Konstruktor Trurl zbudował maszynę do robienia rzeczy na „n”. Zrobiła na jego polecenie nimbynauszniceneutronynurtynosy i nimfy. Nie umiała zrobić natrium - nie znała bowiem łaciny. Zrobiła też niebo. Dumny Trurl zaprosił więc do siebie konstruktora Klapaucjusza. Zawistny naukowiec postanowił sprawdzić maszynę. Na jego polecenie zrobiła ona naukę (są nią naukowcy piszący księgi, drący je i kłócący się), potem nice, a więc drugą stronę wszystkiego (antyprotonyantyelektronyantyneutrony itd.), wreszcie Nic.

Początkowo wydawało się, że maszyna nie zaczęła pracy. Gdy naukowcy kłócili się, maszyna powiedziała im, żeby ostatni raz przyjrzeli się światu. Znikały bowiem kolejne rzeczy: natągwienupajkinurkownicenędziołynałuszkinędasy, potem niesmaknienawiśćniewiaraniedosyt, wreszcie kambuzelewytrzopkigryzmakitrzepcepćmy i inne rzeczy.

Przestraszony Klapaucjusz po ponagleniach maszyny poprosił o zaprzestanie niszczenia świata. Błagał ją o zrobienie murkwi, niestety, maszyna może zrobić tylko rzeczy na literę „n”. Od tej pory świat jest pełen ohydnych czarnych dziur, pełen Nicości, która wypełnia otchłanie między gwiazdami. W ten sposób przez zawiść Klapaucjusza „nie będzie już nigdy takich wspaniałych zjawisk, jak pćmy i murkwie - po wiek wieków”.

Bartłomiej Lewandowski

Adriann Rdzanek