Jedną z najważniejszych idei Oświecenia było edukowanie społeczeństwa. W Polsce, szczególnie po XVII wieku ognia i miecza, potrzeba ta była szczególnie silna. Upadek szkolnictwa, a co za tym idzie - ciemnota narodu, były czynnikami uniemożliwiającymi odrodzenie silnego kraju. Twórca tej rangi, co książę poetów polskich, był tego szczególnie świadom. Dzięki temu satyry Krasickiego są tak doskonałą ilustracją tego, jak bawiąc uczyć.

 Satyry Krasickiego - jak bawiąc uczyć?

Wybór satyry jako narzędzia edukacyjnego jest idealną drogą ku skutecznej walce z wadami narodu. Wysłuchanie opowieści przedstawionej przez dobrego gawędziarza, zawsze jest w cenie. Jeżeli opowieść jest zabawna - słucha się tym chętniej. A gdy można jeszcze opisanego bohatera skrytykować, opowieść szczerze angażuje, pozostaje na dłużej w świadomości, skłaniając do refleksji. 

Krasicki, mistrz satyry, nie tylko doskonale znał mechanizm działania satyry, ale jednocześnie perfekcyjnie potrafił go wykorzystać.

Satyry Krasickiego - wierność zasadom gatunku

I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa- orzekł w swym utworze MonachomachiaKrasicki, definiując w ten sposób jedne z najważniejszych cech satyry: naukę poprzez zabawę oraz zasadę bezimienności, która w przypadku tego gatunku dydaktycznego należy do jednej z najważniejszych. 

Utwory reprezentujące ten gatunek mają prawo ośmieszać i wytykać wady i występki ludzkiej natury pojedynczych osób. Ale najczęściej odnoszą się również do wad społecznych o charakterze, np. obyczajowym, politycznym. Meritum satyry stanowi krytyka. Aby ją wyrazić twórcy sięgają po deformację, groteskę czy wyostrzenie piętnowanych cech w inny sposób. 

Krasicki w swych satyrach nie odchodził od tych zasad. Sięgał po różne formy, które przybierać może ten gatunek. Są one zatem zarówno monologami, jak i fabularnymi scenkami z elementami dialogowymi. Krasicki jest mistrzem dobitnego puentowania swych utworów.

Satyry Krasickiego - jakie wady piętnują?

Najczęściej przedmiotem krytyki był szeroko rozumiany sarmatyzm, czyli zbiór cech uznawanych za rdzennie polskie. Noszący je i mieniący się sarmatami, uznawali je za przedmiot dumy. Ci, którzy potrafili zastosować szczyptę refleksji, starali się pilnie baczyć, by duma narodowa, przywiązanie do religii katolickiej, demokracji oraz wolności obywatelskiej oraz typowo polska gościnność nie przeradzały się w ksenofobię, nietolerancję, anarchię oraz rozpasanie. 

Niestety, autorefleksja oraz umiejętność perspektywicznego myślenia były cechami naprawdę nielicznej grupy sarmatów. Stąd konieczność uświadamiania tej grupie szkodliwości tego, czym się pysznili. I to głównie sarmatów jako cel swej satyry obrał Krasicki. Oto kilka najbardziej charakterystycznych satyr księcia poetów polskiego oświecenia:

Pijaństwo

Ta satyra dialogowa przedstawia scenkę sytuacyjną. Spotykają się w niej dwaj znajomi, przy czym jeden zdradza objawy trapiących go dolegliwości związanych z nadużyciem alkoholu. 

Treścią satyry jest opowieść cierpiącego szlachcica o tym, jak to poprzedniego dnia obchodził imieniny małżonki. Z opowieści dowiadujemy się o tym, jak chętnie Polacy sięgają po kieliszek, znajdując każde, nawet najbardziej absurdalne uzasadnienie potrzeby tego, by się napić. 

