Wiersz Leopolda Staffa „Ars Poetica” jest przykładem poetyki bezpośredniej. Pisany jest w pierwszej osobie, można zatem przypuszczać, że podmiotem lirycznym jest sam autor.

Całość utworu składa się z trzech zwrotek, w których autor zawiera swoje przemyślenia i rozważania na temat pisania poezji. Każda porusza inne problemy tworzenia.

Pierwsza mówi o natchnieniu, nazwanym przez podmiot liryczny echem, ponieważ tak samo jak echo, czyli dźwięk powtarzany kilkakrotnie, lecz za każdym razem coraz ciszej, tak i wena jest znakiem chwilowych, ulotnych emocji i niewytłumaczalnych uczuć, płynących prosto z wnętrza ludzkiego serca i umysłu, które trzeba zatrzymać, kiedy się pojawia:

„Woła mi: „Schwyć mnie, nim przepadnę,/ Nim zblednę, stanę się błękitne,/ Srebrzyste, przezroczyste, żadne!”

W kolejnej zwrotce autor rozważa, jaki powinien być charakter i przeznaczenie poezji. „Nie, abym świat dziwnością zdumiał,/ Lecz by się kształtem stała chwila/ I abyś, bracie, mnie zrozumiał”. Według podmiotu lirycznego najważniejszym walorem tekstu jest jego zrozumiałość. Poezję w pierwszej linijce utożsamia z motylem – stworzeniem niezwykle pięknym, delikatnym i wyjątkowym.

W ostatniej strofie twórca nazywa poezję sztuką rytmu i dźwięku. Wskazuje na genezę liryki, która wywodzi się z form muzycznych. Uważa, że wiersz powinien przypominać muzykę. Ma być bowiem: „Tak jasny jak spojrzenie w oczy,/ I tak prosty jak podanie ręki”. Tym twierdzeniem nie wiąże poezji z kamiennym monumentem, lecz kojarzy ją z ludzkimi zachowaniami, bo tylko wiersz skierowany do człowieka jako brata dotrze do dna jego serca.