Apollo i Marsjasz - analiza i interpretacja
„Apollo i Marsjasz” Zbigniewa Herberta to wiersz zbudowany z 14 strof o nieregularnej budowie od 1 do 8 wersów, pozbawionych rymów. Jest wiersz wolny, biały.
Utwór jest poetyckim przewartościowaniem mitu, który w klasycznym ujęciu symbolizował triumf boskiej doskonałości nad ludzką pychą. Herbert odwraca akcenty: w jego wierszu Apollo jest zimnym bogiem sztuki doskonałej, a Marsjasz – uosobieniem człowieczeństwa, emocji i bólu.
Pierwsze wersy opisują moment zakończenia pojedynku między Apollem i Marsjaszem. Poeta skupia się jednak nie tyle na samym konkursie, ile na tym, co dzieje się po nim. To właśnie wtedy rozgrywa się właściwy pojedynek – nie w sferze muzyki, lecz w sferze człowieczeństwa.
Marsjasz „mocno przywiązany do drzewa, dokładnie odarty ze skóry”, krzyczy – jego krzyk niespodziewanie staje się nową formą mowy, ekspresji i sztuki. Obok „wstrząsany dreszczem obrzydzenia Apollo czyści swój instrument”. W tym momencie widać kontrast między estetyką a egzystencją, między sztuką doskonałą a sztuką prawdziwą. Poeta podkreśla emocjonalną przepaść między bogiem a człowiekiem, powtarzając ten wers w dalszej części utworu.
Marsjasz, choć odarty ze skóry, nie milknie. Jego krzyk staje się pieśnią. Ciało (a właściwie wnętrzności) jest opisane w sposób niezwykle plastyczny. Apollo z kolei nie rozumie bólu, nie potrafi współczuć, odsuwa od siebie brud i cierpienie. Jego „nerwy z tworzyw sztucznych” symbolizują bezduszną doskonałość, obojętność estety wobec tragedii.
Kulminacyjny moment wiersza przynosi refleksję Apollina: może z tego krzyku „powstanie nowa gałąź sztuki – powiedzmy – konkretnej”. Ironia poety uderza tu z całą siłą – bóg, który nie czuje, usiłuje teoretyzować nad bólem, którego nie pojmuje.
W końcowej scenie Apollo zauważa, że drzewo, do którego był przywiązany Marsjasz, posiwiało. To obraz przemiany natury pod wpływem cierpienia – jakby ból człowieka odcisnął ślad na świecie. Siwe drzewo i „skamieniały słowik” to symbole utraty, milczenia, śmierci, ale jednocześnie świadectwa, że cierpienie nie ginie bez śladu.
