Achilles był tym bohaterem, od którego zależało powodzenie greckiego najazdu na Troję. Trudno powiedzieć, czy był to szlachetny wojownik, czy bezwzględny morderca, ponieważ ludzie a epoki antyku patrzyli na sprawy wojny nieco inaczej niż ludzie współcześni. Dla nas, ludzi XXI wieku jest jasne, że każda wojna to zło, porażka ludzkości, skoro nie udało się znaleźć pokojowego wyjścia z sytuacji. Dla ludzi czasów mitycznych było oczywiste, że ktoś, kto pogwałcił prawa gościnności i upokorzył gospodarza, jak królewicz Parys, który porwał Menelaosowi żonę, piękną Helenę, musi zostać ukarany. Grecy nie mieli wątpliwości co do tego, że należy najechać na Troję. Próbowali rozmów pokojowych - wysłali poselstwo, w którym brał udział przebiegły Odyseusz. Nic to jednak nie dało, bo Parys był uparty, a pozostali Trojanie nie potrafili się mu przeciwstawić.

Achilles nie zamierzał brać udziału w walkach. Jego matka, boginka Tetyda, znała przepowiednię, w myśl której jej syn miał zginąć pod Troją. Zrobiła wszystko, by się tam nie znalazł. Ukryła go w kobiecym przebraniu na dworze króla Likomedesa. Udało się go tam odnaleźć i sprowadzić pod Troję dzięki sprytowi Odyseusza. Czy Achilles wiedział, że idzie na wojnę, na której zginie? Tego nie wiemy, bo heros nie daje po sobie poznać, że się czegoś obawia, boi. Dlaczego Grekom tak bardzo zależało na tym, by Achilles walczył w ich szeregach? To bardzo proste - Achilles był prawdziwą maszyną do zabijania, tak jak współcześni bohaterowie filmów science fiction. Nie można go było zabić, bo jego jedynym słabym punktem była pięta, za którą matka trzymała go, zanurzając w Styksie. Achilles budził więc w szeregach wrogów panikę i siał spustoszenie. Ale czy był mordercą? Chyba nie - w końcu walczył w uczciwej, honorowej walce z uzbrojonymi wojownikami, ryzykował życiem, najprawdopodobniej miał też świadomość, że w końcu zginie w tej walce. A przecież morderca to ktoś, kto działa podstępnie, napada na człowieka nieuzbrojonego.

Achilles był człowiekiem, który przeżywa silne emocje - kiedy dowiedział się o śmierci swojego przyjaciela, Patroklosa, rzucił się na ziemię, jęczał, płakał, rwał sobie włosy z głowy. Czy tak postępuje prawdziwy mężczyzna? Z drugiej strony, gdyby Achilles nie czuł rozpaczy, jak zrozumiałby ból króla Priama po stracie syna Hektora, którego zabił właśnie Achilles? W gniewie posunął się nawet do tego, że zbezcześcił zwłoki trojańskiego bohatera. Kiedy jednak zobaczył złamanego rozpaczą ojca, okazał mu współczucie i nie tylko wydał zwłoki, ale postarał się o to, by na czas uroczystości pogrzebowych wstrzymano się od walk.

Można się zastanawiać, na ile Achilles był człowiekiem, a na ile istotą z pogranicza świata ludzi i bogów. Przecież jego matką była boginka morska, Tetyda. W jego żyłach płynęła więc boska krew. Miotały nim jednak typowo ludzkie uczucia: gniew, rozpacz, radość, umiał też kochać, skoro tak żałował odebrania mu wojennej branki. Wydaje mi się jednak, że postępował zawsze honorowo i szlachetnie, nigdy nie wykroczył przeciwko kodeksowi rycerskiemu.

Według mnie w Achillesie jest więcej szlachetnego wojownika niż bezwzględnego mordercy, choć ja w ogóle nie nazwałbym go mordercą. Zabijał, ale był na wojnie, bronił dobrego imienia swojego wodza i jego honoru. Walczył w słusznej sprawie, wierzył, że tak trzeba. Co prawda nigdzie nie znajdujemy informacji, że heros wiedział o tym, że zginie pod murami Troi. ale jeśli jednak wiedział, należy do jego zalet dodać też odwagę wobec niebezpieczeństwa śmierci i zdolność do poświęceń w słusznej sprawie.