Monika Bukowska (alvinmon16)

Zło – przemoc - fenomen człowieka

Cywilizacja stoczyła się w mrok drugiego średniowiecza, czemu towarzyszył łatwy do przewidzenia rozlew krwi, jednak tempa tego procesu nie przewidział nawet najbardziej pesymistycznie nastawiony futurolog[1]   Stephen King

  Zło towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, przejawia się w aktach przemocy, agresji, okrucieństwa i jest elementem historii ludzkości od dawna stanowiąc jedną z form degeneracji życia społecznego. Na pytanie czym jest zło starają się odpowiedzieć teologowie, filozofowie, dramaturdzy, poeci wszystkich epok. Pojęcie zła analizowane jest na podstawie politycznych, społecznych, religijnych i osobistych przyczyn konfliktów, które wstrząsnęły narodami. Dla większości myślicieli, począwszy od czasów greckich filozofów, było oczywiste, że istnieje „zło”. Istniało wiele rozmaitych i zarazem rozbieżnych poglądów na temat tego, czym właściwie jest „zło”, jednak panowała zgoda co do samego istnienia owego pierwiastka w życiu człowieka – to znaczy zgoda w kwestii, że musi istnieć taka siła sprawcza, w wyniku czego człowiek zdolny jest do okrucieństwa, do walki, konfliktów i wojen, do tego, że staje się wytworem przemocy, aparatem nacisku i przymusu.

Zło podobnie jak dobro było zawsze i niemal wszędzie obok człowieka, świat bowiem oparty jest na dualiźmie „istnienia w rzeczywistości dwu odrębnych i niezależnych od siebie pierwiastków: dobra i zła.”[2]Zło stanowi przeciwieństwo dobra i podobnie jak ono jest nieodłącznym elementem ludzkiej egzystencji. Pojęcie zła jest zbyt obszerne i niejasne (rozmyte), nieprecyzyjne – coś „co jest niezgodne z zasadami moralności, z zasadami współżycia społecznego, co przynosi nieszczęście; przeciwieństwo dobra, ideału moralnego.”[3]

Zdaniem Schellinga podstawą życia jest wola, zaś zło jest odwróceniem zasad  - samowoli i woli powszechnej: „Zło jest wówczas, gdy odwróceniu ulega porządek woli, gdy tam gdzie rozbłysło już światło woli powszechnej – w ludzkiej świadomości – wolę powszechną zaczyna przyćmiewać egoistyczna, ciemna samowola; gdy inteligencji, światła rozumu używa się wyłącznie do egoistycznych celów.” [4]Wola podlega tu procesowi rozświetlenia i ewolucji ku czemuś wyższemu. Wolność ludzka sprowadza się tu do możliwości wyboru zła, czyli odwrócenia stosowanych zasad. Zło polega na tym, że wola uniwersalna  zostaje podporządkowana woli własnej, jednostkowej. Wole uniwersalną Schelling przeciwstawia „egoistycznej i ciemnej samowoli” – egoizmowi człowieka, który będąc egocentryczny zawsze działa zgodnie z własnym celem, którym są konkretne korzyści. Właśnie z tego umieszczenia siebie na szczycie hierarchii ważności rodzi się zło.[5]

Również Kant analizuje zło w aspekcie wolności, która staje się główną jego przyczyną: Wbrew częstym, choć fałszywym twierdzeniom, zło nie jest „naturą” rozumianą jako popęd, pożądania itd. Rodzi się ono z napięcia między naturą  a rozumem; nie jest u człowieka procesem naturalnym, lecz czymś zdziałanym przez wolność[6]. Wola jest dla niego „naturą w człowieku”, to czego chce natura jest koniecznością, a nie wolnością, która to „rozrywa kajdany konieczności” i tym samym triumfuje nad naturą, Kant twierdzi, że człowiek nie jest z natury zły, jest tylko „skażony” jakąś „skłonnością” do zła. Istnieje tu „skłonność”, ale nie „przymus” do czynienia zła, gdyż człowiek jako istota rozumna może zadecydować o tym, jakie doświadczenia staną się sprężynami jego działania.  W przeciwnym razie, gdyby zło tkwiło w naturze człowieka to byłoby właściwością konieczną, a tak nie jest. Jedynie na podstawie doświadczeń, w sposób przedmiotowo konieczny właściwość tę posiada każdy człowiek, nawet najlepszy. Zło ma tu uchwytną postać, jest czymś przewidywalnym, ponadto jest czymś co budzi lęk, „jest złym użytkiem, jaki ze swej wolności może zrobić człowiek”.[7]Podobnie jak u  Schellinga,  tak i u Kanta działanie złe, oparte jest na poglądzie egoizmu człowieka – to takie działanie, którego naczelną zasadą czynimy „miłość własną”, gdzie drugiego człowieka eksploatujemy (oszukujemy, wykorzystujemy, dręczymy, a nawet  zabijamy) dla osiągnięcia własnych celów.[8]

