Zjawisko określone przez historyków jako Wiosna Ludów, czyli wielki zryw narodowy, różnych narodów, na terenie kilku państw europejskich równocześnie, miał miejsce także na ziemiach polskich, ale ponieważ Polacy walczyli ze swymi ciemięzcami już od kilku lat, można nawet przyjąć, że z przerwami, ale czynili to od czasu, kiedy w 1795 roku ostatecznie utracili niepodległość, to walki na tym terenie miały nieporównywalnie mniejszy zasięg. Część polskiego społeczeństwa była już zmęczona walką, inni, szczególnie po druzgocącej klęsce powstania krakowskiego, nie wierzyli w słuszność walki zbrojnej, jako drogi do rozwiązania problemu braku niepodległości. Polacy ograniczyli się do niewielkiego poparcia dla ruchów konspiracyjnych, które działały w państwach zaborczych, próbując tym samym uzyskać jakieś swobody dla siebie.

20 marca powołano do życia Komitet Narodowy, który działał w Poznaniu, potem podobne organizacje powstały w Wielkopolsce, Ziemi Chełmińskiej i na terenie Pomorza. Wśród postulatów Komitetu Poznańskiego najważniejszą rolę odgrywało żądanie spolszczenia administracji działającej w Wielkim Księstwie Poznańskim i zorganizowanie korpusu wojska polskiego. Działaniom podejmowanym w zaborze pruskim przewodniczył Ludwik Mierosławski.

Prusacy początkowo patrzyli na całą akcję patrzyli z dużą dozą tolerancji i aprobaty, licząc na to, że jeżeli w Królestwie Polskim dojdzie do powstania, car rosyjski odstąpi od interwencji w Niemczech. Ale po tym, jak oczywiste stało się, że nie dojdzie do konfliktu z Mikołajem I, Prusacy wprost zażądali, aby polskie wojska zostały rozbrojone. Ostatecznie na mocy układu podpisanego w Jarosławiu, podjęto decyzję o częściowym rozbrojeniu powstańców. Za to Prusacy obiecali Polakom, że wprowadzą autonomię językową i przekażą Polakom administrację. Księstwo podzieloną na dwie części: polską i niemiecką, niestety część, która przypadła Polakom stanowiła jedynie ¼ terytorium. Wiadomo było, że autonomia nie utrzyma się długo.

Żołnierze pruscy odnieśli zwycięstwo w paru bardzo ważnych bitwach, które stoczyli polskimi powstańcami pod Książem, Miłosławiem i Sokołowem w okresie czasu między kwietniem a majem 1848 roku. W tym samym czasie nie ustawały rabunki i gwałty na Polakach zamieszkujących objęte powstaniem terytoria.

Powstanie miało jednak duże znaczenie, jeżeli chodzi o krzewienie wartości patriotycznych budowanie postaw narodowych. W wielu wzbudziło na nowo wolę walki, przypomniało, ze Polacy też potrafią zwyciężać na polu bitwy, a przede wszystkim wykazało, że świadomy narodowo chłop również potrafi walczyć w jednym szeregu z panami o wolność swojej ojczyzny.

Oprócz walki toczonej na polach bitewnych, próbowano także walczyć na forum Pruskiego Zgromadzenia Narodowego. Najpierw pochodzący z Bytomia, poseł do tego zgromadzenia, ksiądz Józef Szafranek, złożył w Berlinie petycję, pod którą zebrał podpisy od mieszkańców z aż 200 gmin! W petycji postulowano wprowadzenie języka polskiego jako równoprawnego z językiem niemieckim w życiu publicznym. Wkrótce za przykładem Szafranka poszli także inni posłowie, którzy chociaż zasiadali w Pruskim Zgromadzeniu Narodowym, to, ponieważ pochodzili z Pomorza, Warmii czy Mazur, czuli się Polakami i chcieli walczyć o prawa należne Polakom. Poza tym na fali uczuć patriotycznych towarzyszących powstaniu, zaczęto wydawać polskojęzyczne gazety i książki.

Nastroje niepodległościowo - patriotyczne zostały na nowo rozbudzone również w Galicji. Pod wpływem tego, co działo się w Wiedniu, Polacy napisali 19 marca 1848 petycję do cesarza, w której prosili go o wprowadzenie w Galicji swobód liberalnych i polonizację administracji i szkolnictwa, postulując przy tym uwłaszczenie chłopów. Pod petycją złożyło podpis 12 tysięcy mieszkańców Galicji. Do Wiednia udała się specjalna delegacja, która chciała zapytać cesarza również o to, czy zgodzi się na powołanie do życia Komitetu Narodowego Polskiego. Powszechnie myślano wówczas, że wojna między Rosją a objętą rewolucją Europą jest nie do uniknięcia. Polacy liczyli na to, że taka wojna to wielka szansa dla nich na odzyskanie niepodległości. W Krakowie i Lwowie powołano nawet do życia gwardię narodową. 26 kwietnia pod pretekstem zamieszek ulicznych, jakie rozgrywały się w Krakowie, Austriacy zbombardowali miasto. Komitet Narodowy został rozwiązany, a gwardia narodowa zmuszona do kapitulacji. Niedługo podobny los spotkał Lwów, który został ostatecznie spacyfikowany na początku listopada.

Jakby tego było mało, Austriakom udało się doprowadzić nieporozumień między Polakami a Ukraińcami. W ten sposób, jak słusznie zakładali Austriacy, łatwiejsze będzie wyeliminowanie tendencji spiskowo - rewolucyjnych. Stojący na czele austriackiej administracji Franz Stadion postanowił przeciwstawić sobie Polaków i Ukraińców z pomocą Hołownej Rady Ruskiej. Rada ta była bardzo ważna w sprawie kształtowania się ukraińskiej tożsamości narodowej. Większość Polaków uznawała Ukraińców za integralną część narodu polskiego, która co prawda różni się w pewnych kwestiach, ale z Polakami łączy ich nie tylko jedna przeszłość, ale nawet współpraca na polu naukowo - literackim, która nastąpiła już w historii porozbiorowej. Jedynie niewielka część Polaków przyznawała Ukraińcom prawo do samodzielnego budowania własnego narodu. Środowiska ukraińskie również były podzielone: inteligencja była bliska porozumieniu się z Polakami, a duchowieństwo i chłopi, szczególnie ci ostatni prezentowali skrajnie wrogą postawę.

Najwięcej sukcesów Austriacy odnieśli kwestii antagonizowania różnych grup narodowych na Śląsku Cieszyńskim, gdzie Polacy, Czesi i Niemcy długo nie mogli osiągnąć porozumienia. Wszystkie te narodowości rościły sobie prawo do posiadania Śląska.

Wiosna Ludów najsłabiej zaznaczyła się na terenie Królestwa Polskiego. Warszawa dzięki osobie Henryka Krajeńskiego, utrzymywała kontakty z Ludwikiem Mierosławskim. A w Wilnie działał przez jakiś czas Związek Bratni Młodzieży Litewskiej. Niestety działania konspiracyjne po raz kolejny nie zakończyły się sukcesem. Po tym jak władze carskie rozpracowali organizacje spiskowe, aresztowali ich członków i zesłali w głąb Rosji. Ci, którzy zdołali uniknąć aresztowania musieli udać się poza granice Królestwa na emigrację.