Józef Czechowicz w drugim dziesięcioleciu międzywojennym stał się obok Juliana Przybosia drugim czołowym przedstawicielem awangardy poetyckiej. Poeta pochodził z Lublina, debiutował na łamach czasopisma literackiego "Reflektor". Zginął również w swym rodzinnym mieście podczas hitlerowskiego nalotu lotniczego. Zdążył opublikować siedem tomów wierszy. Poetykę Czechowicza charakteryzuje rodzaj skrótu poetyckiego, nakładanie się na siebie szeregu obrazów poetyckich, ale również poezja jego ma w sobie coś z melodyczności, melicznej harmonii, co adekwatnie wpływa na nastrój emocjonalny wierszy. Jego poezja nie zaskakuje lingwizmem, tak częstym u innych awangardystów, nie zaskakuje też dynamiką na miarę Przybosia. Najważniejsze u Czechowicza to właśnie owa melodyjność i sposób obrazowania, które dobitnie wpływa na nastrój wiersza, a tym samym na odbiór, bardzo emocjonalny odbiór czytelnika. Czechowicz równie często wykorzystuje także elementy onomatopeiczne. Poeci awangardziści często zrywali z historią, tradycją, pełni byli wiary w nowe, lepsze jutro, w nową rzeczywistość, w postęp, cywilizację. U Czechowicza zupełnie nie widać tego typu zainteresowań, bardzo chętnie nawiązuje poeta do tradycji, opiewając na przykład sylwetkę Norwida w wierszu "Dom Świętego Kazimierza". Utwory Czechowicza generalnie przenika nastrój melancholii, żalu, grozy, wpływu historii na życie ludzkie.

W takiej właśnie opozycji do optymizmu awangardy międzywojennej jawi się wiersz

J. Czechowicza "Żal". Utwór ten przeniknięty jest smutkiem, melancholią, niepokojem, przeczuciem nadciągającej wojny. Sam tytuł wiersza sugeruje nam tęsknotę za czymś utraconym. W pierwszej strofie poeta ukazuje nam bohatera utworu wystylizowanego w wyglądzie na świętego męczennika. Pojawiający się zwrot "idźże" sugeruje, że podmiot liryczny ma wyruszyć w drogę lub w ogóle w tej drodze nie ustawać. Nie jest to jednak wędrówka czysto fizyczna, jest to również penetracja własnej duszy. Podmiot liryczny na wzór św. Jana przeżywa kolejne wizje, fantasmagorie:

tak chodzić tak oglądać sceny sny festyny roztrzaskane szybki synagog płomień połyskujący grube statków liny płomień miłości nagość

Pojawia się wizja na wzór wizji apokaliptycznych - roztrzaskane szybki synagog- dotykają kwestii antysemityzmu. W sensie nadciągającej wojny ma to swoje pełne uzasadnienie - nasuwa się skojarzeniowy obraz zbrodniarzy hitlerowskich prześladujących ludność żydowską.

tak wysłuchiwać ryku głodnych ludów a to jest inny glos niż ludzi głodnych płacz zniża się wieczór świata tego nozdrza wietrzą czerwony udój z potopu gorącego zapytamy się wzajem ktoś zacz

Ta strofa prezentuje już całkowity obraz apokalipsy - ryk ludzi to reakcja na zło, cierpienie. Wojna widziana jest w kontekście końca świata - wieczór świata tego. Ryk głodnych ludów przeciwstawiony jest głosowi ludzi głodnych. Głos jest kojarzony tylko z człowiekiem. Czechowicz ukazując ryk ludzi pokazuje człowieka, który uległ zezwierzęceniu. Może na skutek wojennej rzeczywistości, która dehumanizuje jednostkę, może jako uwypuklenie apokaliptycznej wizji - dzieją się tak potworne rzeczy, że ludzie już nie mówią swoimi głosami, ale ryczą. Nozdrza wietrzą czerwony udójczłowiek ukazany jest jako zwierzę idące na rzeź. Przypomina to ludzi idących do komór gazowych, ilu z nich domyślało się, niczym nieświadome śmierci zwierzę, że idzie na pewną śmierć. Potop gorący - pochód ludzi przypomina potop, potop ciepłych jeszcze ciał, za chwilę będą martwe i zimne. Jednym słowem nadciąga zagłada.

rozmnożony cudownie na wszystkich nas będę strzelał do siebie i marł wielokrotnie ja gdym z pługiem do bruzdy przywarł ja przy foliałach jurysta zakrztuszony wołaniem gaz 

Pojawia się "ja" liryczne, zaznaczone przez użycie czasowników w 1 osobie liczby pojedynczej.

