraz buntu. Grajek ma Bogu za złe, że dał mu "taką skrzypkę, co jeno tumani i mami". Wędrowny artysta czuje się bezsilny. Pragnąłby opowiedzieć innym o swoich pragnieniach, ideach, prawdopodobnie również o Bogu; chciałby coś ludziom ofiarować. Tymczasem jego słowa, muzyka są puste i nie mają żadnej wartości. Szumią tylko jak liście w głębi lasu. Rozczarowany tym faktem grajek oskarża Boga o brak miłosierdzia, jest bliski zwątpienia w Jego miłość.

Żal jest jednak krótki. Już po chwili grajek woła o litość i pomoc w chwili zwątpienia. Prosi Boga, by Ten zachował go od rozpaczy i zawiści. Po prośbach następuje dziękczynienie. Pomimo wcześniejszych skarg podmiot liryczny jest wdzięczny za to, że może "sobie rzępolić" i dzielić się z ludźmi swoją muzyką. Grajkowi nie brak szczerości w przyznaniu się do winy i skrusze. Pełen pokory uniża się przed Bogiem i wyznaje, że jest "niczym więcej, jak człekiem".

Ostatnia strofa pokazuje, że pomimo wszelkich trudności podmiot liryczny jest zadowolony ze swojego życia, życia wędrownego grajka. Jest to również prośba o łaskę wierności Bogu, ale i o nie ustawanie w doskonaleniu się, aby już nie "rzępolić na skrzypkach", ale "grywać na skrzypcach".

Wiersz jest bogaty pod względem środków artystycznych. Liczne epitety uplastyczniają obraz tak, że możemy bez trudu wyobrazić sobie przydrożną kapliczkę i modlącego się grajka. Wyraźne są również emocje i stany towarzyszące modlitwie: bunt, skarga, rozczarowanie, a później również wielka ufność. Ważnym elementem są również apostrofy, urealniające modlitwę i czyniące z niej niemalże rozmowę. Dialektyzacja słów grajka umiejscowienie go w konkretnych realiach (gwara tatrzańska, np. "gazda"), co jeszcze bardziej czyni go postacią "z krwi i kości", daje wrażenie, że ów grajek mógł istnieć naprawdę.

"Modlitwa wędrownego grajka" wydaje się być odbiciem rozmyślań samego autora. Poeta staje się tu ubogim grajkiem, wątpiącym w sens swojego zajęcia. Wie jednak, że obrana przez niego droga afirmacji życia i wiary w Boga wymaga często zaparcia się samego siebie. Przyznaje się więc do winy i na nowo budzi w sobie ufność w Bożą moc. To zawierzenie pomaga mu odkryć, że posiada bardzo wiele, że może czerpać radość z tego, co robi, a przede wszystkim, że wszystko może rozdać potrzebującym.

Modlitewne rozważania prowadzą również do odkrycia roli artysty. Twórca ma nie przejmować się tym, że nikt nie dostrzeże go w "mnogich drzew rozhoworze". Powinien "robić swoje" ("rzępolić na skrzypkach") i przez to stać się wzorem prawego człowieka. Pierwszy w skrusze i dziękczynieniu ma być przykładem dla "ludzkiej rodziny", a zwłaszcza dla tych, którzy zechcą go dostrzec.

"Modlitwa wędrownego grajka" to utwór poety nawracającego się, pragnącego odkryć pełnię Bożego miłosierdzia, a jednocześnie pełnego ufności wobec Stwórcy. Wybrana przez Kasprowicza franciszkańska afirmacja dzieła stworzenia okazała się dla artysty wyborem słusznym, pozwalającym na spokój nawet w obliczu trudności.