Poszukiwanie w filozofii zbioru sądów, które jednocześnie wyjaśniałyby ostatecznie teorię zła człowieka nie najlepiej przystaje do jej ogólnej tonacji „nieskończonej myśli”. Słuszniej zapewne byłoby mówić o koncepcji zła tkwiącego w człowieku w znaczeniu kondycji ludzkiej czy jeszcze lepiej – ludzkiej sytuacji, czy ludzkiego bytu. Ten ostatni termin wydaje się mieć  kluczowe znaczenie dla psychologicznego myślenia o człowieku. Zło pozostaje w tajemnym związku z sytuacją, w której znalazł się człowiek i może triumfować nad interesem popędu samozachowawczego – przed taką myślą cofamy się z lękiem. Czym więc jest więc zło, które stanowi tak silną pokusę człowieka?  

W tym miejscu można przywołać poglądy słynnego amerykańskiego psychologa, emerytowanego profesora Stanford University – Philipsa Zimbardo, zajmującego m.in. psychologią zła terroryzmu i dehumanizacji. Przedmiotem jego szczególnych zainteresowań jest kontekst sytuacyjny zła człowieka.  I właśnie w odniesieniu do sytuacji –  „która bywa jak choroba, czasem trudno jej nie ulec”[9]– bada zło – okrucieństwo w zachowaniu człowieka . Wychodząc od swych prób poznania korzeni zła przejawiającego się w przemocy, Zimbardo doszedł do przekonania, że: Zło polega na zamierzonym zachowaniu się w sposób, który rani, wykorzystuje, poniża, dehumanizuje lub niszczy niewinne jednostki – lub używania swojej władzy i siły systemowej, by nakłonić lub dać przyzwolenie innym do działania w ten sposób w naszym imieniu.[10]

Koncepcja zaproponowana przez P. Zimbardo, każe traktować zło jako coś do czego wszyscy jesteśmy zdolni. W zależności od okoliczności i nabytych doświadczeń, niezależnie od inteligencji, dumy i uczciwości możemy stać się złymi. Jednoznacznie stwierdza fakt, że charakter człowieka może zostać zmieniony przez sytuację „w której uwolnione zostały potężne siły sytuacyjne.”[11]Dla potwierdzenia tego wyróżnia trzy klasy sytuacji, które określa jako „zło”. To sytuacje, w których jednostka lub grupy: „1) sprawiają nad innymi władzę opartą na przymusie, gdy nie są do tego prawomocnie upoważnione, 2) przekraczają granicę swej prawomocnej władzy w wywieraniu przymusu lub 3) sprawiają nad innymi kontrolę opartą na przymusie lub mają charakter destrukcyjny, która gwałci wyższe normy humanitaryzmu lub moralności, nawet jeśli mieści się w granicach usankcjonowanej politycznie władzy.” [12]Zdaniem P. Zimbardo problemem okrucieństwa są warunki i okoliczności, które mają wpływ na zachowanie się człowieka. Działania jednostki wynikają z czynników zewnętrznych, ze zmiennych sytuacyjnych, oraz procesów środowiskowych specyficznych dla danej sytuacji. „Ludzie i sytuacje znajdują się na ogół w stanie dynamicznej interakcji. Choć prawdopodobnie uważasz, że Twoja osobowość jest niezmienna niezależnie od czasu i miejsca, istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak nie jest. Nie jesteś tą samą osobą, gdy pracujesz sam i gdy znajdujesz się w grupie, w romantycznym otoczeniu i w szkole.”[13]

Nieco odmienny pogląd prezentuje jeden z najwybitniejszych i najbardziej wpływowych myślicieli XX wieku, twórca systemu psychoanalizy humanistycznej – Erich Fromm. Jego zdaniem ludzka destrukcyjność, którą określa się terminem „zło” uwarunkowana jest w znacznym stopniu charakterologicznie. Okrzyk o nekrofilnym charakterze „Niech żyje śmierć!”[14]-  stanowi jądro problemu zła. Według Słownika języka polskiego  nekrofilia to „zboczenie polegające na pociągu płciowym do zmarłych.”[15] Co  prawda, określenie to sugeruje perwersje seksualną – chęć posiadania martwego ciała, to jednak z psychologicznego punktu widzenia tę „nienawiść do życia i umiłowanie śmierci”[16]stosuje się do namiętności zakorzenionych w charakterze. „Osoba nekrofilna – jest to osoba, którą pociąga i fascynuje wszystko, co jest martwe: zwłoki, gnicie, ekstrementy, brud. Nekrofilami są ludzie, którzy lubią mówić o chorobie, pogrzebach, śmierci, którzy ożywiają się właśnie wtedy, gdy mogą mówić o śmierci.”[17]To ktoś, kogo fascynuje „zapach śmierci”, ktoś kogo przedmiotem satysfakcji jest oglądanie całkowitej destrukcji: „Żołnierz widział Hitlera stojącego jak w transie i wpatrującego się w rozkładające się zwłoki i nie mającego zamiaru odejść.”[18]