Poeta ma świadomość, że oto przyjdzie czas, gdy ludzie, którzy powinni być dla siebie braćmi, zaczną do siebie strzelać. A nawet gorzej - zaczną się mordować w sposób bestialski- przez zagazowanie. Tu znów przychodzą na myśl sceny holocaustu, obozy koncentracyjne i krematoria. Określenie będę strzelał do siebie może też dotyczyć kwestii nie tyle ilości zabitych współbraci - ludzi, ale faktu, że zabijając coraz to kolejnych ludzi, wpada się w sidła niejako automatyzacji. Najtrudniej podobno jest zabić pierwszy raz. Pierwszy raz pozbawić kogoś życia. Później zabijanie wchodzi w krew, staje się nie tyle morderstwem, ile eliminowaniem przeciwnika. W ten sposób Czechowicz zwraca uwagę na fakt, jak wojna niszczy ludzką moralność, jak łatwo przychodzi człowiekowi zabijać w czasie wojny, ponieważ niejako wojna ściąga tę ciążącą na sumieniu odpowiedzialność, usprawiedliwia.

ja śpiąca pośród jaskrów i dziecko w żywej pochodni i bombą trafiony w stallach i powieszony podpalacz ja czarny krzyżyk na listach

"Cudownie rozmnożony" poeta znajduje się w każdym umierającym - potrafi pokazać cierpienie dziecka, ból umierającej kobiety i człowieka zaginionego gdzieś w okopach wojennych.

o żniwa żniwa huku i blasków czy zdąży kręta rzeka z braterskiej krwi odrdzawiećnim się kolumny stolic znów podźwigną nudę mną nadleci wtedy jaskółek zamieć świśnie u głowy skrzydło poprzez ptasią ciemność idźże idź dalej

Ostatnia strofa staje się gorzką refleksją nad wizją wojny. Wojną ukazaną w taki sposób jakby już była. Ukazanie nadciągającej wojny z perspektywy przeszłej, jakby już się wydarzyła ma swoje uzasadnienie. Czasy powstania wiersza przecież to czasy pomiędzy wojnami - I a II . Dziś na I wojnę światową patrzymy z dużym dystansem, przez pryzmat "Przygód dobrego wojaka Szwejka", wydaje nam się, ze była to trochę "śmieszna" wojna - parodiowana w wielu filmach. Ale przecież to była wojna, posiadała swoją realną grozę. Czechowicz przerażony tym, do czego ludzie są zdolni przepowiedział trafnie wypadki II wojny światowej - zagładę Żydów, "spełnioną apokalipsę".

W tym kontekście tytuł utworu można niejako interpretować jako żal, że ludzie nie wynieśli nauczki z I wojny światowej, że nie minęło zbyt wiele, a już dochodzi do tragedii i to przerażająco większych.

Najgłębsza refleksja poety znajduje się w wersie:

czy zdąży kręta rzeka z braterskiej krwi odrdzawieć

Czechowicz zadaje retoryczne pytanie, czy przyjdą czasy, kiedy to ludzie w końcu przestaną się zabijać, czy kiedyś nastąpi prawdziwy pokój na Ziemi. Jak widać, wprawdzie wiele czasu upłynęło od obydwu wojen i na straży pokoju stoją przeróżne organizacje, konwencje i pojedyncze rządy danych państw. Ale mimo wszystko świat nie jest wolny od szeregu bitew. Na naszych oczach rozgrywa się dramat w Iraku. Tak więc w tym sensie możemy wraz z poetą odczuwać ów tytułowy żal i w tym sensie również i niestety wiersz Czechowicza staje się aktualny nawet w naszych, "spokojnych" czasach.

Bardzo wymownym staje się fakt w odczytywaniu wiersza "Żal", iż tuż po jego ogłoszeniu Czechowicz zginął podczas nalotu. Oczywiście, gdy poeta napisał utwór wojna już wisiała w powietrzu, już czuć było nadciągające czarne chmury zła. Niemniej jednak najciekawsze jest to, iż Czechowicz nakreślił jakby całą sytuację wojenną, jakby już wiedział, że Żydzi będą masowo ginąć w krematoriach, że spełni się niemal biblijna Apokalipsa. W tym znaczeniu Czechowicz jawi się nam jako poeta - wieszcz.