Rzeczpospolita za czasów dynastii Jagiellonów była krajem, w którym był dobrobyt sprzyjający rozwojowi nauki, sztuki i kultury.

Podczas rządów Jagiellonów, Polska była krajem poważanym w Europie. Szczególny rozwój nastąpił w sferze gospodarczej, a przyczyniła się do tego jej folwarczno - pańszczyźniana forma. Polska stanowiła "spichlerz Europy". W 1493 roku powstał polski parlament. Na sejmach decyzje podejmowano większością głosów. Wiek XVI był w Polsce określany mianem "złotego wieku".

Nadszedł wiek XVII, który stał się początkiem upadku Rzeczpospolitej. Już koniec XVI wieku przyniósł kryzys gospodarki pańszczyźniano-folwarcznej, którego przyczyną była słaba koniunktura na zboże. Władzę w Polsce zaczęła przejmować magnateria, pod której opiekę oddawała się uboga szlachta, określana mianem "gołoty" - zapoczątkowało to zrywanie sejmów oraz przekupstwo. Nierówność społeczna, a przed wszystkim nierówność mieszczan i chłopów leżała u podstaw narastających konfliktów wewnętrznych. Największa część państwa - chłopi - a nie posiadająca praktycznie żadnych praw, żyjąca w nędzy. To właśnie poddaństwo i niekończące się obowiązki narzucane na chłopów powodowały ich obojętność na sprawy kraju. Mieszczaństwo z kolei nie było zaangażowane w te sprawy, ponieważ nie miało wpływu na politykę gospodarczą państwa.

Przyczyniło się to decentralizacji władzy oraz blokowania wszelkich prób wprowadzania reform poprzez stosowanie zasady liberum veto. Państwowy Skarbiec opustoszał, polskie wojsko słabło.

Nad państwem kłębiły się chmury wieszczące "potop szwedzki". Na początku nic nie wskazywało na tragiczny rozwój wydarzeń. W 1600 roku Zygmunt III Waza (1566 - 1632) dokonał swojego pacta conventa - przyłączył Estonię, jego celem było także objęcie tronu szwedzkiego. Plany te wywołały niezadowolenie w Szwecji, która nie chciała, aby Zygmunt III objął panowanie. Jej zamierzeniem było utworzenie z Bałtyku morza wewnętrznego. Doszło także do konfliktu pomiędzy szlachtą a Zygmuntem III - powodem sporu stała się chęć wprowadzenia przez króla niezbędnych reform (rokosz zebrzydowski 1606 - 1607).

Zygmunt III Waza musiał pogodzić się z porażką, mimo że państwo polskie chyliło się do upadku, nie próbował jednak ratować kraju, ale myślał o Moskwie. Rezultatem tego był wybuch wojen polsko - rosyjskich. Wiek XVII był niezwykle burzliwy dla Polski - to okres wojen z sąsiednimi państwami, między innymi z Rosją, Szwecją i Turcją. Lata 1630 - 1637 to czas, w którym była ona wstrząsana walkami wewnętrznymi, wywołanymi przez bunty kozackie. Ich skutkiem było powstanie Chmielnickiego (1648-1654). Polska nie mogła uporać się z wewnętrznymi problemami, przez co jej wizerunek stał się niekorzystny w Europie. Jej sąsiedzi, TurcjaRosja, skutecznie to wykorzystali zabierając jej wschodnie ziemie. W 1655 doszło do tzw. "potopu szwedzkiego". W tym samym czasie polska szlachta, licząc na zyski i utrzymanie "złotej wolności" podpisała akty wiernopoddańcze, wyrzekłszy się swego króla - Jana Kazimierza. Udowodniła tym samym, że patriotyzm nie stanowił dla niej żadnej wartości. Taka postawa przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej, w czasie, kiedy inne państwa wzmacniały swoją pozycję na scenie politycznej. Konsekwencją "potopu szwedzkiego" było zrujnowanie polskiej gospodarki, straty w ludności oraz nadszarpnięcie prestiżu. W kraju zapanował chaos.