Uczczenie imienin, leczenie skacowanej głowy, dopicie trzeciego kieliszka (lub butelki) do dwóch poprzednich, bo "w trójcy jest perfekcja" - wszystko to jest dobrym powodem. Co zaś szczególnie charakterystyczne w polskim pijaństwie - do picia miesza się również sprawy narodowe. Dany epizod z historii kraju może być powodem, by go opić i snuć przy nim pijacki bełkot, który ma być nieudolną parodią refleksji nad historią. 

A że przy kieliszku upust dają sobie najskrajniejsze nawet emocje - równie łatwo, jak o wzruszenia, jest i o nagłe spory i idącą za tym agresję. Pijacka parodia patriotyzmu, brak umiaru i rozpasanie - satyra Pijaństwojest sugestywną ilustracją tych wad polskich. Najbardziej pesymistyczny zaś jest jej finał, w którym poeta ukazuje, jak po rozmowie bohaterów, zakończonej szeregiem ubolewań nad zgubnymi skutkami pijaństwa, idą oni napić się wódki.

Żona modna

Satyra w budowie podobna do poprzedniej, ukazuje spotkanie dwóch starych znajomych. Tym razem ustami jednego z nich poznajemy historię jego małżeństwa. Poślubiając kobietę zamożną, wykształconą i elegancką, osiągnął pewność, że ustabilizował swe życie. Jego naiwność została szybko zweryfikowana, gdy poznał bliżej swą małżonkę. 

Jak się okazało, wykształcenie, elegancja i idące za tym poczucie, że żona jest kobietą światową, wiązało się z szeregiem nakładów, które należało w myśl wymagań małżonki ponieść, by sprostać jej wymaganiom. Żona bohatera reprezentuje typ kosmopolitki, ślepo zapatrzonej w zachodnie wzorce. By być modną, skłonna jest zmienić zupełnie całe życie nie tylko męża, ale również całej okolicy, nie bacząc na niczyją wolę i zdrowy rozsądne. 

Jednak nie tylko żona jest przedmiotem krytyki w tej satyrze. Warto zauważyć bowiem, że kobieta zostaje poślubiona głównie dla swych pieniędzy. Bohater nie poznając swej przyszłej towarzyszki życia, kieruje się pazernością, za którą przychodzi mu sporo zapłacić.

Do króla

To szczególna satyra, pozornie tylko łamiąca już w samym tytule zasadę bezimienności, która przyświeca satyrze. Tak naprawdę ten utwór, teoretycznie w całości zwrócony do Stanisława Augusta Poniatowskiego, króla tego nie gani, a wychwala. Właściwymi adresatami krytyki są adwersarze króla. 

Podmiot liryczny pozornie się z nimi identyfikuje, gdy gani króla za oczytanie, rozmiłowanie w towarzystwie wykształconych ludzi czy młodość. Uzasadnia jak najbardziej irracjonalnie swe racje, np. dowodząc, że królowie byli skuteczni, nawet gdy byli niepiśmienni, a w zmarszczkach mądrość mieszka. 

Gani króla za nadmierną łagodność. Tłumaczy, że gdyby król był monarchą dziedzicznym, na pewno gwarantowałoby mu to wrodzoną zdolność najlepszego rządzenia - bez nauki i bez pracy. W pewnym momencie zaś rzuca wprost: Tyś królem, czemu nie ja?/mówiąc między nami,/Ja się nie będę chwalił, ale przymiotami/Nie złemi się zaszczycam. Jestem Polak rodem,/A do tego i szlachcic. 

W tym właśnie fragmencie widać najdobitniej, że mamy do czynienia z tzw. liryką roli, w którą wchodzi poeta, prywatnie stały bywalec na królewskim dworze. Jeżeli chodzi o samego monarchę zatem - utwór jest panegirykiem. Co do tych zaś, którzy nie szanują władcy oświeconego, tolerancyjnego, dzięki swej młodości w pełni energicznego, skłonnego do zmian i reform - wchodząc w rolę jednego z nich, poeta ośmiesza absurd ich argumentów i w ten sposób tworzy satyrę doskonałą; zwracającą uwagę konceptem z pozornym adresatem, krytykującą szerszą grupę ludzi oraz - co najważniejsze - bezimienną.