Pewnego dnia Joachim wpadł na pomysł, aby urządzić camping. Z początku chłopcy się zastanawiali, czy rodzice pozwolą jechać im daleko na wieś, ale Joachim szybko im wytłumaczył, że będą tylko udawać. Już na następny dzień spotkali się na placu i zaczęli rozkładać przyniesione rzeczy. Euzebiusz zapytał Joachima, gdzie jest namiot, na co Joachim pokazał mu koc. Euzebiusz był trochę niezadowolony, ale szybko dał temu spokój. Następnie chłopcy wsiedli do samochodu i zaczęli udawać, że jadą na camping. Nie wszystkim się to podobało, i Gotfryd z Joachimem się pokłócili. Następna sprzeczka poszła o prowadzenie samochodu. Wygrał ją Joachim. Gdy znaleźli odpowiednie miejsce rozbili namiot. Gdy już go rozbili, udali, że jedzą obiad na ognisku i kąpią się w rzece. "Wieczorem" wszyscy chłopcy wcisnęli się do namiotu i udali, że śpią. Jednak po chwili im się to znudziło. Euzebiusz zaproponował zabawę w Indian, ale Joachim go wyśmiał. Chwilę później cała gromadka się pobiła. Nagle Alcest powiedział, że jest już późno i trzeba wracać do domu na kolację. Chłopcy przyznali mu rację i wskoczyli do samochodu. Gdy wrócili dostali burę od rodziców, że za późno wrócili do domu. Zgodnie uznali, że to nie była przecież ich wina, że utknęli w niesamowitym korku!