Cyprian Kamil Norwid był tym spośród romantyków polskich, który zmarł zupełnie niedoceniony, choć z perspektywy czasu uznano go za najbardziej z nich ciekawego i skłaniającego do twórczego wysiłku intelektualnego. Świadom swej wartości i rozgoryczony niepowodzeniami artysta, nie rezygnował z niebanalnej i oryginalnej drogi twórczej. Jedynie czasem pozwalał sobie na pełną smutku refleksję o niedocenieniu za życia wielkich tego świata. Coś Ty Atenom zrobił, Sokratesie? to jeden z utworów zgłębiających ten smutny fenomen.

 Coś Ty Atenom zrobił, Sokratesie? - analiza

Wiersz Coś Ty Atenom zrobił, Sokratesie? wyraźnie dzieli się na dwie części, choć numerami sam poeta wyodrębnił części trzy. Pierwsza jednak część wiersza, najdłuższa, różniąca się od pozostałych dwóch, odcina się od nich wyraziście swą paralelną budową. Jest ona rodzajem wyliczenia złożonego z siedmiu zwrotek, jeżeli liczyć ostatnią, urwaną i zakończoną wielokropkiem. 

Rozpoczyna się ona anaforycznym pytaniem retorycznym - Coś Ty ... zrobił(3 razy) lub Coś Ty ... uczynił(3 razy), względnie Coś Ty ... zawinił(1 raz). Regularność powtarzanych członów wypowiedzi nasuwa skojarzenia ze strukturą pieśni, gdzie każdą strofę otwiera inicjalny refren, który pojawia się pierwszy raz już w tytule utworu. Kolejnymi adresatami pytań są pozornie wymieniane przez podmiot postaci. W rzeczywistości jednak łatwo domyślić się, że nasuwane przez kolejne wymieniane przykłady refleksje poeta adresuje do szerokiego grona odbiorców utworu. 

Sześciu pierwszych tercyn składających się na część pierwszą całego utworu, ma regularną budowę. Na dwa pierwsze wersy składają się jedenastozgłoskowce, zaś ostatni, stanowiący dobitne zakończenie, składa się z 5 sylab. Taki podział wersyfikacyjny nie jest bezzasadną decyzją poety, stanowi raczej dowód przemyślanego zamiaru ukazania w dwóch pierwszych wersach zachowania ludzi wobec poszczególnych bohaterów po latach od ich śmierci, by w trzecim wersie, krótko i dobitnie, ujawnić, jak odmienny los zgotowali im współcześni. 

Poprzez pytania skierowane do siedmiu niedocenionych przez współczesnych wielkich, podmiot liryczny przybliża odbiorcy losy Sokratesa, Dantego Alighieri, Krzysztofa Kolumba, Camoensa, Tadeusza Kościuszki, Napoleona Bonaparte i Adama Mickiewicza. Wielcy zostają wymienieni w kolejności chronologicznej. Zwraca uwagę ostatnia tercyna, dotycząca samego Mickiewicza - jest urwana, dwie ostatnie linijki zastępuje w niej wielokropek.

Chwyt często używany przez poetę, przemilczenie, jest bardziej wymowne niż słowa i ma na celu pobudzenie czytelnika do sformułowania własnego osądu, bez narzucania subiektywnej oceny ze strony autora, który daje czytelnikowi tym posunięciem wolność i skłania go do przemyśleń.

Druga część utworu, na którą składają się pozostałe dwie wyeksponowane numerami człony, składa się z siedmiowersowego jedenastozgłoskowca, będącego rozmową ze zmarłym, nieokreślonym wyraziście - można się jedynie domyślać, kto nim może być. Składa się na nią ciąg retorycznych pytań, ale innych niż w pierwszej części utworu - są one krótkie, co powoduje przyspieszenie rytmu utworu (gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?). 

Zmienia się również charakter dzieła, któremu spokojny, wyciszony ton odbiera odejście od regularności - wersy stają się nierówne w ilości w finalizujących częściach, zanikają rymy i sylabiczność. I tak, finalna część utworu, liczy sześć wersów: pięć jedenastozgłoskowych i jeden, ostatni - pięciozgłoskowy. 

Jest ona uogólnioną refleksją, skondensowanym rodzajem traktatu historiozoficznego, z którego dowiadujemy się, że los wielkich jest niejako naznaczony, jak ukazuje śledzenie ich biografii na szerokiej przestrzeni dziejów ludzkości. Podsumowując, w kompozycji Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie?jest swoistą rozbudowaną paralelą historyczną, łączącą prognozę na przyszłość oraz refleksje filozoficzno-społeczne.

Coś Ty Atenom zrobił, Sokratesie? - interpretacja

Poeta nie próbuje dokonać w swym utworze rzeczy niemożliwej - nie przedstawia biografii siedmiu przywołanych bohaterów. Z ich dziejów wyciąga jedynie łączącą ich wyraziście "niewspółczesność", polegającą na odrzuceniu przez ludzi dzielących z nimi ten sam czas życia. Być może ich wielkość polegała na tym, że wyprzedzili swe czasy, stąd niemożność zaakceptowania ich dokonań przez im współczesnych. 

