Dwudziestolecie międzywojenne to czas, kiedy kobiety wkraczają do grona pisarzy i to nie byle jakiej klasy. Tematy kobiece i miejsca natchnienia mogą być bezpośrednio wypowiadane i opisywane. Wolność wypowiedzi jest zupełna. Na naszą uwagę zasługuje zwłaszcza jedna literatka tego okresu - Zofia Nałkowska.

Autorka "Granicy" przyszła na świat w 1884 roku. Najpierw uczyła się w prywatnej pensji w Warszawie, potem odbyła studia na tajnym Uniwersytecie Latającym. Razem małżonkiem, pedagogiem i poetą L. Rygierem, miała dom czas jakiś w Kielcach i w Krakowie, w 1922 przeniosła się do Warszawy i domu rodzinnego "Górki" koło Wołomina. W 1922 poślubiła drugiego męża, eks-działacza PPS i dowódcę żandarmerii Legionów J. Jura-Gorzechowskiego, później komendanta Policji Państwowej, z nim rozeszła się w 1929.

Przyczyniła się do powstania Związku Zawodowego Literatów Polskich, pełniła swego czasu również funkcje w Biurze Propagandy Zagranicznej przy Prezydium Rządu i w Towarzystwie Opieki nad Więźniami. Począwszy od 1928 była zastępcą prezesa polskiego PEN-Clubu. Angażowała się w planowanie i przeprowadzanie protestów, mających na celu poprawienie bytu więźniów politycznych.

W 1933 działała w grupie literackiej Przedmieście oraz Polskiej Akademii Literatury. Podczas "niemieckiej nocy" w Polsce lat drugiej wojny światowej tworzyła literacką sferę podziemnego życia państwa. W chwili zakończenia działań wojennych została posłanką do KRN. Brała udział w analizach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Odeszła w 1954 roku, do końca działając w wielu inicjatywach społeczno-państwowych.

Rozpoczęła tworzenie tekstów literackich już jako dziecko, mając rozległą wiedzę wyniesioną z inteligenckiego domu, w tym znajomość języków i znajomości z literatami i ludźmi myślącymi twórczo. Pierwszą książkę wydała pod tytułem "Kobiety". Piętnaście następnych lat Nałkowska zajmowała się sferą kobiecą, relacją kobiet do otaczającego świata, a także sprawami politycznymi. Dwa utwory zasługują na szczególną uwagę: "Narcyza" (1910), o podłożu nietzscheańskim, w której chciała stworzyć nieznany dotychczas portret kobiety, mający swój pierwowzór w sytuacjach z I. wojny światowej.

Lata dwudzieste i trzydzieste przeobrażają zawartość tekstów Nałkowskiej. Nadal zajmuje się ona emocjami i kwestiami własnej płci ("Romans Teresy Hennert" - 1924; "Niedobra miłość" - 1928; "Dom kobiet" - 1930; "Niecierpliwi" - 1933; "Granica" - 1935). Dopełnia wizerunki kobiet osobistymi obserwacjami dotyczącymi strony najbardziej wewnętrznej i wkracza już na teren psychiki ludzkiej, konfrontując prawdę podmiotu ze zdaniem innych. Dochodzi w końcu do wniosku, że racje są podzielone i niejednoznaczne. Nałkowska starała się nie zahaczać o mroczne sfery człowieczej osobowości, nieuświadomionego lub zaplanowanego okrucieństwa, sadyzmu występującego wraz z miłością. Wiedział, że ludzka istota w jednakim stopniu kieruje się ku dobru jak ku złu. Świadomość nieprzyjemnej prawdy pozwoliła powieściopisarce pojąć zasady działania machiny wojennej. Wzbudzała w niej przerażenie brutalna siła agresora, ale nie twierdziła nigdy, że jest to rzecz zaskakująca, czy związana w jakiś sposób z demoniczną stroną świata. Zdawała sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie sprawka człowieka, który po prostu ma w swojej naturze wpisane między innymi okrucieństwo.

Wielkim dokonaniem Nałkowskiej był spisywany od 1899 roku dziennik, a zwłaszcza tomy dotyczące czasu okupacji (1939-1945). Możemy dzisiaj zachwycać się jej kunsztem artystycznym, jak również niezwykłą odwagą w nazywaniu rzeczy trudnych i kłopotliwych. Problemy, które rozważa są nadal aktualne, ponieważ ciągle przecież odczuwamy czasowość naszej ziemskiej wędrówki oraz błąkanie się w otaczającym nas świecie.

Zofia Nałkowska była daleka od sposobu postrzegania świata tylko oczami kobiecymi - feministycznymi, wręcz przeciwnie. Mimo wszystko dostrzega jednak obciążenie sprawami ciała, które przemija i przypomina, że biologiczne zmiany są nieodwracalne. Nie bawi się w czysto teoretyczne dywagacje, najlepiej się czuje, pisząc o konkretach. Najważniejszą rzeczą, o której nieustannie pisze jest egzystencja, przeżywana wiele razy w czasie codziennego odbierania trwania, przeżywania miłości, doznania straty i odseparowania, zachwytu pięknem otaczającej rzeczywistości, odwagi w zderzeniu z historią. Nałkowska bazuje na poczuciu więzi i solidarności grupowej w imię wolności, wyrzeczenia, wyżej ceniąc dobro ogólne niż swoje własne, osobiste.