Na początku trzeba przytoczyć historię Abrahama. Otóż Bóg kazał mu iść do "kraju ukazanego". Obiecywał mu przy tym wielki naród, błogosławieństwo oraz sławne imię. Abraham dotarł do Kanaanu (ziemi obiecanej) ok. XVIII w. p.n.e.

Potomkowie Abrahama mieszkali w Kanaanie, aż zapanował tam głód. Udali się wówczas do Egiptu, gdzie zarządcą był Józef- prawnuk Abrahama. Kiedy faraon zobaczył ilu Izraelitów przybyło do jego państwa kazał im ciężko pracować, a nowonarodzonych chłopców wrzucać do rzeki. Jedna z Izraelitek włożyła swojego synka do kosza i ukryła w sitowiu. Chłopca znalazła córka faraona i nadała mu imię Mojżesz.

Pewnego dnia, gdy Mojżesz pasał owce, zobaczył w płonącym krzaku anioła. Młodzieniec zdziwił się, że krzew się nie spala. Bóg kazał Mojżeszowi zaprowadzić Izraelitów do ziemi obiecanej. Gdy młodzieniec zażądał od faraona ich wypuszczenia, ten obciążył ich jeszcze większą pracą. Za karę Bóg zesłał na Egipt 10 plag. Wystraszony faraon wypuścił Izraelitów . Dopadły ich jednak, przy Morzu Czerwonym, jego wojska. Wtedy Mojżesz wyciągnął swą laskę i wody rozstąpiły się. Izraelici przeszli przez morze suchą stopą, a na armię runęły ściany wody.

Lud przez 3 dni podróżował przez pustynię bez wody. Doszli wkrótce do miejscowości Mara, której wody były jednak gorzkie. Bóg pokazał Mojżeszowi drewno, które tamten wrzucił do wody, przez co stała cię słodka.

Po pewnym czasie wszyscy zaczęli szemrać przeciwko Mojżeszowi. Mieli mu za złe, że z Egiptu, gdzie mieli jedzenie, wyprowadził ich na pustynię. Wtedy Bóg zesłał mannę w postaci deszczu, którą codziennie jedli Izraelici.

Po 40 latach pustynnej tułaczki synowie Izraela doszli do ziemi Kanaan.