Wymieni w porządku chronologicznym Sokrates, Dante Alighieri, Krzysztof Kolumb, Camoens, Tadeusz Kościuszko, Napoleon Bonaparte i Adam Mickiewicz powtarzalnością swych losów zdają się stanowić kolejne argumenty na potwierdzenie tezy wypowiedzianej przez podmiot liryczny w finale dzieła - Każdego z takich (...) świat nie może/Od razu przyjąć na spokojne łoże. 

W otwierających utwór regularnych tercynach, podmiot liryczny nie ocenia, a jedynie referuje fakty; oskarżony o demoralizację młodzieży i zmuszony do popełnienia samobójstwa Sokrates, zostaje pośmiertnie uhonorowany złotym posągiem. Wypędzony z rodzinnej Florencji Dante, przez wiele lat tuła się po świecie, a po śmierci wybucha spór pomiędzy florentczykami a mieszkańcami Rawenny, gdzie zmarł poeta - w efekcie autor Boskiej komediima aż dwa groby, tak zacnie jest mieć miejsce pielgrzymki do grobu wielkiego człowieka w murach własnego miasta. 

Kolumb groby zyskuje aż trzy, w efekcie przenoszenia jego prochów z Valladolid do Sewilli, a następnie do San Domingo na Haiti, by wreszcie spoczęły w stolicy Kuby. Wcześniej jednak, za życia odebrano mu nadane za wcześniejsze zasługi przywileje i skazano na śmierć w samotności i poczuciu klęski. Szczątki prekursora baroku, Camoesa, twórcy Luizjady, za życia okaleczonego zarówno fizycznie, jak i psychicznie, po śmierci były wydobywane z grobu komunalnego, gdzie go pierwotnie pochowano. Chciano, by spoczęły w bardziej poczesnym miejscu, gdy już doceniono wartość twórcy. 

Kościuszko, który mimo swych wielkich wyczynów, odszedł w samotności i zapomnieniu, po śmierci też został uhonorowany dwoma grobami, w Solurze i w Krakowie na Wawelu. Podobnie pojmany, uwięziony i zmarły na wygnaniu twórca wielkiej potęgi Francji Napoleon. Niedopowiedzianego wątku Mickiewicza można się tylko domyślać - wedle Norwida geniusz jego myśli nie został w pełni dostrzeżony przez współczesnych mu. I ten twórca został pogrzebany więcej niż jeden raz, a gdy Norwid pisał swój utwór, żywe były jeszcze echa sporu wokół tego, czy pochować go w Paryżu czy Stambule. Czas pokazał, że w grę wszedł jeszcze Kraków. 

Po przytoczeniu swych rzeczowych argumentów, podmiot liryczny zwraca się do sobie znanego tylko adresata (czy ma być to zmarły Mickiewicz? a może każda z wymienionych wcześniej postaci albo i sam czytelnik? a może autor gorzkie słowa kieruje sam do siebie?- nie wiadomo). Jego pytania retoryczne mają uzmysłowić adresatowi fakt, jak wiele zmieniają śmierć oraz upływ czasu: Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,/Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?/Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie,/Inaczej będą głosić twe zasługi/I łez wylanych dziś będą się wstydzić,/A lać ci będą łzy potęgi drugiej/Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć... 

Pesymistyczne i przytłaczające przesłanie, wiarygodne dzięki wcześniej zgromadzonym argumentom, których nie sposób odeprzeć, głosi bezlitośnie: nie ma możliwości, by wybitne, niebanalne i odmienne od reszty społeczeństwa jednostki, zostały zaakceptowane i przyjęte przez zbiorowość. Najdobitniej przekonują o tym słowa ostatniej zwrotki: Każdego z takich, jak ty, świat nie może/Od razu przyjąć na spokojne łoże,/I nie przyjmował nigdy, jak wiek wiekiem,/Bo glina w glinę wtapia się bez przerwy,/Gdy sprzeczne ciała zbija się aż ćwiekiem/Później... lub pierwéj...Glina ludzka łączy się z gliną, nie przystaje do niej kryształ - ich zetknięcie musi być bolesne, jak wbicie przywołanego przez poetę ćwieka.

Przeciętni cenią równych sobie przeciętnych, wybitnych skazując na samotność i odrzucenie. Ów ćwiek bywa kojarzony z tymi, którymi przybijano do krzyża samego Chrystusa, ponieważ jednostki wybitne są opisywane w Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie?rzeczywiście jak męczennicy i ludzie dręczeni za wierność swym ideałom. Cóż zatem po docenieniu i rozpoznaniu geniuszu, jakie przyniesie czas wraz z nastaniem nowych pokoleń?

Norwid szczególnie przejmująco opisał temat, który dotyczył wszak jego samego - nie mógł jeszcze wtedy przewidzieć, że umrze w samotności, w przytułku dla ubogich i spocznie w zbiorowej mogile na cmentarzu w Montmorency. Po latach zaś symboliczna ziemia z jego grobu zostanie przewieziona do Polski, by spocząć w Krypcie Wieszczów Narodowych w Katedrze na Wawelu. 

Norwid był świadom jednak, jak żył - samotny, niedoceniany i wierny swej własnej drodze w czasie, gdy jeszcze nie umiano dostrzec, że jest w tej wierności geniusz.