Było to przyczyną opuszczania Polski przez ludzi kultury, wybitnych twórców, światłe umysły. Magnateria postanowiła wykorzystać tę sytuację dla własnych celów. To za sprawą magnatów i przekupnej szlachty sąsiednie państwa mogły ingerować w wewnętrzne sprawy Polski. Wprowadzenie demokracji szlacheckiej miało zatem również negatywne skutki.

Dochodziło do nagminnego zrywania sejmów (zerwano 60% do 1764 roku sejmowych obrad), zjawisko to zapoczątkowane zostało w roku 1652 przez posła Władysława Sicińskiego. Korzystając z zasady liberum veto, jednym głosem przerwał on wtedy obrady sejmu. Takie postępowanie - zrywanie obrad sejmowych - w znacznej mierze przyczyniło się do osłabienia centralnych instytucji i paraliżu ustroju.

Jan Kazimierz (1648-1668) dostrzegał upadek państwa polskiego, dlatego chciał przeprowadzić niezbędne reformy - wprowadzić zasadę większości głosów oraz stałe podatki. Aby temu zapobiec, w 1665 roku Jerzy Lubomirski zorganizował przeciw królowi rokosz. Jego konsekwencją było obniżenie prestiżu królewskiego oraz sprzeciw szlachty wobec wszelkich reform. Trzy lata później, w 1668 roku Jan Kazimierz abdykował.

Po śmierci Jana III Sobieskiego, po wielu sporach, szlachta wybrała Augusta II (1670 - 1733) z dynastii Wettinów. Najważniejsze było dla niego dbanie o interesy. W wewnętrzne sprawy kraju zaczęły ingerować inne państwa. W roku 1720 w Poczdamie doszło do nowego porozumienia między Prusami i Rosją, które zobowiązało obie strony do podjęcia starań o utrzymanie w Polsce zasady liberum veto oraz wolnej elekcji.

W 1720 roku do Prus i Rosji dołączyła Austria, państwa te zawarły przymierze (tzw. przymierze "trzech czarnych orłów"), którego celem było niedopuszczenie do objęcia tronu przez Stanisława Leszczyńskiego i Fryderyka Augusta Wettina (syna Augusta II ). Po zgonie Augusta II w 1733 roku, w Polsce doszło do wybuchu wojny domowej. Jej przyczyną był podział szlachty przy wyborze króla - część wybrała Stanisława Leszczyńskiego, inni koronowali na króla Augusta III : "Jedni ciągnęli do Sasa (Wettina) a drudzy do Lasa (Leszczyńskiego)".

Słowa francuskiego ambasadora są doskonałym podsumowaniem warunków panujących w kraju: "Należało by życzyć, by Polacy rzetelniej myśleli o interesach swojej ojczyzny, by bardziej niż dotychczas zajmowali się tym, co się dzieje za granicą, i aby bardziej mieli się na baczności wobec dworu wiedeńskiego, Rosji i Prus. Myślą oni wyłączne o swoich interesach partykularnych...". Uważni obserwatorzy z zagranicy przewidzieli dalsze losy Polski. Konsekwencjami tych niechybnych poczynań Polaków były rozbiory. A czy obecna sytuacja polityczna w Polsce, aż tak odbiega od XVIII wiecznej rzeczywistości? Czy Polacy nie potrafią uczyć się na błędach swoich przodków? Co czeka kraj, który u progu XXI wieku nie potrafi sobie poradzić z ustaleniem spójnej polityki gospodarczej i sprecyzowaniem realnych planów na przyszłość? Może w końcu powinniśmy się wziąć do ciężkiej pracy niosącej korzyści dla ogółu, a nie zagarniania łatwym kosztem wszystkiego tylko dla siebie.