Najdłuższe polskie słowo

Często można spotkać się z opinią, że najdłuższe polskie słowo to „konstantynopolitańczykówianeczka” (32 litery), oznaczające młodą kobietę mieszkającą w Konstantynopolu. Nie jest to jednak słowo, które można odnaleźć w słowniku języka polskiego i trzeba je raczej uznać za żartobliwą wariację, odmianę słowa „konstantynopolitanka”.

Trzymając się tej zasady, stosując odmiany, zdrobnienia czy dodając kolejne elementy, można tworzyć zbitki słowne zawierające nieskończoną liczbę liter. Na przykład słowo „dziewięćsetdziewięćdziesięciodziewięciotysięcznik” to już 49 liter, a wysokość takiego „tysięcznika” można jeszcze przedłużyć. Podobnie jest z wyrazem „ponadtysiącdziewięćsetdziewięćdziesięciodziewięcioipółkilometrowy” (aż 65 liter). Dowolnie przedłużać można słowo „praprapraprapradziadek”, dodając w nieskończoność kolejne pokolenia.

W tej sytuacji bardzo krótkim wyrazem jest „czterdziestoośmiogodzinny”, ale i w tym przypadku można go bardzo wydłużyć.

Trudniej natomiast znaleźć najdłuższe polskie słowo bez dodatków i zdrobnień, niewydłużone też odmianą przez przypadki.

Przykładem takiego słowa może być np. czasownik „przeintelektualizować” (21 liter). Można też uznać jego odmianę w mianowniku (kto? co?) – przeintelektualizowanie (23 litery), ale jest to już jednak modyfikacja słowa podstawowego. Również 21 liter ma słowo „dźwiękonaśladownictwo”.

23 litery ma za to „pięćdziesięciogroszówka”. Można spierać się o to, że dłuższym słowem byłaby choćby „dziewięćdziesięciogroszówka” i że takie liczbowe zbitki również da się tworzyć w nieskończoność. Jednak w tym przypadku pięćdziesięciogroszówka to faktycznie istniejący przedmiot, moneta, natomiast dziewięćdziesięciogroszówka jest już wyłącznie językowym wymysłem. Prawdopodobnie też „pięćdziesięciogroszówka” jest najdłuższym wyrazem zapisanym w słownikach języka polskiego, chociaż nie jest to informacja potwierdzona.