Z nekrofilią ściśle związany jest sadyzm pochodzący od mrocznego markiza de Sade, powszechnie uchodzącego za szaleńca ogarniętego manią „zła”. Pisma Sade ukazują odrażające wizje okrucieństwa i upodlenia człowieka, celem perwersyjnego rozkoszowania się kultem „zła”. Osią jego systemu filozofii jest koncepcja okrutnej i niszczycielskiej natury człowieka, będąca naczelnym inspiratorem jego zdolności do zła i niszczenia. Apogeum stanowi tu przeżycie (czy zadanie bólu) bólu przez wprowadzenie „pierwiastka okrucieństwa, terroru, grozy, lęku, przymusu, gwałtu. Zjawiska te są źródłem najgłębszych wzruszeń przede wszystkim dla ich sprawcy, który osiągając pełnię władzy karzącej czy niszczycielskiej nad drugą istotą wyzwala się całkowicie i realizuje najwyższe wskazania Natury. Ale mogą być również źródłem ekscytacji i rozkoszy dla istoty zagrożonej unicestwieniem, poddanej męce i bólowi, która w ten właśnie sposób zdolna jest ze swej strony wypełnić nakaz Natury, oddającej zawsze istotę moralnie słabszą na pastwę istoty psychicznie silniejszej, doskonalszej.”[19]Sadysta nie dąży do fizycznego zniszczenia swej ofiary, chce ją podporządkować, zapanować nad nią. Sadysta nie przekształca ofiary w martwe zwłoki, lecz w żywy przedmiot, będący od tej pory własnością sadysty – traktuje drugą osobę w sposób mechaniczny.[20]Sadystyczne zachowanie nakierowane jest na zadawanie bólu, sadysta pragnie poniżenia i kaleczenia swej ofiary. Sadyzm stanowi ciemny element sfery człowieczeństwa, a Sade szukał absolutnego zła, w którym sam akt zła stanowi dla niego wielką pokusę : „Sade wysmagał pejczem prostytutkę, pokłuł ją nożem, w rany wlał wosk i kazał jej czynić sprośności z symbolami chrześcijańskimi, w rozmaite otwory ciała wkładając jej hostie.”[21]

Należy podkreślić, że nie ma ludzi, u  których występuje tylko i wyłącznie jedna z tych tendencji – nie jesteśmy całkowicie zorientowani na nekrofilię lub biofilię. Podobnie zresztą jak nie ma też ludzi, u których jest całkowity brak którejś z tendencji. Znaczenie ma tylko to, która z orientacji dominuje i tym samym determinuje postępowanie człowieka: „ludzie są mozaiką dobra i zła. Zło jest obecne w każdym z nas. Każdy z nas ma potencjał, by być dobry albo zły. Granica między złem a dobrem jest przepuszczalna. A sytuacja podkreśla bardziej te dobre lub złe elementy.” [22]   

Postacie takie jak Hitler, Eichmann czy Stalin  i wielu im podobnych  kojarzone są często ze złem. Myślimy o nich w kategoriach demonów, wysłanników piekieł czy sił zła. Tymczasem paradoksalny, nie do uwierzenia wydaje się fakt, że często człowiek czyniący zło, nie róż ni się od przeciętnego otoczenia, wygląda i zachowuje się normalnie. A jednak: „Kłopot z Reichmannem polegał na tym, że ludzi takich jak on było bardzo wielu, nie byli oni sadystami, ani osobnikami perwersyjnymi, byli natomiast – i wciąż są – okropnie i przerażająco normalni. Z punktu widzenia naszych instytucji prawnych oraz kryteriów oceny moralnej, normalność owa była dużo bardziej przerażająca niż wszystkie potworności wzięte razem, gdyż oznaczała ona … iż ów nowy rodzaj przestępcy … popełnia swoje zbrodnie w okolicznościach, które właściwie nieomal uniemożliwiają mu uświadomienie sobie lub odczucie, że robi coś złego.”[23]

