Stefan Żeromski należał do najwybitniejszych pisarzy końca XIX i początku XX wieku. W utworach poruszał problemy społeczne, szczególnie sprawę chłopów oraz rolę inteligencji w społeczeństwie. Inteligenci - bohaterowie jego dzieł - byli przedstawiani jako idealiści szczególnie wyczuleni na sprawy ojczyzny. Częstokroć rezygnowali z osobistego szczęścia a nawet życia dla ważniejszych celów - ratowania ojczyzny i narodu.

Przykładem takiej postawy jest główna bohaterka noweli "Siłaczka", Stanisława Bozowska. Dziewczyna nie zrezygnowała z młodzieńczych ideałów i całe życie poświęciła na wcielanie w życie pozytywistycznych haseł "pracy organicznej" i "pracy u podstaw". Bohaterka poświęciła własne szczęście i zdrowie, w końcu straciła życie, żeby tylko móc nauczać biedne, wiejskie dzieci. Bozowska była samotną działaczką społeczną, gdyż nikt nie zechciał jej służyć pomocą. Dlatego jej wzniosłe cele tak naprawdę nie spełniły się, a Stasia zmarła nie odniósłszy poważniejszego sukcesu.

Podobną kwestię podejmuje Żeromski w powieści "Ludzie bezdomni". Tam akcja dotyczy środowiska lekarzy. Młody, niezwykle ambitny i przepełniony ideałami lekarz Tomasz Judym nie był jednym z tych, którzy opiekowali się jedynie bogatymi, ponieważ mieli oni pieniądze na opłacenie lekarzy. Inni lekarze nie sprzeciwiali się istniejącym podziałom społecznym i nie zwracali uwagi na tragiczne warunki życia najbiedniejszych. Według nich wszystkiemu winni byli kapitaliści, natomiast oni nie czuli się odpowiedzialni za wszystkie zaniechania i błędy. Ich pomoc filantropijna często oznaczała jedynie słowa lub jednorazowe działanie, które tak naprawdę nie przynosiło efektów. W ten sposób mieli wrażenie, że nie są obojętni na los najuboższych. Według nich zawód lekarza był pracą a nie posługą.

Tomasz Judym był zupełnie inny. Ten młody idealista wierzył, że można zmienić rzeczywistość postępując zgodnie z pozytywistycznym hasłem "pracy u podstaw". Był szczególnie wyczulony na ludzką krzywdę i chciał coś robić, aby ją naprawić. Awans społeczny nie zmienił jego zainteresowania najuboższymi. Czuł się odpowiedzialny za ludzi potrzebujących pomocy, miał wrażenie długu do spłacenia wobec warstwy społecznej, z której się wywodził. Ten bohater zrezygnował z osobistych marzeń, odrzucił miłość, aby w pełni poświęcić się pomocy ubogim.

Wpływ tego typu lektur na światopogląd młodych inteligentów musiał być istotny. Wierzyli oni, że poświęcenie własnego dobra dla całego społeczeństwa jest najważniejsze. A czy sto lat później coś się zmieniło? Czy współcześnie młodzi ludzie nadal wierzą w idee poświęcenia się? Wiele się zmieniło, również głoszone hasła i ideały są inne. Polska jest niepodległa, więc nie trzeba walczyć z zaborcą. Różnica między warstwami społecznymi zatarła się. Najubożsi stale potrzebują pomocy, ale istnieje wiele organizacji zakładanych często przez bogatszych, które wspierają potrzebujących. Czy zatem w czasach, gdy nie musimy poświęcać własnego dobra dla całego społeczeństwa, nie rezygnujemy z czegoś, co bywa dla nas ważne, aby osiągnąć jakiś cel? Sądzę, że nadal tak jest. Ludzie mają różne cele i ideały, w różny sposób dążą do ich osiągnięcia i spełnienia, ale gdy stają się one czymś naprawdę ważnym, za wszelką cenę, nawet cenę poświęcenia czegoś, dążą do jego uzyskania.

Jak już pisałam, wartości jest tyle, ilu jest ludzi, różne też są stopnie zaangażowania w problemy i kwestie. Chciałabym przedstawić sylwetkę człowieka, który w myśl ratowania zwierząt poświęcił zdrowie i wolność. Barry Horne w nocy 6 października 1998 roku jako więzień Full Sutton rozpoczął trzecią akcję głodową. Żądał, aby rząd zaprzestał wydawania licencji nowym wiwisekcjom, nie przedłużał aktualnych licencji, całkowicie zakazał przeprowadzania doświadczeń na zwierzętach poza celami medycznymi, rozpoczął starania o całkowite zakończenie wiwisekcji najpóźniej w lutym 2002 roku. A przede wszystkim domagał się powołania przez rząd Komisji Królewskiej do spraw doświadczeń na zwierzętach. Te postulaty miały być w istocie spełnieniem przedwyborczych obietnic laburzystów (członków Partii Pracy), ale po zwycięstwie w wyborach zapomniano o nich.

Spotkania Barry'ego z przedstawicielami rządu nie dały pozytywnych rezultatów. Rządzący politycy traktowali sprawę niepoważnie i odkładali w nieskończoność podjęcie decyzji. Jednakże po kilkudziesięciu dniach od rozpoczęcia strajku stan zdrowia Barry'ego znacznie się pogorszył. W pięćdziesiątym dniu głodówki trafił do szpitala w Yorku, gdzie stan jego zdrowia zdiagnozowano jako ciężki.

Ludzie z całego świata zaangażowali się w akcje popierające działania Barry'ego, niektórzy posunęli się nawet do uwalniania zwierząt i demonstracji. Wpływały liczne pisma do ambasad i rządu Wielkiej Brytanii.

10 grudnia 1998 roku Barry powrócił do więzienia mimo ciężkiego stanu zdrowia. Po 68 dniach głodówki - 12 grudnia - zakończył strajk. Ale jego wysiłki nie poszły na marne. Rząd zadecydował o powołaniu niezależnej komórki odpowiedzialnej za sprawę wiwisekcji w Wielkiej Brytanii.

Protest Barry'ego Horne'a udowodnił, że walka o prawa zwierząt ma wielu zwolenników, czasem nawet skrajnie radykalnych w swych działaniach. Nie jest istotne, w jakim kraju podnoszą się głosy krytyki i sprzeciwu, najważniejsze, że wszyscy domagają się tego samego.

Po strajku Barry długo wracał do zdrowia, gdyż głodówka spowodowała uszkodzenia oka, zaniki pamięci, występowanie halucynacji. Mimo wszystko stwierdził, że nie żałuje swojego działania.

Przykład Barry'ego Horne'a nie jest jedyny. Młodzi ludzie całego świata walczą o przestrzeganie praw zwierząt i poprawę warunków ich życia. Często muszą buntować się przeciw dorosłym albo poprawiać popełnione przez nich błędy. Ideały Barry'ego oraz członków grupy Alfa są bardzo radykalne, ale uważam, że ich przykład doskonale obrazuje, że młodzież ciągle wierzy w wartości, których jest gotowa bronić nawet za cenę kariery, zdrowia czy życia.