Klara jest główną postacią fredrowskiej komedii, a zarazem chyba najbardziej barwną. Ma charakter i to bardzo mi się w niej podoba - wie, czego chce i umie do tego dążyć.

Dziewczyna ta była bardzo błyskotliwa, odznaczała się także inteligencją. Te cechy sprawiały, że nie dawała sobą manipulować. Odznaczała się tak zwanym "trzeźwym myśleniem", dzięki czemu bardzo szybko odkrywała zamiary innych. Często jednak wykorzystywała swoje umiejętności, by postępować wbrew cudzym oczekiwaniom. Tak było wówczas, gdy odkryła rzekome matrymonialne zamiary Radosta w stosunku do niej.

Jej stosunek do wszystkich znanych mężczyzn był ironiczny i złośliwy. Postanowiła namówić Adelę, która była jej kuzynką, by złożyły ślubowanie, iż na zawsze pozostaną pannami, co jednak nie bardzo im się udało. Myśląc, że jej ręki pragnie stary Radost, postanowiła zgodzić się na oświadczyny Albina. I tutaj sama została bardzo szybko i bardzo sprawnie przechytrzona. Cały spisek wymyślił Gustaw, chcąc tym samym udowodnić lekkomyślnej pannie, iż cudze odczucia nie służą zabawie. Chociaż podstęp się udał, to wcale nie znaczy, że Klara czegoś się nauczyła.

Można się zastanowić, czy kobiety na podobieństwo Klary występują w naszym dzisiejszym świecie. Myślę, że tak, ponieważ od czasów, które pokazane są w tej komedii, dużo się zmieniło. Nikt nie patrzy dziwnie na kobiety będące wysoko postawionymi politykami czy przedsiębiorcami. Praca wykonywana przez kobiety jest doceniana i każdy liczy się z ich zdaniem. Dlatego Klara dziś to niezależna, sama kierująca swym życiem kobieta. Ktoś taki z pewnością nie musi składać ślubów, by uniknąć zamążpójścia, a partnerów wybiera sobie sam, bez pośredników. Dlatego uważam, że Gustaw, który nabrał Klarę, byłby dzisiaj bez najmniejszych szans.

Gdyby Klara istniała obecnie, na pewno mogłaby zrealizować wiele swoich pomysłów i nikogo nie musiałaby ani prosić o pomoc, ani się bać. Sprawdzała by się na stanowiskach, na których ceni się oryginalność myślenia i upór w zdobywaniu postawionych sobie celów. Jednak zabawa ludźmi, jaką preferowała ta dziewczyna również w dzisiejszych czasach nie jest mile widziana. Ponieważ, mimo że nasze czasy nie należą do najweselszych i najszczęśliwszych, zakochani tak samo przeżywają swoje uczucia i nie mogą znieść, kiedy ktoś pozwoli sobie z nich zadrwić. Czasy są inne, ale ból pozostaje ten sam - ciężko z nim walczyć i może doprowadzić nawet do nieszczęścia. Zresztą dla mnie podchody, jakie stosowali bohaterowie "Ślubów", także są nie do przyjęcia. Nikogo nie można bowiem zmusić do kochania, a jeśli istnieje pomiędzy dwiema osobami uczucie, to i tak zwycięży, bez względu na działania postronnych osób.

Moim zdaniem, mimo wszystko, nasza bohaterka pasowałaby do naszego świata. Pewnie należałaby do tych wiecznie zabieganych, znerwicowanych i robiących karierę za wszelką cenę, którzy jednak nagle zaczynają rozumieć swe błędy i szukają innych, wyższych wartości. Myślę, że tak właśnie działoby się z Klarą, która przejrzałaby na oczy i zrozumiała, że najważniejsze są te rzeczy, które wypływają z wnętrza człowieka i są poświęcone drugiej, naprawdę bliskiej osobie. Była bowiem osoba zbyt mądrą i bystrą, by nie zauważyć, że nie warto, w imię fałszywie pojmowanej kobiecej solidarności, oddalać od siebie najpiękniejsze uczucie, jakim niewątpliwie jest miłość.