Cierpienie wciąż obecne jest od początku ludzkiego życia. To razem z nim przychodzimy na świat, to on towarzyszy nam od samego początku, od chwili gdy po raz pierwszy w bólu właśnie zachłyśniemy się pierwszym łykiem powietrza. To ból naszej mamy pozwala nam zjawić się na tym świecie. I tak już będzie aż do naszej śmierci. Do śmierci, która bywa przecież nie raz wybawieniem od nieznośnego często cierpienia. Dlaczego tak się dzieje, jaka jest tego przyczyna, jaki jest tego wszystkiego sens, jaka w tym głębia?

Dlaczego Bóg, który nas kocha pozwala nam cierpieć, dlaczego pozwala aby cierpiały niewinne i umierały bezbronne dzieci? Po co są wojny, przepełnione okrucieństwem i nieludzką zbrodnią. Jedni za ludzkie cierpienia obwiniają samego Boga zapominając chyba jednak o tym, że przecież i Jego Syn niemiłosiernie cierpiał, nie uczyniwszy nikomu niczego złego....

W historii biblijnej można chyba znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytanie. Trzeba tu pochylić się choć przez chwilę nad wspaniałą postacią pokornego Hioba.

Hiob to człowiek niezwykle prawy i pobożny, poddany boskiej próbie wychodzi z niej zwycięsko. Po ludzku traci wszystko co posiada, po ludzku przegrał bo Bóg odebrał mu zewnętrzne znaki powodzenia, majątek, zdrowie i piękno i umiłowaną rodzinę, po ludzku grzesznik ukarany przez boską sprawiedliwość, lecz w oczach Bożych nadal umiłowany i sprawiedliwy ponad wszystko.

Cierpienie jest dla niego wezwaniem do jeszcze większej miłości, do jeszcze większej ofiary. Hiob zdaje się mówić: kocham Cię mój Boże nadal i pomimo wszystko.... Podobnie myśli i czuje Święta Faustyna Kowalska:

Chociaż nie jest to łatwe żyć w ustawicznym konaniu,

Być przybitym do krzyża różnych boleści,

Jednak rozpalam się miłością w kochaniu,

I jak Serafin kocham Boga, choć jestem słabością,

O, wielka to dusza, gdy wśród cierpienia,

Stoi wiernie przy Bogu i pełni jego wolę,

(...)

Bo czysta miłość Boga słodzi jej dolę,

(...)

Ale wielbić Go wśród największych przeciwności.

I kochać Go, dla Niego samego, i położyć w Nim nadzieję

Fragment wiersza Św. Faustyny

Bardzo często, cierpienie stawało się udziałem wielkich tego świata. Jan Kochanowski wielki polski renesansowy poeta przeżył w swoim życiu chwile załamania i zwątpienia w boską Opatrzność po śmierci swego umiłowanego dziecka, po śmierci swej małej Urszulki. Wyrazem jego buntu, bo jak pisał Jan Paweł II - człowiek ma prawo w trudnych życiowych sytuacjach buntować się przeciw Bogu i z Nim dyskutować. Ma prawo bo i tak wcześniej czy później człowiek zatopi się w boskim miłosierdziu i zrozumie to co się mu przytrafiło w życiu. Wyrażony żal, z czasem przyniesie ukojenie i Bóg swoja łaską pozwoli na uspokojenie, na spokojne przeświadczenie o Boskiej miłości... Kochanowski pisze w Trenie XVIII:

My, nieposłuszne, Panie, dzieci Twoje,

W szczęśliwe czasy swoje

Rzadko Cię wspominamy,

Tylko rozkoszy zwykłych używamy.

(...)

Wielkie przed Tobą są występy moje

Lecz miłosierdzie Twoje

Przewyssza wszytki złości.

Użyj dziś Panie, nade mną litości!

Tylko Bóg może zapełnić pustkę w sercu człowieka spowodowaną utratą wiary w jakiegoś człowieka, tylko On ukoi skołatane serce, tylko On jeden bo jak mówi święty Jan Ewangelista: "BÓG JEST MIŁOŚCIĄ" i czegóż nam więcej?