Bardzo często w mediach, prasie, czy nawet w życiu codziennym można napotkać  na wypowiedzi typu: „To było takie spokojne dziecko, kto by przypuszczał…?” – Zło jest więc tym co podważa sens, stoi w sprzeczności z logiką. Dlatego problem zła jest punktem krytycznym, którego tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć, nie możemy się na nie przygotować. Zaznaczyć należy, że jest ono częścią bytu ludzkiego, a pierwszym jego momentem jest zło – czynienia, objawiające się przez aspekt praktyczny tj. działanie które „ogarnie i zakazi wszystko: świat, w którym jest możliwe, rozum, który okazuje się wobec niego bezsilny, aspiracje ludzkiego ducha.”[24]Zło ma wiele możliwości, a jego podstawowy aspekt stanowi oblicze przemocy. Zło to pierwiastek stale towarzyszący przemocy, wchodzący z nią w syntetyczną, jednolitą, nierozerwalną całość. Przemoc jest wytworem zła, aparatem przymusu i nacisku, gdzie na plan pierwszy wysuwa się funkcja agresywna, co w efekcie kumuluje się w powstaniu totalitaryzmu i samounicestwienia się ludzkości opętanej namiętnościami zła – władzy i potęgi. „To nie samo zło, lecz władza na fascynuje, władza nad ludźmi czy naturą.”[25] Zło będące integralną częścią zjawiska przemocy usiłuje podporządkować sobie przejawy aktywności ludzkiej, „wychodząc od zarządzania dąży do przekształcenia się w bezwzględną dominację, do zagarnięcia i podporządkowania sobie wszelkich dziedzin aktywności ludzkiej.”[26]

Toczony od zawsze spór dotyczący tego, czy zło jest wrodzoną skłonnością człowieka, czy może czymś pochodzącym z zewnątrz – do dziś nie został rozwiązany. Jedno jest pewne -  zło przemocy jest potężnym i groźnym przeciwnikiem, bardzo szybko się rozprzestrzeniającym. To przede wszystkim coś z czym trzeba walczyć, lecz nie tą samą bronią, lecz przeciwdziałaniem. Nie wchodźmy z nią w relacje inną jak przeciw przemocy. Zło przemocy może być osłabione, bo „miłość życia i miłość śmierci nie są dualizmem zawartym w człowieku, stanowią raczej możliwość jego podstawowego wyboru, ale wyboru, którego nie dokonuje on wtedy, gdy dochodzi do aktu ostatecznego zniszczenia, ale na długo przedtem.”[27] 

[1] S. King, Komórka, Warszawa 2007, Wyd. Albatros, s. 7.

[2] Słownik języka polskiego, Warszawa 1994, Wyd. PWN, s. 465 . 

[3] Słownik języka polskiego, Warszawa 1994, Wyd. PWN, s.1029.

[4] R.Safranski, Zło. Dramat wolności, Warszawa 1999, Wyd. Czytelnik, s. 65.

[5] Tamże, s. 65.

[6] Tamże, s. 169.

[7] Tamże, s. 169

[8] Tamże, s.166 - 168

[9] Magazyn psychologiczny Charaktery nr 8 (127) sierpień 2007, s. 10

[10] P. Zimbardo, Efekt Lucyfera, Wyd. PWN, Warszawa 2008, s.27.

[11] Tamże, s. 31.

[12] P.G. Zimbardo, F.L, Ruch, Psychologia i życie, Wyd. PWN, Warszawa 1988, s. 609.

[13] P. Zimbardz, Efekt Lucyfera, Wyd. PWN, Warszawa 2008, s. 31.

[14] E. Fromm, Wojna w człowieku, Jacek Stanowski &CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994, s.14-15

[15] Słownik języka polskiego, Warszawa 1994, Wyd. PWN, s. 309.

[16] E. Fromm, Wojna w człowieku, Jacek Stanowski &CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994, s.15.

[17] E. Fromm, Wojna w człowieku, Jacek Stanowski &CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994, s. 15; Nekrofilia- przeciwieństwo biofilii (miłości życia).

[18] Tamże, s. 16.

[19] Markiz de Sade, Zbrodnie miłości, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971, s. 11.

[20] E. Fromm, Wojna w człowieku, Jacek Stanowski &CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994, s. 17.

[21] R. Safranski, Zło. Dramat wolności, Wyd. Czytelnik, Warszawa 1999, s. 171.

[22] Magazyn psychologiczny Charaktery nr 8 (127) sierpień 2007, s. 13.

[23] P. Zimbardz, Efekt Lucyfera, Wyd. PWN, Warszawa 2008, s. 299.

[24] E. Mukoid, Filozofia zła: Nalbert, Marcel, Ricoeur, TAiWPN UNIVERSITAS, Kraków 1999, s.185.

[25] Magazyn psychologiczny Charaktery nr 8 (127) sierpień 2007, s. 12.

[26] Mukoid, Filozofia zła: Nalbert, Marcel, Ricoeur, TAiWPN UNIVERSITAS, Kraków 1999, s. 144

[27] E.Fromm, Wojna w człowieku, Jacek Stanowski &CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1994, s.33