Gabriela Zapolska w "Moralności Pani Dulskiej" wydobyła wszystkie ludzkie wady i przywary, ukazała je w tak doskonały sposób ponieważ ujęła je w ramy komedii. Głównym jej celem było wyszydzenie obłudy i zakłamania mieszczaństwa. Tytuł może zmylić mimo, że główną bohaterką jest kobieta utwór traktuje o dwulicowości obu płci. Dulska jest kłótliwa, skąpa i skłonna do szydzenia z innych, jednak za wszelką cenę stara się to ukryć. Oczywiście przed obcymi bo ona "brudy pierze we własnym domu". Wydawałoby się, że jest dobrą matką bo do obcych nie powie o swych dzieciach nic złego, ale daje ciche przyzwolenie na szaleństwa syna. Pan Dulski jest cichym obserwatorem życia rodzinnego, robi dokładnie to co każe małżonka. Z pozoru ta postawa wydaje się słuszna - zapracowany żywiciel rodziny chce mieć tylko święty spokój. Jednak z drugiej strony jeśli nie neguje takiego stanu rzeczy to znaczy, że kieruje się takimi samymi zasadami jak jego żona. Na podstawie dramatu Zapolskiej powstał termin dulszczyzna - określa on postawę reprezentowaną przez osoby podobne charakterologicznie do Dulskiej. Czytając bądź oglądając dramat niejednokrotnie doznać można uczucia obrzydzenia i zdegustowania. Niestety na przykłady Dulszczyzny można natknąć się tak w codziennym życiu jak i w świecie wielkiej polityki. Zacznijmy może od własnego podwórka. Każdy z nas zna jakąś Dulską, wystarczy przyjrzeć się zachowaniu choćby naszych sąsiadek. Tradycja dulszczyzny nie jest już zamknięta w czterech ścianach. Obecnie wyległa na osiedlowe ławki. Czyż nie jest obłudą stanie w niedzielę pod ołtarzem w Kościele, gdy przez cały tydzień razem z koleżankami dyskutuje się o sąsiadach, najczęściej złośliwie i oczywiście o nieobecnych. Nie można też nie zauważyć, że te kobiety się nie lubią, są zawistne i zazdrosne. Żadna Dulska nie przyzna się do błędu wychowawczego, nawet jeśli wychwalana przed kumoszkami latorośl to zwykły osiedlowy bandzior! Za progiem mieszkania może dziać się różnie, byle tylko sąsiedzi nie słyszeli. Z nieukrywaną satysfakcją rozprawiają między sobą o ludzkim nieszczęściu, a żadna młoda niezależna kobieta nie umknie ich uwadze. To właśnie plotki powtarzane przez dostojne matrony nie raz wyrządziły komuś wielką krzywdę. Dulskie wylewają jad z każdym słowem.

Ze smutkiem muszę stwierdzić, że zauważyłam takie dwulicowe postawy u niektórych gorliwych praktykujących katolików. Z jednej strony wiodą swoje życie w otoczeniu osób duchownych, spędzają wiele czasu na rekolekcjach, mszach i uroczystościach religijnych. Niestety z drugiej są złośliwi i kłótliwi, nie mają w sobie nic z chrześcijańskiej dobroci i łagodności, a niejednokrotnie są zagorzałymi antysemitami i wręcz nienawidzą Żydów chociaż nigdy ich nie spotkali. Czasem zadaję sobie pytanie jak można żyć mając dwie moralności? Głosić umoralniające kazania innym kiedy postępuje się zupełnie odwrotnie?

W porównaniu z opisywanymi jednostkami świat polityki jest istną puszką Pandory. Afera goni aferę, wciąż słyszymy o byłych agentach SB, którzy często inwigilowali swoich przyjaciół lub nawet członków rodziny. W polskiej polityce raczej ciężko o urzędników o silnym charakterze, którzy spełnialiby swoje obietnice i byliby szczerzy wobec narodu. Każda kampania wyborcza to targowisko obietnic, z których nikły odsetek to obietnice spełnione. Politycy dochodząc do władzy dzięki swojemu elektoratowi jakby doznają amnezji i liczą tylko na szybki zysk. Czy to przypadkiem nie jest objaw dwulicowości i hipokryzji? Jak widać dulszczyzna nie dotyka jedynie średnich warstw społecznych, może dotknąć każdego i uwaga - jest zaraźliwa.

W podsumowaniu pragnę zaznaczyć, że obok Dulskich żyją ludzie silni i stanowczy, którzy kierują się prawdziwymi zasadami moralności. Tak właśnie należy żyć, aby nigdy nikogo nie skrzywdzić i zawsze być uczciwym przede wszystkim wobec siebie.