"Człowiek człowiekowi wilkiem" - taką właśnie ideę przedstawił w XVII wieku Thomas Hobbes. Poglądy filozofa opierały się na zasadzie, że postępowaniem człowieka kieruje przede wszystkim egoizm, a jego celem jest zaspokajanie własnych potrzeb. Czy miał rację? Czy od początków ludzkości taki właśnie był schemat? Wreszcie, czy jest tak nadal? Czy ludzie początku dwudziestego pierwszego wieku gotowi są na wszystko, w tym pognębienie drugiego człowieka, by osiągnąć swe cele i osiągnąć egoistyczną korzyść? Warto zastanowić się, czy teza Hobbes'a jest aktualna.

Na początek sięgnijmy do początków cywilizacji. Jednym z najważniejszych bohaterów greckiej mitologii był Prometeusz. Chciał on pomóc ludziom - dał im ogień, zarezerwowany wcześniej jedynie dla bogów. Udowodnił, że nie jest egoistą, pokazał, że nie myśli tylko o sobie. Z drugiej strony bogowie - wszechmocni i posiadający wszystko, ale jednocześnie egoistyczni - sami nie zamierzali dzielić się niczym, a tytana, który odebrał im cząstkę potęgi surowo ukarali. Prometeusz nie był człowiekiem, ale i tak był bardzo słaby w porównaniu z bogami. To jednak właśnie jego, altruistę, który cierpiał dla innych otaczała chwała bohatera i powszechne uznanie, on też przedstawiany był jako wzór do naśladowania.

Gdy padnie określenie "miłość idealna", większość pomyśli o bohaterach dramatu Szekspira "Romeo i Julia". Tutaj porównać można postawy dwóch skłóconych rodów i postawę "odrodnych" dzieci. Ród Montekich zrobiłby wszystko, aby pokrzyżować plany Kapuletich i nawzajem. Głowy rodów kierowały się wyłącznie egoizmem. Chciały powiększać potęgę swojego rodu za wszelką cenę, najlepiej kosztem konkurentów. Krnąbrność i złośliwość przeciwników nie zyskała dla nich wielu przyjaciół. Jedynie dwoje młodych kochanków przemogło niesprzyjające okoliczności w imię uczucia do drugiej osoby. Ich czysta miłość pokonała w końcu przeciwności, ale za cenę życia - ostatecznej ofiary.

Pamiętamy cierpiącego Wertera, bohatera powieści Goethego. Wydawać się może, że również w jego przypadku decydowała miłość do Lotty. Gdy uczucie nie zostało odwzajemnione, Werter zabił siebie - nie chciał dłużej cierpieć, chciał ulgi. Jego samobójstwo było aktem egoizmu, nic dziwnego, iż stał się idolem egocentrycznych romantyków.

W dzisiejszym, realnym świecie trudno wypowiedzieć się jednoznacznie na temat egoizmu. Ludzie, jak dawniej, kochają i nienawidzą, cierpią i są szczęśliwi. Niektórzy poświęcają się jedynie sobie, uosabiając ideę Hobbes'a. Inni, przytłoczeni światem, popełniają samobójstwo. Jeszcze kolejni, coraz rzadziej niestety, stawiają dobro innych ponad swoim - misjonarze, opiekunowie biednych czy wreszcie strażacy. Pozostali - przytłaczająca większość - nie skłaniają się szczególnie ani w kierunku egoizmu, ani odwrotnie.

W dwudziestym wieku pojawił się nowy rodzaj egoizmu. Wielkie firmy operują gigantycznymi kwotami, przekuwając każdą szansę na zysk, często ze szkodą dla przeciętnych i biednych ludzi lub środowiska. Podobną postawę reprezentują bogaci oszuści podatkowi czy skorumpowani politycy. Za nieco "zdrowszą" formę egoizmu można też uznać pracoholizm - poświęcenie całego czasu i wszystkich sił dla kariery i stanowiska. Z drugiej strony, istnieją jednak uczciwe korporacje i nieprzekupni politycy. Ludzie niezaniedbujący rodziny dla kariery i uczciwi podatnicy stanowią nawet większość!

Pora na podsumowanie. Czy Hobbes miał rację? Po części tak - byli i są ludzie, którzy poświęcą dobro innych dla swojej korzyści. Równocześnie filozof się mylił - byli i, na szczęście, są nadal ludzie będący wzorem altruizmu. Ostatecznie, na pytanie czy jesteśmy "wilkiem" dla drugiego człowieka, musimy odpowiedzieć sobie sami i nie wystarczy nam zdanie filozofa.