2443 lata temu AntygonaIsmena po raz pierwszy weszły na scenę. Można by stwierdzić, że było to całą wieczność temu. Wszystko się od tamtych czasów zmieniło, świat, ludzie, poglądy. Rozwój techniki pozwolił na wielkie zmiany. Żyjemy szybciej, wygodniej, korzystamy z dobrodziejstw rozwoju cywilizacji z jednej strony, z drugiej ponosimy konsekwencje tego rozwoju. Jednocześnie zmieniliśmy się i my. Czy jednak rzeczywiście nie mamy w sobie nic z Antygony i Ismeny, czy ich uczucia naprawdę stały się zupełnie obce współczesnemu człowiekowi?

Antygona to córka Edypa i Jokasty. Związek jej rodziców był kazirodczy - Edyp, zgodnie z tragiczną przepowiednią, ożenił z własną matką, nie wiedząc o tym. Miał z nią oprócz Antygony jeszcze troje dzieci: córkę Ismenę i synów: Eteoklesa i Polinejkesa. Ci ostatni przez swoją chęć niepodzielnej władzy nad Tebami stali się przyczyną śmierci swej siostry, Antygony.

Było to tak: po śmierci Edypa uzgodniono, że bracia będą na zmianę trzymać ster rządów w Tebach. Niestety, Eteokles wypędził swego brata, Polinejkesa, i objął tron. Rozgniewany Polinik, zaślepiony gniewem udał się do Argos i namówił tamtejszego władcę, by ruszył na Teby. Zorganizowano wielką wyprawę, siedmiu wodzów szturmowało do siedmiu bram tebańskich. Mieszkańcy odważnie bronili swego miasta i w końcu szturm został odparty. W bratobójczej walce polegli Eteokles i Polinejkes. Na tronie zasiadł Kreon. Jednym z jego pierwszych rozkazów było urządzić uroczysty pogrzeb bohaterskiemu obrońcy Teb i pozbawić pochówku zdrajcę.

Antygona zareagowała na ten rozkaz jak przystało na królewską córę, wierną prawu bogów. Odważnie przeciwstawiła się tyranowi, twierdząc, że jego zakaz pochówku jest bezprawny i bardzo rozgniewa bogów, którym ona nie ma odwagi się przeciwstawiać. Pochowała Polinejkesa, wiedząc, że grozi za to kara śmierci. Antygona to osoba, która jest gotowa łamać niesprawiedliwe zakazy. Buntowniczka, niezależna i mężna, która nigdy nie pozwoli by bezprawie zastąpiło ład i porządek, a ludziom wokół niej działa się krzywda. Broniła prawa nieżywego już brata do ostatniej posługi, bo wierzyła, że to dla niego bardzo ważne, przeciwstawiła się silniejszemu od niej mężczyźnie, władcy państwa, byle być w zgodzie z własnym sumieniem i wyznawanymi zasadami. Czy dzisiejsi ludzie potrafią to docenić, czy potrafiliby postąpić podobnie? Myślę, że i dziś są na świecie bohaterowie, ludzie gotowi poświęcać swoje życie dla spraw ważnych. Do takich należał np. Marek Kotański - człowiek, który poświęcił swoje życie w walce z narkomanią. Można też podać przykład Maksymiliana Kolbego, który jako więzień obozu oddał swoje życie za życie współwięźnia, powtarzając tym samym mityczny gest Antygony, odwieczny gest człowieka, który kocha innych ludzi i umie się dla nich poświęcić. To dla nas, współczesnych, bohaterowie, ludzie wyjątkowi, niezwykli.

Mimo, że tak bardzo ich podziwiamy, nie możemy zaprzeczyć, że być może w trudnej sytuacji zachowalibyśmy się raczej tak, jak Ismena, siostra Antygony. Okazała się ona zbyt przywiązana do życia, by nim ryzykować. Ugięła się przed wolą władcy i zajęła postawę pełną kompromisów. Niestety i dziś większość ludzi tak postępuje. Wolą nie widzieć i nie słyszeć o problemach, które pojawiają się wokół nich. Nie lubimy ryzyka, ale nie zawsze dobrze na tym wychodzimy. Ismena także w końcu zrozumiała, że jej miejsce jest przy Antygonie i że powinna wesprzeć siostrę w jej szlachetnym buncie. Niestety, było już na to za późno.

Na koniec chcę stwierdzić, że ludzi można by podzielić na trzy grupy: podobnych do Antygony - otwarcie wyrażających własne zdanie i postępujących zgodnie z własnymi zasadami; podobnych do Ismeny - idących na kompromis, nie chcących "się wychylać", wreszcie tych podobnych do Kreona - bezwzględnych, okrutnych, surowych. Wynika stąd jasno - postacie z tragedii Sofoklesa ani trochę się nie zestarzały, ich postawy, uczucia i poglądy są nam bardzo bliskie.